Romeria del Rocío ma nieco jarmarczny i wesoły nastrój, przypominający bardziej Ferię de Abril niż pielgrzymkę do Częstochowy. Kobiety ubrane w kolorowe, falbaniaste suknie, mężczyźni w zawadiackich kapeluszach, raczej nie kojarzą się nam z wizerunkiem ascetycznego pielgrzyma, znoszącego dzielnie trudy i niewygody podróży. Wydarzeniu towarzyszą tańce, śpiewy, spotkania i pogawędki towarzyskie. Nawet pieśni religijne mają inny wydźwięk. Najbardziej widowiskowe pielgrzymki ruszają z Sevilli i innych okolicznych miejscowości.
Najważniejsze uroczystości odbywają się w sobotę, niedzielę i w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wioska stopniowo zapełnia się, docierają kolejni pielgrzymi, którzy lokują się w utrzymywanych przez bractwa mieszkaniach. Pozostali rozbijają obóz na okolicznych terenach i nocują w wozach. Ale w zasadzie nie ma czasu na sen. Gdy zapada zmierzch rozpala się ogniska. Przybyli śpiewają, modlą się i tańczą sevillanas. Kulminacja wydarzeń przypada na noc z niedzieli na poniedziałek, kiedy cudowna figura Matki Boskiej jest wynoszona z kościoła i niesiona po mieście przez kilkanaście godzin. Śpiewa się uroczysty hymn ku czci Matki Boskiej. Rzeźba unoszona jest nad głowami pielgrzymów, a każdy z nich pragnie jej dotknąć. Do standardowych i normalnych zachowań należy tu przepychanie się łokciami, popychanie i deptanie. Matka Boska jest obnoszona po całej wiosce i odwiedza kaplice wszystkich bractw religijnych. Ich członkowie rywalizują ze sobą, o to kto ma dostąpić honoru niesienia figury do następnej kaplicy. Zamieszanie osiąga punkt kulminacyjny, powiększa go bicie dzwonów kościelnych i strzelające w niebo petardy. W trakcie procesji niektórzy modlą się i szlochają, drudzy śmieją się i śpiewają, jeszcze inni krzyczą i klaszczą. Niektórzy nawet podnoszą swoje małe dzieci, które są potem podawane z rąk do rąk wyciągniętych nad tłumem. Prawdziwa południowa mieszanka emocji, która wybucha ze zdwojoną siłą. W godzinach popołudniowych posąg powraca do kościoła, a część pielgrzymów zaczyna zbierać się do drogi powrotnej. Inni pozostają w El Rocío na dłuższy czas.
Pielgrzymka ma również swoje ciemne strony. Każdego roku podnoszą się głosy krytyki ze strony obrońców zwierząt i działaczy na rzecz ochrony środowiska. Duża liczba śmieci, hałas silników, petard i ludzi oraz stałe zagrożenie pożarem ma swoje konsekwencje, zwłaszcza, że odbywa się na terenach Parku Narodowego Doñana, podlegającego ochronie. Inną bardzo smutną konsekwencją jest zazwyczaj śmierć kilkunastu koni, w wyniku wyczerpania i złego traktowania.
Przy okazji uczestnictwa w pielgrzymce można również udać się na wędrówkę po szlakach turystycznych wspominanego parku Doñana. W graniach parku znajdują się wyjątkowe w skali światowej obszary. Park zajmuje rozległy teren ponad 50 tysięcy ha, w tym ujście rzeki Guadalquivir. Objęto w nim ochroną rozległe tereny mokradeł, które są siedliskiem cennych gatunków ptaków wodnych. Na obszarze parku znajduje się również szeroki pas wydm przybrzeżnych oraz liczne łąki, na których pasą się konie i jelenie. W parku żyją także rysie, dziki, daniele, liczne gatunki płazów i gadów oraz ogromna liczba bocianów i innych ptaków wędrownych.
Miejsce można zwiedzać pieszo, korzystając z licznych wytyczonych szlaków turystycznych. Można również wybrać się na zorganizowaną wycieczkę samochodem terenowym lub wynająć łódź wiosłową.
Niedaleko El Rocío połozona jest miejscowość Matalascaña, gdzie można wygrzewać się na piaszczystej, szerokiej plaży. Miejscowość należy do części hiszpańskiego wybrzeża, nazywanego Costa de la Luz czyli wybrzeże światła. Obejmuje swoim zasięgiem tereny od Huelvy po Tarifę. Matalascaña jest szczególnie licznie odwiedzana przez mieszkańców Sevilli, którzy mają tam swoje domy letniskowe. Ta część wybrzeża z powodu silnie wiejących wiatrów jest ulubionym miejscem amatorów uprawiania windsurfingu.
Niedaleko leży również miejscowość Sanclúar de Barrameda, które znane jest zwłaszcza z produkcji Manzanilli. Roztacza się stamtąd ładna panorama Parku Narodowego Doñana.
