Ta sytuacja wydarzyła się co prawda kilka miesięcy temu, ale jest warta opowiedzenia. Bo czy potrafimy sobie wyobrazić, żeby pójść do więzienia za to, że jest się głodnym?

Otóż na Kubie można. Przytrafiło to się pewnemu bezdomnemu z Hawany, znanemu w środowisku jako Panfilo. Zagraniczna ekipa telewizyjna kręciła właśnie jakiś reportaż, a on bardzo nieroztropnie wszedł przed kamerę i po prostu powiedział, że jest głodny. Jego krótka wypowiedź rozeszła się w internecie stając się swojego rodzaju manifestem. Na odpowiedź reżimu nie trzeba było długo czekać. Odszukali Panfilo i przesłuchiwali kilkadziesiąt razy. Koniecznie chcieli się dowiedzieć, kto mu za to zapłacił i dla kogo pracuje. Nie wierzono mu, że jego wypowiedź była wywołana potrzebą chwili. Zaczął więc szukać pomocy u zagranicznych dziennikarzy i prosić ich o potwierdzenie jego słów. Rozdmuchanie tej sprawy baaardzo się nie spodobało rządowi kubańskiemu, czego skutkiem była rozprawa za zamkniętymi drzwiami i wyrok dwóch lat więzienia za zakłócanie porządku publicznego. No cóż… widocznie problem głodu nie pasuje za bardzo do wizerunku socjalistycznego raju, za jaki Kuba chce być uważana.