Jakiś czas temu pisałam o strajkach głodowych na Kubie, mających na celu wymuszenie uwolnienia więźniów politycznych. Sytuacja na wyspie się zaostrza, strajk głodowy Guillermo Farinasa trwa już ponad cztery miesiące, a władze są nieugięte.

Podstawowym celem strajku Farinasa było uwolnienie 26 chorych więźniów. W tej sprawie interwencję podjął Kościół, któremu władze obiecały wypuszczenie kilkunastu z nich. Oczywiście słowa nie dotrzymały, ograniczyły się wyłącznie do przeniesieniu kilku do więzień o lżejszym rygorze. Reszta jest nadal maltretowana za zamkniętymi ścianami i nikt nie jest w stanie sprawdzić, co się z nimi dzieje. Specjalny pełnomocnik ONZ ds. tortur na wyspę nie został wpuszczony – podobno Kuba nie potrzebuje żadnej zewnętrznej kontroli sytuacji więźniów. Oprócz Guillermo Farinasa głodówki rozpoczęło pięciu więźniów politycznych oraz dwóch dysydentów na wolności. Guillermo del Sol głoduje po to, aby międzynarodowa opinia publiczna zwróciła uwagę na problem i wywierała silne naciski na reżim. Inaczej sytuacja się nie poprawi.

12-go czerwca władze uwolniły jednego z więźniów – Ariela Sigiera Amayę, częściowo sparaliżowanego, cierpiącego na nieznaną chorobę, ważącego niecałe 50 kg. Ciężko uwierzyć, że 6 lat wcześniej był mistrzem bokserskim. Mimo tak złego stanu twierdzi, że nie przerwie walki o wolność dla pozostałych więźniów. Na jego przykładzie wyraźnie widać metody walki dyktatury z opozycją.

Co robią pozostałe kraje? Dlaczego nie widać żadnych efektów? Otóż prowadzone są rozmowy, negocjacje. Uwolnienie Sigiera uznano za gest humanitarny. Ale co z pozostałymi? Widocznie nacisk jest zbyt mały, a kubańskie władze nie mają nic do stracenia. Hiszpania ma upoważnienie Unii do rozmów z Kubą. Kartą przetargową zasadniczej poprawy w dziedzinie praw człowieka jest normalizacja stosunków UE z Kubą. Zobaczymy, czy reżim na to pójdzie… Również Kościół włącza się w sprawę więźniów politycznych na Kubie i prowadzi rozmowy z rządem. Bez żadnych konkretów. „Oni sobie rozmawiają, a szykany trwają w najlepsze…” W połowie czerwca, po wizycie na Kubie Mambertiego, watykańskiego szefa dyplomacji, mówiono o przełomie. Pojawiły się nadzieje na wypuszczenie kolejnych więźniów. Niestety, do tej pory jedynym wypuszczonym jest Ariel Sigier. Jego miejsce zajął tymczasem Darsi Ferrer wsadzony do więzienia za kupno worka cementu na czarnym rynku.

Tydzień temu stan głodującego Guillermo Farinasa był już krytyczny. Temperatura jego ciała spadła do 35 stopni, obniżyło się ciśnienie. Dzięki kroplówce z antybiotykami i witaminami jest podtrzymywany przy życiu. Farinas powiedział, że głodówki nie zaprzestanie, jest gotów się poświęcić w słusznej sprawie. Ma nadzieję, że jego ewentualna śmierć, tak jak śmierć Orlando Zapaty niecałe pięć miesięcy temu, nie pozwoli opinii publicznej zapomnieć o łamaniu praw człowieka na Kubie.

Wybuch społeczny zaczyna być nieunikniony, strach myśleć, co się będzie działo na Kubie. Jakiekolwiek rozwiązanie by nie przyszło, dla niektórych może już być za późno.