Image

Argentyna

Załamanie
7 lat temu

Załamanie

Czas opuścić piękne miejsce. Zwijamy namiot z Campu Agostini i zarzucamy plecaki. Jeszcze tylko jedno, ostatnie spojrzenie na Cerro Torre. Wciąż w chmurach. Mimowolnie myślę sobie: „A chowaj się, chowaj. I tak Cię ujrzałem”. Ruszamy w dół doliny wzdłuż Rio Fitz Roy.

Nie potrafię się oprzeć pokusie i co i rusz przystaję, by jeszcze choć na chwilkę odwrócić się w kierunku „mojej ukochanej”. Trudno. Czas nagli. Pogoda sprzyja – dziś piękne słońce, idziemy w t-shirtach. Trzeba to wykorzystać. Idziemy w lesie. Wokoło niskie, karłowate buki patagońskie. Delikatny wiaterek smuga twarz. Bardzo przyjemny trekking. Tym bardziej, że idziemy delikatnie w dół. To pomaga w znoszeniu trzydziestokilogramowego balastu na plecach. Sielanka kończy się po niespełna godzince marszu. Więcej

Na lodowcu Glaciar Grande
7 lat temu

Na lodowcu Glaciar Grande

Zdziwiłby się ten, kto wyobraża sobie, że skoro idziemy nie znakowanym szlakiem, de facto nie dostępnym turystom, to czeka nas jakaś walka o przetrwanie. Nic z tych rzeczy. Kończąc przeprawę przez rzekę, czeka nas jedynie niewielkie podejście na morenę otaczającą Lago Torze od południa. Dalej pod lodowiec Glaciar Grande poprowadzi nas wyraźna ścieżka. Droga biegnie grzbietem moreny, by po ok. 20 minutach spaceru wprowadzić nas w bukowy las. Tutaj czeka nas parę ostrzejszych podejść – w niektórych miejscach zamontowano specjalne linowe mocowania mające pomóc nie radzącym sobie z co trudniejszymi odcinkami. Bez obaw – każdy sobie tutaj poradzi. Ot, taki nieco ciekawszy od standardowego spacer po lesie. 😉

Więcej

Przeprawa przez linowy most pod Cerro Torre
7 lat temu

Przeprawa przez linowy most pod Cerro Torre

-Wiesz… Mam stracha. To chyba nie dla mnie… – widok wiszącej nad rwącym potokiem Rio Fitz Roy liny nie napawa Moniki optymizmem.
-Chodź. Spróbujemy chociaż – zachęcam, choć sam na ten widok tracę impet i pewność siebie.

By dostać się nad lodowiec Glaciar Grande pod ścianą Cerro Torre, trzeba wpierw uporać się z linowym mostem uwieszonym na dwóch wielkich głazach spoczywających na dwóch przeciwległych brzegach Rio Fitz Roy wypływającej z Lago Torre. Innej drogi na to, by podziwiać Cerro Torre z bliższej odległości niż pozwala na to ogólnodostępny dla turystów mirador, po prostu nie ma. Więcej

Ameryka Południowa coraz bardziej popularna wśród Polaków
7 lat temu

Ameryka Południowa coraz bardziej popularna wśród Polaków

Ameryka Południowa cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród polskich turystów. Jak wynika z badań, polscy internauci najchętniej spędziliby tegoroczne wakacje na południu Europy. Duży skok w porównaniu z wynikami sprzed lat zanotowały jednak wyprawy transkontynentalne – do Azji i Ameryki Południowej.

Więcej

Wschód słońca na Cerro Torre
7 lat temu

Wschód słońca na Cerro Torre

Pobudka o godzinie 4:40 rano nie należy do przyjemności. W normalnej sytuacji wierciłbym się teraz z boku na bok oszukując wciąż upływające minuty i czerpiąc podwójną przyjemność z każdej skradzionej minuty drzemki. Ale nie dziś. Dziś ważna jest każda sekunda. Nieprzypadkowo kładąc się wczoraj spać, bezlitośnie ustawiłem budzik na tak wczesną porę. Czas zobaczyć wschód słońca na ścianie Cerro Torre.

Więcej

Cerro Torre – szczyt szczytów
7 lat temu

Cerro Torre – szczyt szczytów

Sen przychodzi bardzo prędko…
Jestem pod Cerro Torre. Marzenie spełnione. Pamiętacie, jak obiecywałem, że napiszę, kiedy już będę wiedział, jak to jest, gdy osiąga się to jedno z największych marzeń życia? Hmm… No właśnie. Czas spełnić obietnicę.

Bałem się, że jak ujrzę tę sylwetkę na własne oczy, to… po prostu zawiodę się. Tak po prostu. Zwyczajnie. Przecież ja znam tę górą prawie jak własną kieszeń. Zdjęcie magicznej sylwetki Cerro Torre towarzyszy mi od lat dosłownie wszędzie. Na pulpicie domowego monitora. Na kartkach kalendarza. Na plakatach. W albumach. Obyłem się z tym cudem. Zatem, czego ja tak naprawdę oczekuję? – myślałem podchodząc coraz to bliżej i bliżej Lago Torre.

Więcej

Zachód słońca pod Cerro Torre
7 lat temu

Zachód słońca pod Cerro Torre

-Macie jeszcze niespełna trzy godzinki do zachodu słońca. Pędźcie na mirador – zachęca Piotr, dopiero co poznany rodak.

-A Wy? – pytam, mając na myśli jego oraz małżonkę.

-My już byliśmy wczoraj. Idźcie. Raz, dwa. Druga taka okazja może się już nie powtórzyć. A pogawędzimy sobie później.

Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Faktycznie. Szybko uświadamiam sobie, że przecież Cerro Torre jest widoczne statystycznie przez trzy dni w miesiącu. Szanse na to, że jutro będziemy mieli taki widok jak dziś są zatem jak jeden do piętnastu. Nie warto ryzykować. Tym bardziej, że smukła sylwetka Cerro Torre aż mieni się od odbijających się w niej promieniach słońca. Zbliża się koniec dnia. Światło jest coraz ciekawsze. Otoczenia nabiera coraz bardziej pastelowych odcieni. Teoria fotografii pejzażu odkryła to już dość dawno. Okres tuż przed zachodem oraz tuż po wschodzie dnia to momenty, w których powstają najciekawsze zdjęcia.

Więcej

Camping Agostini pod Cerro Torre
7 lat temu

Camping Agostini pod Cerro Torre

Po czterech godzinach powolnego marszu docieramy do Lago Torre. Jesteśmy na wysokości zaledwie 635 metrów n.p.m. Przede mną ciemnoniebieska toń mroźnego jeziora. Ponad nim zaś najpiękniejsza górska panorama, jaką tylko człowiek jest w stanie sobie wyobrazić. Sino-szarawa skalna iglica wznosząca się na wysokość 3133 metrów n.p.m. Gdy porównuję ten widok do tych wszystkich znanych mi z pocztówek, mam wrażenie, że oto stoję przed gigantyczną makietą. Wyświetlam sobie ekran mojej Nokii, na której tapecie widnieje słynna iglica. Niewiarygodne. Wszystko jest jednakowe. Każdy płat śniegu. Charakterystyczna półka w dwóch trzecich ściany jest identycznie ośnieżona, jak na zdjęciu. Zgadza się każdy szczegół. Cerro Torre, jeśli tylko nie znajduje się we mgle stratusów, odstawia widzom ten sam, również piękny spektakl. Tak, aby każdy, kto tu trafi był szczęśliwy.

Więcej

Wzdłuż Rio Fitz Roy
7 lat temu

Wzdłuż Rio Fitz Roy

Rio Fitz Roy to rzeka dość szeroka i niezwykle bystra. Gdy stoję teraz nad jej północnym brzegiem, szybko uświadamiam sobie, że moje pobożne życzenia przewidujące, że jakoś sobie z nią uporam, w razie gdyby mój „sprzęt” (karabinek i pętla) okazał się być jednak niewystarczający do sforsowania linowego mostu, wydają się być po prostu śmieszne. W życiu! Nawet o tym nie myślcie. Rzeka ma dobre 40 metrów szerokości. W niektórych miejscach kotły eworsyjne żłobią ponad 3 metrowe przegłębienia. Wolę nie wyobrażać sobie, co się stanie, jeśli np. w połowie pokonywania tego linowego mostu pętelka odmówi mi posłuszeństwa. Albo nie starczy sił w ramionach, by dalej pełznąć. Ojojojoj…

Więcej

Na kolanach po pozwolenie, czyli poradnik jak dostać się pod Cerro Torre
7 lat temu

Na kolanach po pozwolenie, czyli poradnik jak dostać się pod Cerro Torre

Wracamy do autobusu i jedziemy dalej. Jeszcze 20 minut. Coraz bliżej. Na rogatkach El Chalten autobus zwalnia, a po chwili skręca w boczną odnogę drogi. Zatrzymujemy się pod niską chatą. To siedziba parku narodowego Los Glaciares – tego samego, w którym znajduje się opisany już lodowiec Perito Moreno. Z tym, że ta – północna – część parku jest fajniejsza. Po pierwsze: mniej komercyjna, gdy zestawimy liczbę turystów odwiedzających codziennie lodowiec Perito Moreno i El Calafate z liczbą turystów w El Chalten i pod Cerro Torre. Po drugie: ciekawsza (cielący się lodowiec jest wszak piękny, lecz nie umywa się do skalnych zębów turni Cerro Torre i Fitz Roy’a). A po trzecie (co równie ważne, a może i najważniejsze): darmowa. Tak, tak! Wstęp do północnej części parku Los Glaciares nie kosztuje nic! Możemy za free wbić się pod którąś z tych przepięknych ścian i na darmowym polu namiotowym stacjonować ile tylko dusza zapragnie!

Więcej