Saab 340 Twin Turbo. Tak nazywa się maszyna, która spadła w czwartek na argentyńską Patagonię. Nikt nie przeżył katastrofy. Na pokładzie samolotu leciały 22 osoby. 18 dorosłych, jedno dziecko, dwóch pilotów oraz stewardesa. Samolot należał do miejscowych linii Sol Lineas.

Maszyna rozbiła się na pustkowiu w patagońskiej prowincji Rio Negro, niedaleko miasteczka Prahuaniyeu, około 250 kilometrów od większego miasta General Roca. Początkowo nie było wiadomo, czy są ofiary, gdyż ratownicy nie mogli dotrzeć na miejsce katastrofy. Było to utrudnione z powodu braku dróg w tym rejonie oraz panujących o tej porze – do wypadku doszło ok. 22.50 czasu miejscowego – ciemności. Jednak po dotarciu ratowników na miejsce katastrofy nie był już wątpliwości. Dyrektor miejscowego szpitala stwierdził, że „znaleziono tylko spalony wrak”. Dodał, że szczątki maszyny rozrzucone były na dużym obszarze.

Jaka była przyczyna katastrofy? Wszystko wskazuje na wybuch w powietrzu. Część specjalistów jest jednak innego zdania. Twierdzą, że samolot mógł ulec oblodzeniu i na skutek tego wystąpiła fatalna awaria. Tragiczny w skutkach lot realizował połączenie z Neuquen do Comodoro Rivadavia na wybrzeżu Atlantyku. Jak podają media, sygnał o pomoc wysłano z pokładu już po 42 minutach lotu.

Zdjęcie pochodzi z archiwum AFP.