Już prawie 100 ofiar pochłonęła ulewna katastrofa, jaka od paru dni penetruje prowincję Rio de Janeiro. W tym drugim co do wielkości mieście Brazylii intensywnie pada od poniedziałku. „Pada” – to mało powiedziane. Ulice zamieniają się w błotne rzeki. Miasto jest całkowicie sparaliżowane. Nie działa lotnisko. Zamknięto mosty.

Słynne favele, czyli dzielnice nędzy, w których za dom służą poskładane kartony lub proste deski, zostały zrównane z ziemią. Część z nich spływa wraz z lawinami błotnymi tratując położone niżej zabudowania. To właśnie mieszkańcy faveli są głównymi ofiarami katastrofy. Z oficjalnych statystyk wiemy, że dotychczas zginęło 95 osób. 44 jest hospitalizowane. Szacuje się, że w favelach mieszka jedna piąta ludności miasta.

Dla turystów zamierzających w najbliższym czasie przybyć do kraju, cenną powinna okazać się informacja, że zamknięto lotnisko im. Santosa Dumonta. Odwołano także loty między Rio a Sao Paulo. Obostrzenia dotyczą także zamkniętego piętnastokilometrowego mostu (łączy Rio de Janeiro z Niteroi), który grozi zawalaniem.

Co gorsza, meteorolodzy zapowiadają, że kolejne opady mają być jeszcze bardziej intensywne.