Przewidzieć pogodę w Wenezueli to rzecz niebanalna. Zwłaszcza w ostatnim dziesięcioleciu. Coś się zmieniło. Sezonowość wenezuelskiej odmiany klimatu tropikalnego odeszła do lamusa. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to dobrze, czy źle. Z jednej strony całkiem fajne jest to, że możemy udać się w teoretyczną porę deszczową (maj-październik) i przeżyć miłe rozczarowanie obserwując błękitne niebo. Z drugiej… Jak tu zaplanować wyjazd, gdy w grudniu (okresie dotychczas raczej ustabilizowanym klimatycznie, następującym po obfitych opadach charakterystycznych dla października) na szykujących się do Świąt Bożego Narodzenia Wenezuelczyków spada ściana deszczu? A zaraz za nią kolejna. I jeszcze jedna. I jeszcze. Od kilku dni w północnej Wenezueli leje non-stop. Pierwszy tydzień grudnia zaczął się dla tego kraju katastrofalnie. Znów…

Na skutek obfitych ulew zginęło co najmniej 25 osób. Ponad 5 tys. straciło domy na skutek obsunięć mas błota. Większość poszkodowanych pochodzi z Caracas oraz trzech okolicznych stanów: Miranda, Vargas i Falcon. Wenezuelskie władze zarządziły ewakuację ponad 33 tys. mieszkańców. Hugo Chavez udostępnił poszkodowanym przez bezlitosny żywioł 259 rządowych schronów. Część z pozbawionych dachu nad głową zawędrowała aż pod pałac prezydencki, gdzie… przyjęto ich i pozwolono spędzić kilka nocy. Do kiedy? Tego nie wiadomo. Teoretycznie do czasu aż opady osłabną. Wówczas władze mają rozpocząć poszukiwania nowych mieszkań dla dotkniętych ulewną klęską.

W Caracas oraz trzech wspomnianych stanach ogłoszono stan klęski żywiołowej.