W poniedziałek wzdłuż wybrzeża Zatoki Meksykańskiej (południowy Teksas i północny Meksyk) pojawiły się ostrzeżenia o wzroście siły tropikalnego huraganu – Alex. Zagrożenie jest o tyle godne uwagi, że jego trasa może wypchnąć ropę z Zatoki w głąb lądu, zakłócając tym samym próby jej usunięcia.

Alex w poniedziałek przemieszczał się z prędkością ok 100 km/h po trasie mającej go doprowadzić bardzo blisko granicy Meksyk-USA w środę późnym wieczorem. We wtorek sztorm miał się przeistoczyć w huragan. W kolejnym oświadczeniu dowiedzieliśmy się jednak, że Alex będzie słabszy, niż przypuszczano.

Tak czy siak, silny czy nie, powoduje wielkie tropikalne ulewy. Na południowym wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, w stanie Tabasco, przymusowo ewakuowano około 300 rodzin z okolic rzeki Usumacinta. Przez kilka następnych dni oczekuje się opadów 5 – 10 cm nad obszarami północno-wschodniego Meksyku i Teksasu. Zapowiada się niebezpieczna fala powodziowa wzdłuż wybrzeża. Już w weekend, na skutek powodzi i osunięć spowodowanych przez Alexa w Środkowej Ameryce, zginęło pięć osób.
W południowym Meksyku i Gwatemali również należy się spodziewać silnych tropikalnych ulew związanych z Alexem, możliwe jest również zagrożenie życia spowodowane powodziami i osunięciami ziemi. W środę najbardziej zagrożone ma być Veracruz, sytuacja jednak zmienia się z minuty na minutę, jak to z pogodą bywa;).