Zakupowe szaleństwoWiem, że Panowie nie są miłośnikami zakupów i wszystkiego co się z nimi wiąże, ale myślę, że „shopping” w Egipcie mógłby ich zainteresować. Mówię w pierwszej kolejności  o Panach, gdyż sądzę, że wszystkie Panie uwielbiają zakupy. Te wszystkie kolorowe stragany pełne korali, wisiorków, srebrnych i złotych skarabeuszy, alabastrowych kotów i kolorowych chust w witrynach wręcz wołają do nas by je obejrzeć, dotknąć, jak również upewnić się czy pasują do niebieskich oczu, do wystroju mieszkania, czy chusty do czarnych botków, w które wskoczymy po powrocie do zimnej Polski.

Kiedy już wyruszymy w miasto, w celu rekreacyjnym – spacer (tak myślą Panowie), „shoppingowym”(punkt widzenia Pań), to możemy już spokojnie spodziewać się bardzo późnego powrotu do hotelu. Przejście przez ulice np. Hurghady w celu rekreacyjnym, obserwowanie miasta i zwyczajów miejscowej ludności bez zaczepienia przez miejscowych sklepikarzy graniczy z cudem!!!  Można by rzec, że jest to przedzieranie się przez dżunglę, a za każdą palmą czeka już na nas drapieżne zwierzę, które nie przepuści nas przez swoje terytorium dopóki nas „nie zaatakuje”. By przybliżyć możliwości zakupowych „wojaży”, krótki opis Hurghady wraz z mapą (foto: http://www.hurghada.pl/maphrg.html). Mapa HurghadyDahar słynie z bazarów i sklepów spożywczych oraz mięsnych na świerzym powietrzu (może to dziwnie brzmi „sklepy na świerzym powietrzu”, ale tak wygląda – mięsa obdarte ze skóry po prostu wiszą w wejściu do sklepu). Dahar to część Hurghady gdzie mieszkają pracujący tu Egipcjanie i turystom nie polecałabym wybierać się tam samemu. Jeżeli chcemy udać się na zakupy to dla nas najlepszym miejscem jest Sakkala. Rozciąga się ona wzdłuż Sheraton Road (rozpoczyna się przy znanym punkcie miasta, czyli Syrence, niedaleko Restauracji rybnej Star Fish) do okolic hotelu Roma (nie opodal  baru Jolie, gdzie możemy zapalić fajkę wodną i napić się miejscowego piwa). Znajdziemy tu wszystko co nas interesuje od pięknych „paszmin” (kolorowych chust), bluzek z egipskimi motywami, ręczników plażowych, ręcznie wyrabianych alabastrowych figurek przedstawiających koty (z naturalnie ukruszonymi uszami, jakby dopiero co zostały odnalezione w wiekowym grobowcu), kubki z Nefertari lub z mapą Egiptu, fajki wodne (lepiej nie kupować tych największych, bo jest problem z ich przewiezieniem, a małe tak samo się świetnie palą jak i te duże,  a nie ma z nimi żadnego problemu z przewozem, bo zajmują zdecydowanie mniej miejsca). Kochane Panie, świetny sklep z „paszminami”, gdzie nawet możemy się dogadać po polsku znajduje się nie opodal hotelu Bella Vista w centrum miasta koło klubu Aqua Fun. Właściciel ma na imię Mina  i jest skory do targowania i miłej pogawędki, a co najważniejsze wybór chust jest u niego bardzo duży. Panom mogę zaproponować zakup fajnego t-shirtu z mapą Egiptu, faraonem, piramidami, z rybkami lub nobilitującym napisem „płetwonurkowie – morze czerwone”.Sklep Dużą popularnością cieszą się również stroje noszone przez miejscowych mężczyzn – galabije (jest to szerokie, luźne i  proste sukno a la sukienka,  najczęściej w białym kolorze. Myślę że każdy pan będzie wyglądał w niej wystrzałowo. Do kompletu trzeba zainwestować również w kupno chusty „arafatki”, by móc ją sobie zawiązać na głowie i w ten że sposób chronić ją przed panującym w Egipcie upałem. Idąc wzdłuż Sheraton Road od hotelu Roma, możemy się spotkać z tak zwanym rozpoznawaniem narodowości przez tubylców, co wiąże się z chęcią pokazania swoich umiejętności językowych np. „Doda Elektroda, Adam Małysz, jak się masz kochanie, dobzie dobzie” itp. Te oznaki „znajomości języka polskiego” powinniśmy przyjmować z dużą dozą cierpliwości i przymrużeniem oka. Na ulicznych straganach możemy wytargować dobrą cenę za figi czy miejscowe przyprawy. Popularnością cieszą się  również stroje do tańca brzucha oraz dostępne dosłownie wszędzie arcydzieła pod tytułem buteleczka z piaskiem pustyni, którego ziarenka tworzą obraz np., wielbłądów idących po pustyni. Kiedy zakupy uznamy już za owocne i zakończone, proponuję wybrać się do restauracji Star Fish (na granicy oddzielającej Sakkale od Daharu, nieopodal Syrenki), w której możemy zamówić przepyszne owoce morza, a do picia rewelacyjny koktajl truskawkowy , by tym miłym akcentem zakończyć „shoppingowe” wojaże.