Tunezja to kraj niezwykły. Od wieków przyciąga swym pięknem, różnorodnością, egzotyką. Ciekawi zabytkami, a także kulturą. Samo obcowanie z mieszkańcami tego państwa to interesujące przeżycie. Jednak według mnie prawdziwym skarbem Tunezji jest jej bogata przyroda i urzekający krajobraz. To niezwykłe piękno i klimat tego miejsca doceniali również przez lata światowej sławy filmowcy, wybierając to miejsce na tło historii przedstawianych w ich dziełach.
Działalność filmowców w Tunezji owocowała nie tylko światowymi produkcjami filmowymi. Warto wspomnieć, że praca opłaciła się też samym Tunezyjczykom. Wielokrotnie przy produkcji filmów korzystano z pomocy miejscowej ludności. Na zatrudnienie rdzennych statystów zdecydowano się m.in. w filmie Mroczne Widmo. Była to pierwsza część kultowych Gwiezdnych Wojen. Zdjęcia plenerowe kręcono w okolicach Tauzaru. W roli statystów wystąpiło łącznie około 500 Tunezyjczyków. Była to dla nich doskonała okazja do zarobienia niemałych pieniędzy. Producenci bowiem zaoferowali im zapłatę w wysokości 25 dinarów. Dodatkowo statystom każdego dnia pracy przysługiwał lunch. Wydawać by się mogło, że stawka nie była wygórowana. Jednak dla miejscowej ludności przeciwnie. Była to kwota stanowiąca trzykrotność tego, co mogliby zarobić za pracę na plantacji palm daktylowych.
Mimo ciężkich warunków pracy na tym terenie twórcy Gwiezdnych Wojen nie zniechęcili się i łącznie przy produkcji sagi wykorzystano 12 tunezyjskich plenerów. A trzeba przyznać, że tamtejszy klimat nie należy do przyjaznych. Temperatura na pustyni w lipcu sięga 50 °C. Do tego trzeba się liczyć z burzami piaskowymi, które w ciągu jednej nocy potrafiły zniszczyć cały plan zdjęciowy. Z kolei na wschód od Tauzaru kręcono sceny na tamtejszym wysychającym okresowo słonym jeziorze. Niesprzyjający klimat tego miejsca sprawiał, że nawet woda musiała być przechowywana w szklanych pojemnikach, gdyż już po kilku minutach stawała się słona i niezdatna do picia. Jednak piękno i niezwykła atmosfera tego kraju wykorzystana jako sceneria filmu były ważniejsze niż trudności napotykane na każdym kroku przy jego kręceniu. Dzieło Georga Lucasa okazało się niezwykle istotne nie tylko dla amerykańskiego kina, ale również dla samej Tunezji. Ma ono swój drobny wkład w rozwój turystyki tego kraju. Jedna z najsłynniejszych dekoracji filmowych, stworzona specjalnie dla potrzeb filmu wioska Mos Espa na pustyni Ong Jemal przyciąga nie tylko zapalonych fanów Gwiezdnych Wojen. Turyści przyjeżdżający na Dżerbę chętnie udają się na wycieczkę jednodniową do Matmata. Główną atrakcją tego miejsca jest wioska jaskiniowców oraz hotel Sidi Driss będacy domem Lake’a Skywalkera z pierwszej części Gwiezdnych Wojen z wykutymi w skale pokojami.
Podróżując po tunezyjskiej pustyni można natknąć się na inny niezwykły widok. Otóż z wydm w okolicy Duz wyłania się sam Paryż przysypany do połowy piaskiem. To z kolei dekoracja zbudowana na potrzeby dzieła Cedrica Klapischa pt. Być Może. Główną rolę w filmie zagrał Jean-Paul Belmondo.
Pustynny krajobraz Tunezji zdecydowało się wykorzystać w swych dziełach wielu światowej sławy reżyserów. Należą do nich m.in. Steven Spielberg, Roberto Rosselini, Roman Polański. Dla większości filmów tu wyprodukowanych Tunezja okazała się szczęśliwa. Większość obrazów stworzonych na tunezyjskiej pustyni osiągnęła sukces kinowy i jest chętnie oglądana do dziś. Wśród takich dzieł warto wymienić już wspomniane Gwiezdne Wojny, nagrodzonego Oscarem Angielskiego Pacjenta, czy Poszukiwaczy Zaginionej Arki Spielberga.

Ja osobiście uwielbiam Gwiezdne Wojny i bardzo chciałabym odwiedzić w Tunezji te miejsca, w których były kręcone sceny w Tunezji. Ciekawe czy czuje się tam ducha „ciemnej strony Anakina Skywalkera”
hahaha