Wydawać by się mogło, że na pobyt na rajskiej plaży dużo kosztuje i w kraju takim jak Indonezja stać na to tylko nielicznych, zwłaszcza że Indonezyjczycy rzadko opuszczają swoje miasta. Okazuje się jednak, że wcale tak być nie musi. Przebywając na wyspie Randayan, zaobserwowałam grupę młodych, bardzo sympatycznych chłopaków, którzy przyjechali tu na kilkudniowe wakacje. Cały pobyt kosztował ich dolara, czyli tyle, ile musieli zapłacić za bilet na łódkę kursującą między lądem a wyspą. Ponieważ nie mieli pieniędzy zdecydowali, że będą spać pod gołym niebem, na trawie obok plaży. Tam też zostawili swoje rzeczy i czym prędzej rzucili się do wody. Wcześniej powiedzieli mi, że uwielbiają nurkować, co trochę mnie zdziwiło, bo to przecież bardzo kosztowny sport. Oni jednak do nurkowania nie potrzebowali żadnego ekwipunku – po prostu schodzili pod wodę na bezdechu i to im w zupełności wystarczało. Patrząc na nich widać było, że sprawia im to bardzo wiele radości. Zmęczeni pływaniem, postanowili trochę odpocząć i coś przekąsić. Nic prostszego, nazbierali trochę owoców, których na wyspie jest pod dostatkiem – kilka bananów, parę kokosów i posiłek gotowy. Widziałam ich później na pobliskich skałach obserwujących z zachwytem zachód słońca, po czym zaczęli rozglądać się za kolacją 🙂 I tym razem szczęście ich nie opuściło – złapali kilka ryb i krabów, które potem upiekli przy ognisku. Siedzieli tak sobie i żartowali, aż miło było na nich patrzeć. Gdy wstałam następnego ranka, już ich nie było. Okazało się, że wstali wcześnie, by zobaczyć wschód słońca – niesamowity spektakl, jaki serwuje natura. Wystarczy tylko rano wstać i popatrzeć w odpowiednim kierunku… Widziałam, jak jeden z nich, nazywany przez resztę kolegów „człowiekiem-rybą”, złowił kilka kałamarnic oraz mieszkających w muszlach morskich ślimaków. Następnie wszystkie te zdobycze upiekli w ogniu i ze smakiem zjedli. Widać było, że kochają przyrodę i wiedzą jak z niej korzystać, bez niszczenia jej.

Patrzyłam tak na ich uśmiechnięte twarze i naszła mnie pewna refleksja – ludzie harują miesiącami, by coś zaoszczędzić i pojechać na super wakacje, a potem nie potrafią nawet się tym cieszyć ani porządnie odpocząć, bo się już nie wiedzą jak to robić. Zwracają uwagę na rzeczy materialne i często nie widzą otaczającego ich piękna przyrody. Ktoś kiedyś powiedział, że najpiękniejsze rzeczy w życiu nie są rzeczami i że są za darmo. Tych kilku chłopaków dobrze to rozumiało. Może nie byli bogaci, ale wiedzieli gdzie szukać szczęścia. Mieli je po prostu wypisane na twarzach.