Tak jak pisałam ostatnio- w tym roku niestety nie dane było mi brać udziału w Oktoberfeście osobiście. Zostawiłam jednak w Monachium swojego informatora, który przysyła mi co jakiś czas porcję świeżych oktoberfestowych newsów 🙂 Oktoberfest dobiega powoli końca, więc poniżej zebrałam kilka faktów, informacji a także jedną śmieszną anegdotkę dotyczącą tegorocznego święta.

Zapraszam do czytania
* W tym roku przypada 200 rocznica Oktoberfestu, ale tak naprawdę święto odbywa po raz 177 – wszystko ze względu na epidemie i wojny, które w przeszłości przerywały tą wspaniałą tradycję.
* To piwne święto zapoczątkowano ze względu na zaślubiny króla bawarskiego Ludwika I (to nie ten od zamku…) i księżniczki Teresy. To na jej cześć obecny plac Oktoberfestu nosi imię Teresienwiese (Łaka Teresy) Ciekawe, ze na pomysł uczczenia zaślubin króla wpadł nie żaden minister ani wysoki urzędnik, lecz zwykły oficer gwardii narodowej….
* Dane z zeszłego roku: Oktoberfest 2009 – zjedzono 56 pieczonych byków i wypito 3,5 mln
litrów piwa (WOWWWW!!!)
* W tym roku po raz pierwszy też zdarzyło się, że może… zabraknąć piwa! No, ale jak znam Niemców, poradzą sobie z tym problemem. Dokładne wyliczenia ile piwa zostało wypitego możliwe będą po zakończeniu święta. Ale przyznać trzeba, że zeszłoroczne osiągnięcia robią wrażenie J
* Atmosfera trochę została zepsuta przez strajk, jaki zgotowały tutejsze związki zawodowe tramwajarzy, motorniczych i kierowców autobusów. Na szczęście do strajku nie przyłączyli się wszyscy, a tylko co poniektóre ugrupowania. Ponadto zarząd komunikacji miejskiej uruchomił autobusy zastępcze i sprowadził rezerwowych motorniczych, tak wiec metro i tramwaje kursują, choć dochodzi do opóźnień.

* I na koniec anegdota z tegorocznego Oktoberfestu, która mnie mocno rozbawiła:

Pewien amerykański turysta kupił spodnie od właściciela sklepu z bawarskimi strojami, z tym, że to były spodnie, które miał na sobie właściciel. Po transakcji i zniknięciu klienta właściciel przypomniał sobie, że w kieszeni spodni był utarg z całego dnia – 2 tysiące euro. Policja nie zgodziła się na poszukiwania turysty.