Jedno z najmilszych skojarzeń, jakie pozostało w pamięci po wizycie w Portugalii to dolina rzeki Côa. Rzeka ta jest lewobrzeżnym dopływem rzeki Duero (portugalskie Douro) i wpada do niej w okolicach miasteczka Vila Nova de Foz Côa. To niezwykłe miejsce nie tylko ze względu na piękny krajobraz, ale przede wszystkim z powodu odkrytych tam prehistorycznych rytów naskalnych pod gołym niebem. Obok paleolitycznej sztuki naskalnej widnieją tam również młodsze, niekiedy powstałe na tej samej powierzchni skalnej, ryty z epoki brązu i żelaza. Największe z rozpoznanych stanowisk to: Canada do Inferno, Ribeira dos Piscos, Penascosa, Vale Cabroes, Quinta da Barca, Vermelhosa. Rozsiane są one na powierzchni ponad 100 km zarówno wzdłuż rzeki Côa, jak również w części doliny Duero. W 1996 roku na terenie tym utworzono Park Archeologiczny Dolina Côa z trzema stanowiskami wykopaliskowymi, udostępnionymi turystom. W 1998 roku obszar został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO.

Osobiście miałam wielką przyjemność podziwiania stanowiska Penascosa, dla którego miejscem startowym jest wioska Castelo Melhor. Do strefy archeologicznej można wejść tylko z przewodnikiem, a dokładniej wiezie on turystów samochodem terenowym w dół doliny, co jest dodatkową atrakcją – można podziwiać piękne tereny. Krajobraz cieszy oko, zwłaszcza kiedy słyszy się od przewodnika, że gdyby nie odkrycie w dolinie Côa rytów naskalnych, dziś w miejscu malowniczych dolinek byłby zbiornik wodny, a to co zaraz zobaczymy znalazło by się pod milionami metrów sześciennych wody. Rysunki naskalne odkryto bowiem na początku lat 90-tych w czasie przygotowań tych terenów do zalania.

Po krótkiej podróży docieramy do dna doliny. Tu Pedro – nasz przewodnik, parkuje auto w cieniu (to towar deficytowy w Portugalii), czyli pod jedynym drzewem w okolicy. Następnie prowadzi turystów do pionowo ustawionych skał i w śród paru kresek każe wypatrywać koni, kóz i turów. Tłumaczy, że są one dobrze zachowane, dzięki łagodnemu, śródziemnomorskiemu klimatowi panującemu w dolinie oraz charakterowi skały, na jakiej powstały. Skały łupkowe nie kruszą się bowiem, ale w wyniku erozji dzielą na bloki, co zwiększyło szansę na przetrwanie na nich rytów. Na początku potrzeba dużej wyobraźni, żeby wśród tych kresek coś zobaczyć, ale po chwili – ogromna radość – są! Niektóre nawet przedstawiają zwierzęta „w ruchu”, a dokładnie ruch łba zwierzęcia w postaci trzech narysowanych głów, które obrazują kolejne fazy ruchu (zdjęcie). Robi to wszystko niemałe wrażenie. W momencie, gdy zaczyna pracować wyobraźnia – przed oczami stają kuso ubrani ludzie z dzidami, rysujący na kamieniu widzianą przez siebie rzeczywistość. Wychodząc ze strefy archeologicznej jedno z nas białym kamykiem rysuje na przydrożnym kamieniu kilka kresek – może za tysiące lat ktoś też będzie to podziwiał…