O fatalnym stanie peruwiańskich dróg pisałem już nie raz. Szczęśliwi ci, którym odwołano kurs z powodu osuwisk, czy lawin błotnych. Nie wszyscy mają tyle szczęścia.

W ostatnim czasie na terenie Peru miały miejsce kolejne tragiczne w skutkach wypadki autobusowe. Wpierw 10 sierpnia na północy Peru, w prowincji Gran Chimu autokar linii Kurrungo spadł w ponad dwustumetrową przepaść. Rzecz działa się ok. 9:30 rano czasu lokalnego. Zginęły 22 osoby. 25 pasażerów zostało rannych. To kolejny makabryczny wypadek z udziałem linii Kurrungo. W zeszłym roku autokar tej samej korporacji runął w przepaść powodując tym samym śmierć 23 pasażerów. Demoniczny chichot historii polega na tym, że miejsce ówczesnego wypadku jest zlokalizowane bardzo niedaleko tego, w którym właśnie zdarzyło się ponowne nieszczęście.

Pięć dni po opisywanej tragedii zdarzyła się kolejna. Tym razem na zachodzie kraju. Znów autobus. Znów urwisko. Znów ofiary śmiertelne. 5 osób nie żywych, ponad 50 rannych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pieniędzy na poprawę infrastruktury peruwiańskich dróg jak nie było, tak nie ma. I pewnie w najbliższym czasie nie będzie.