W północnym Chile archeolodzy odkryli kopalnię tlenku żelaza pochodzącą sprzed… 12 000 lat. Sporo. 😉 Jak donosi „Current Anthropology”, jest to najstarszy dowód na zorganizowane wydobycie jakiegoś surowca w obu Amerykach.

Jakie są pozostałości po tym bezcennym znalezisku? Naukowcy okryli czterdziestometrowy rów. To tutaj przedstawiciele kultury Huentelauquen trudnili się wydobywaniem surowca, który – uwaga – służył im za pigment do malowania narzędzi z kamienia i kości. Niewykluczone, że tlenek wykorzystywali także do farbowania tkanin i malowania ciał.

Szacuje się, że z kopalni wydobyto w sumie około 700 metrów sześciennych i 2 tys. ton skał. Dla archeologicznego światka owo odkrycie jest niezwykle istotne. Przestawia bowiem sposób myślenia o świadomości kulturowej Huentelauquen. Świadczy o tym, że przez ponad tysiąc lat wiedza na temat lokalizacji wyrobiska, właściwości dostępnych tam tlenków żelaza oraz technik niezbędnych do ich wydobycia i przetwarzania musiała być przekazywana z pokolenia na pokolenie. Naukowcy wskazują także na fakt, że „wydobycie było ciężką pracą fizyczną, w dodatku wymagało określonych umiejętności technicznych i współpracy ludzi.” Odkrycie daje nam zatem wiele nowych informacji na temat sposobu życia ówczesnych ludzi.

Zanim ustalono wiek chilijskiej kopalni, za najstarszą znaną kopalnię w obu Amerykach uważano obiekt z Ameryki Północnej, mający od 4,5 tys. do 2,6 tys. lat. Nowe znalezisko świadczy o tym, że wydobycie surowców w Amerykach zaczęło się dużo wcześniej. Od dziś najstarszą kopalnią żelaza będzie ta nieopodal chilijskiego miasta Taltal na północy Chile.