Czas w Etiopii płynie zupełnie inaczej…

Po pierwsze czas odmierza się według kalendarza juliańskiego, który jest o siedem lat wcześniejszy od gregoriańskiego i obowiązuje w kościele koptyjskim i w ortodoksyjnym kościele etiopskim.

Po drugie w Etiopii jest 13 miesięcy! Dwanaście liczy trzydzieści dni, a ostatni, trzynasty ma pięć lub w roku przestępnym sześć dni (nazywa się Pagumen). Koniec roku  przypada 11 września (według naszego kalendarza). Nowy rok – Enkutatasz to także koniec pory deszczowej, okres w którym piękne, etiopskie wzgórza pokrywa zieleń i kobierce kwiatów. Najhuczniej Enkutatasz jest obchodzony w Gonderze i w Lalibelli.

Po trzecie Etiopczycy inaczej liczą czas w ciągu doby. Zaczynają dobę o wschodzie słońca, czyli pierwsza godzina to nasza siódma, druga to według naszych wyliczeń ósma, itd. Ten system obowiązuje w kilku krajach kontynentu afrykańskiego (m.in. także w Tanzanii) i jest odzwierciedleniem. Systemu obowiązującego w lokalnych językach (w przypadku Etiopii w amharskim, a Tanzanii w suahili).

Po czwarte czas to pojęcie względne… Czas w Etiopii jakby się zatrzymał. Uwielbienie historii, kult cesarzy Menelika II i Haile Selassie, stare kościoły, i katedry, opowieści o bitwie pod Aduą i wygranej z Włochami w 1941 roku. To kawiarnie, w których podaje się kawę ze starych ekspresów z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. To inne tempo i styl życia, które wyznaczają tradycyjne wartości.

Nowy Rok, 2011, Etiopczycy będą świętować za kilka lat, a dziś życzymy im wszystkiego dobrego w 2003 roku!!!