Dzisiejsze gazety na pierwszym miejscu informują o wzrastającej przestępczości w stolicy państwa, Santo Domingo. W ciągu ostatnich 30 dni, doszło tu do 15 napadów z bronią w ręku przeprowadzonych głównie przez młodocianych przestępców, którzy wtargnęli do autobusów miejskich i obrabowali ich pasażerów.
„Jeśli się ruszysz, zginiesz!” – zagroził 16-letni chłopak jednemu z kierowców busa, jednocześnie przystawiając mu do skroni broń… W międzyczasie pozostali napastnicy obrobili pasażerów zabierając pieniądze, dokumenty, telefony komórkowe, biżuterię i wszystko, co miało jakąkolwiek wartość.
Całe zajście miało miejsce w dzielnicy Villa María (północna część miasta), która „przyciąga” przestępców oraz handlarzy narkotyków. Również takie dzielnice, jak San Carlos i Villa Francisca, nie są chętnie obsługiwane przez taksówkarzy czy kierowców komunikacji miejskiej… Napady rabunkowe przeprowadzane przez 4 czy 5 małoletnich „łobuzów” są tu niemal codziennością.
Na szczęście, w wyniku wspomnianych napadów, nikt poważnie nie ucierpiał, nie zanotowano żadnego pobicia ani przypadku śmiertelnego. Jednakże ciągle utrzymująca się przestępczość w mieście wpływa negatywnie na obraz stolicy zarówno wśród jej mieszkańców, jak i turystów. Myślę, że nikt z nas nie chciałby być zmuszony do natychmiastowego oddania wszystkich cennych swych rzeczy, aparatu, telefonu, niekiedy i ubrania! Dlatego po Santo Domingo nie jeździ się późnym wieczorem (wszystkie wspomniane napady miały miejsce po godz. 21). Ale myślę, że jest to typowe nie tylko dla stolicy Dominikany
Podobne historie słyszałam „z pierwszej ręki” odnoście Buenos Aires, Rio de Janerio czy Caracas. Mimo to, wciąż będę uważała, że Ameryka Łacińska to piękny region, który koniecznie trzeba poznać ![]()

Santo Domingo w porównaniu do takiego, wspomnianego przez Ciebie Caracas, to jak Niebo a Piekło. W stolicy Wenezueli zdarzają się weekendy, w czasie których dochodzi do kilkudziesięciu morderstw!
Prawda jest jednak taka, że dominikańska stolica jeszcze dwa, trzy lata temu była bardziej bezpieczna. Co odczułem na własnej skórze i o czym niejednokrotnie słyszałem potem od miejscowych. Jeśli człowiek ma ochotę zapuścić się do dzielnic poza-turystycznych to obecnie musi się bardziej pilnować.
Ale tylko tam można poznać prawdziwą, dominikańską codzienność. Pogadać, wypić w spożywczaku na rogu, czyli w colmado – una fria presidente, pogadać, odpalić potem jednemu czy drugiemu rozmówcy jakieś tam peso…
Potem kupić na ulicy jeszcze ciepłą empanadę z kurczakiem… To o wiele fajniejsze, niż mijanie co rusz globtroterów w sandałach i białych skarpetkach pod kolana… 
Saludos,
tres.pimientos