Image

Chile

Wyspa Wielkanocna – tajemnicze posągi
2 lata temu

Wyspa Wielkanocna – tajemnicze posągi

Autor  •  Chile

Wyspa Wielkanocna to jedno z najbardziej odizolowanych od innych lądów miejsc na świecie – od Chile dzieli ją 3600 kilometrów! Jest to również jedno z najbardziej tajemniczych miejsc. Do dziś nie do końca wiadomo, w jaki sposób dawnym mieszkańcom wyspy udało się stworzyć gigantyczne rzeźby – moai. Zobaczcie, co poza posągami czeka na Was w tym odległym zakątku Ziemi! Więcej

Przeszłość wróciła. Puyehue znów ożył.
6 lat temu

Przeszłość wróciła. Puyehue znów ożył.

Chilijski wulkan Puyehue to miejsce bajkowe. Przynajmniej tak je zapamiętałem. By dostać się na szczyt stożka, trzeba wpierw pokonać bujną selwę, która o poranku wręcz kipi energią. Zlane nocnym deszczem trawy oddają to, co pochłonęły. Papugi fruwają między głowami. Co chwila coś przemyka pod nogami. Nad gruntem widać parę nadającą dżunglowemu porankowi iście mistycznego wymiaru. Tak. W ten sposób zapamiętałem szlak na Puyehue. Co jeszcze utkwiło mi w pamięci? Może ta wymowna bezludność. Nikogo na szlaku. Pamiętam, że stożek, który był coraz dalej i coraz, pokryty był białym puchem. Cieniutką warstwą. Grunt nadal był ciepły. A jednak! Ten wulkan wciąż żyje. Przez chwilę przemknęła myśl o tym, że przecież jednak znajduję się na wulkanie. Ale wizja jego ewentualnego wybuchu zdawała się być tak odległa, tak nieprzystająca do rzeczywistości, że wręcz nierealna. Taki relikt przeszłości. Podobnie jak widoczny znad krateru zastygły czarny jęzor lawy. Niczym pomnik. Pamiątka w muzeum. Nieme świadectwo, że kiedyś, coś, może… Faktycznie. Wybuchło. Ale to już dawno. W takim poczuciu traktowałem Puyehue do dziś. Do czerwca 2011 r. Ale jednak stało się.

Więcej

Kopalnia żelaza sprzed 12 000 lat!
6 lat temu

Kopalnia żelaza sprzed 12 000 lat!

Autor  •  Chile

W północnym Chile archeolodzy odkryli kopalnię tlenku żelaza pochodzącą sprzed… 12 000 lat. Sporo. 😉 Jak donosi „Current Anthropology”, jest to najstarszy dowód na zorganizowane wydobycie jakiegoś surowca w obu Amerykach.

Więcej

Niebo nocą nad Chile
6 lat temu

Niebo nocą nad Chile

Autor  •  Chile

Obserwowanie rozgwieżdżonego nieba jest niezwykle przyjemne. To truizm. Jeszcze większym truizmem jest stwierdzenie, że niezwykle przyjemnie jest oglądać nocne niebo, gdy towarzyszy temu piękna pogoda, dobra widoczność, suche powietrze i dodatkowo znajdujemy się na punkcie zlokalizowanym gdzieś wysoko. Umożliwiającym szeroki pogląd na otoczenie ponad nami. 😉 Niewiele jest na świecie miejsc spełniających te wszystkie warunki. Zwłaszcza przez większość dni w roku. Ale są…

Więcej

Rajd Dakar w Brazylii, Paragwaju i Peru?
6 lat temu

Rajd Dakar w Brazylii, Paragwaju i Peru?

Tegoroczna edycja Rajdu Dakar – odbywającego się od trzech lat w Argentynie i Chile – cieszyła się niezwykle małym zainteresowaniem pośród kibiców. Na odcinkach nie pojawiało się wielu fanów ścigania. Latynoskie gazety nie poświęcały wydarzeniu zbyt wiele miejsca. A jeśli już, to praktycznie nigdy na pierwszych stronach. Krótkie wzmianki o kolejnych odcinkach pojawiały się raczej jako kolejne z wydarzeń sportowych. Rzecz jasna, za piłką nożną i polo. W Argentynie sporty samochodowe nie mają najmniejszych szans w zestawieniu z obiema wspomnianymi konkurencjami. Kierowcy ciężarówek ścigający się pośród pustynnych pejzażów, motocykliści walczący z wietrznymi zawieruchami – dla Latynosa to nic ciekawego. I – tutaj nie mogę się wprost powstrzymać, muszę to dodać od siebie – trudno się im dziwić… 😉

Więcej

Wieża z Lego w Chile
7 lat temu

Wieża z Lego w Chile

Autor  •  Chile

Chile ma wiele do zaoferowania dla przybywających doń turystów. Żeby wspomnieć południowo-zachodnie Altiplano z fantastycznymi stożkami wulkanów Środkowej Kordyliery i słonawymi lagunami, kolorowe Vallparaiso, cudowny patagoński park Torres del Paine, fiordy Ziemi Ognistej… Oj, długo by wymieniać. Ale od tygodnia wachlarz chilijskiej oferty poszerzył się o dodatkową atrakcję. Zwłaszcza celującą w tych najmłodszych.

Któż z nas w dzieciństwie nie zachwycał się klockami Lego? Mało tego. Znam takich, co i po czterdziestce nadal są fascynatami wysp piratów, czy lotów kosmicznych w wydaniu mini. Naprzeciw marzeniom właśnie tego typu ludzi wyszły z inicjatywą władze Santiago i zarządziły zbudowanie… najwyższej wieży z klocków Lego. Jak wysokiej? A co! Niech będzie 30 metrów! Taki dziesięciopiętrowy blok. Wszystko z miniaturowych kolorowych kloceczków.

Więcej

Chile jest większe
7 lat temu

Chile jest większe

Autor  •  Chile

Trzęsienie ziemi, jakie nawiedziło ostatnimi czasy środkowe Chile przyniosło olbrzymie straty. Jak oszacowali właśnie pracownicy stowarzyszenia brytyjskich ubezpieczycieli, wszystkie wnioski o odszkodowanie w Chile wyniosą 1,4 mld dolarów. Jak się jednak okazuje, kataklizm przyniósł także jakiś tam pozytyw. Przynajmniej statystyczny.

Okazuje się bowiem, że jedną z jego konsekwencji było… powiększenie się terytorium tego kraju. I to w takim stopniu, że zaistniała konieczność opracowania od nowa map katastralnych niektórych obszarów. Pisałem już swego czasu o przesunięciach poszczególnych miast Ameryki Południowej. Ostatnie wyniki chilijskich geologów, geodetów i kartografów wskazują, że całe Chile powiększyło się o blisko 1,5 km kw. To całkiem sporo…

Więcej

Z Puerto Natales do El Calafate
7 lat temu

Z Puerto Natales do El Calafate

Autor  •  Chile

Niespełna trzy godzinki jazdy i znów cywilizacja. Znów zimne piwo. Znów sklep z przyzwoitą (sic!) ceną pieczywa – o ile 7 PLN za bochenek można uznać za cenę przyzwoitą. Eh, zachciało się Patagonii, to teraz trzeba płacić.

Pod względem cenowym Patagonia kształtuje się na poziomie francuskim. I nie ma tutaj absolutnie żadnej przesady. By tutaj przetrwać i nie stracić mojego całego zapasu gotówki przeznaczonego na wyjazd, naprawdę zaciskam pas. Makaron, bułka, makaron, bułka, makaron… No, dobra. Raz na trzy-cztery dni małe piwko. 😉 Więcej

Wyjazd z Torres del Paine
7 lat temu

Wyjazd z Torres del Paine

Autor  •  Chile

Wyjazd z parku Torres del Paine nie nastręcza większych trudności. W przypadku zakończenia trekkingu w bazie Refugio Pehoe udajemy się na jeden z trzech promów. Tym popłyniemy pod przystanek autobusowy Lago Pehoe, z którego zabierze nas autobus do Puerto Natales. W naszej sytuacji sprawa ma się nieco inaczej. Z campingu Las Torres raczej nic nie pływa. Tutaj, by dostać się na jeden z punktów trasy autobusu do Puerto Natales, konieczne jest skorzystanie z usług lokalnych przewoźników busikowych.

Tablica z rozkładem jazdy znajduje się na zachodnim krańcu zabudowań. Najprościej będzie zapytać się przesympatycznych członków załogi obsługującej pobliski hotel (z jedynym dostępnym sklepikiem). Busiki są ściśle skorelowane z rozkładem jazdy autobusów do Puerto Natales. Jedne czekają na drugie. Jeśli zatem uda się nam załapać na którykolwiek z busików, możemy mieć już pewność – dziś znajdziemy się w Puerto Natales.

Więcej

Trzy wieże bólu, czyli Torres del Paine
7 lat temu

Trzy wieże bólu, czyli Torres del Paine

Autor  •  Chile

Dziś ostatni trekking. Deser. Swoista wisienka na torcie. Pamiętacie, jak na początku naszej wyprawy po parku sugerowałem cwane rozwiązanie, jeśli idzie o wybór trasy? Jeśli podczas kupowania biletu widzimy ponad Torre Sur fragment nieba, śmiało zabieramy bagaże z autobusu, przesiadamy się do podstawionego mini busika i jedziemy pod camping Las Torres. Jeśli jednak nad wieżami bólu nieco się kotłuje, warto dać sobie jeszcze jedną szansę za jakiś czas. W naszym przypadku to „jakiś czas” zajęło 4 dni. W parku Torres del Paine to prawie jak cały rok. Cztery dni – cztery pory roku.

Wychodzimy wcześnie rano – ok. szóstej. W górach cisza. Znajdujemy się obecnie w najbardziej znanej części parku. Bywają grupy turystów, którzy przyjeżdżają do parku tylko dla tej trasy. Przyjeżdżają, wchodzą i jeszcze tego samego dnia wracają do Puerto Natales. I dobrze. Reszta parku jest dzięki nim bardziej swojska. Nie to, żebym nie lubił ludzi, ale jakiś taki odruch mi się pojawia, gdy po 4 dniach trekowania po dzikich trasach w Torres del Paine, obcowania ze wspaniałą przyrodą, spotykania ludzi, którzy zdają się podobnie pojmować rzeczywistość górskiego pejzażu, nagle spotykam panią w sandałkach ciągnącą trójkę wrzeszczących bachorów. A cały rodzinny pochód zamyka tato niosący 5-litrowy (sic!) baniak mineralki… Może to ja jestem dziwny.

Więcej