zdjęcie plastikowego pingwinaWprawdzie Nowa Zelandia nie ma zbyt bogatej fauny lądowej, za to jej życie podwodne jest niezwykle bujne. Najlepiej samemu to ocenić wybierając się do podwodnego akwarium, gdzie dzięki przeszklonym tunelom można podziwiać różnorodność organizmów zamieszkujących nowozelandzkie morza. Jedno z takich akwariów znajduje się w Auckland. Kelly Tarlton’s Antarctic Encounter and Underwater World to kompleks składający się z dwóch części. Pierwsza sekcja to „kawałek Antarktydy”, gdzie można zobaczyć pingwiny „w ich naturalnym środowisku”, zapoznać się z historią antarktycznych badań oraz obejrzeć rekonstrukcję chaty kapitana Scotta (schronił się w niej podczas wyprawy na biegun południowy w 1911 roku). Druga sekcja to podwodne tunele, które pozwalają podziwiać morskie stworzenia, w tym – przy odrobinie szczęścia – żarłacze białe.

Bilet kosztuje około 30 dolarów nowozelandzkich. Za dodatkową opłatą można również spotkać się oko w oko z rekinem, wystarczy dać zamknąć się w żelaznej klatce i wpuścić do wody z tymi drapieżnikami. Wejście do podwodnego akwarium łatwo przegapić. Dobrym znakiem rozpoznawczym jest wielki, plastikowy pingwin ustawiony przed niepozornym wejściem.