zdjecie-jezioro-WiktoriiNajwiększe jezioro Afryki, położone między Tanzanią, Kenią i Ugandą, to jezioro Wiktorii nazwane tak przez brytyjskich odkrywców w drugiej połowie XIX wieku na cześć Królowej Zjednoczonego Królestwa.  

Kenia : nad jeziorem Wiktorii leży jedno z największych miast Kenii, Kisumu. Na jednej z wysp Kenijczycy utworzyli Park Narodowy. By dostać się na miejsce wynajęliśmy łódkę  (za cenę godną, acz walczyło o nią kilka osób, podając kilkanaście argumentów przez kilkadziesiąt minut). Nasz « stateczek » był niedużej wielkości i od czasu do czasu wlewała się doń woda. Poruszona tym faktem, zadałam Panu wiosłującemu pytanie o czystość wody w jeziorze, a brzmiało ono następąco : Przeczytałam w przewodniku, że nie można kąpać się w Jeziorze bo jest brudne i można zarazić się róznymi chorobami, czy to prawda ? Warto przypomnieć, że Jezioro Wiktorii znajduje się na obszarze zamieszkałym przez Luo (którzy z kolei nie lubią się z inną dużą grupą : Kikuju). Na moje pytanie, Pan wiosłujący odparł : Zapewne twój przewodnik napisał jakiś Kikuju ! Woda jest brudna tylko przy brzegu… Pokiwałam ze zrozumieniem głową i oddaliśmy się podziwianiu fauny i flory jeziora i wyspy. Choć muszę przyznać, ze oprócz hipopotamów, mieliśmy raczej niedosyt jeśli chodzi o ilość zaobserowanych sztuk zwierząt, owadów i roślin.

Uganda : za namową kolegi podczas mojego krótkiego pobytu w Ugandzie wybrałam się do Jinjy. Wynajełam łodeczkę (za cenę za wysoką, ale byłam sama, miałam białą skórę i mało czasu), którą wypłynęliśmy kawałek wgłąd jeziora i Pan wiosłujący zaczął pokazywać na prawo i lewo, karząc wpatrywać się w kolor i nurt wody i tłumacząc iż tu zaczyna się Nil, a tam jest Kenia i Tanzania. Uznałam iż ma rację. Po dotarciu do brzegu zaintrygował mnie posąg Ghandiego, przy którym widenieje tablicy, iż prochy tego wielkiego Indusa, zostały na jego życzenie wsypane do miejsca, w którym wypływa Nil.

Tanzania : jechałam do Ruandy, ale jak zwykle niewiedziałam jak mam najszybciej i najtaniej dojechać do miejsca przeznaczenia, więc jechałam przed siebie. W Mwanzie, zakolegowałam się z dwójką Australijczyków, z którymi po przeprowadzeniu krótkiego wywiadu postanowiliśmy popłynąć z Mwanzy do Bukogy (po Jeziorze Wiktorii oczywiście) nocnym promem. Wieczót spędziliśmy podziwiwając urokliwy zachód słońca nad zatoką, natomiast świt zastał nas na Jeziorze (w ramach oszczędności postanowiliśmy płynąć na deku). Podróż bardzo przyjemna, szybko nam upłynęła.

Jezioro Wiktorii rozciąga się na powierzchni niespełna 70tys. Km2 (jedna czwarta powierzchni Polski). Dla każdego z krajów Afryki Wschodniej odbrywa szczególną rolę w jego gospodarce, a dla turystów niepowtarzalny smak Tilapii (smaczna ryba) to obowiązkowy punkt programu podczas podróży do jednego z krajów tego regionu.