Znowu czarne wieści z Meksyku

W zeszłym tygodniu cały Świat obiegła straszna wiadomość – otóż w Meksyku (na farmie w okolicy San Fernando) odkryto masowy grób kilkudziesięciu osób. Doliczono ciał 14-tu kobiet i 58-miu mężczyzn. Byli to nielegalni imigranci z Hondurasu, Brazylii, Ekwadoru i Salwadoru, którzy zostali porwani przez członków gangu narkotykowego. Kiedy odmówili współpracy, zostali zastrzeleni. Wszystkie informacje pochodzą od szczęśliwca, któremu udało się uciec i zawiadomić wojsko.

Do ogólnej liczby prawie 30-tu tysięcy ludzi, którzy zginęli w porachunkach gangsterskich doszło kolejne siedemdziesiąt. Razem z ofiarami znaleziono nielegalną broń i samochody. Ofiary przewieziono do instytutu medycyny sądowej w Reynosa, gdzie wczoraj doszło do dwóch eksplozji. Przyczyn jeszcze nie zbadano.

Po takich doniesieniach aż dziwi fakt, że Meksyk nadal nie narzeka na brak turystów. Jednak warto wspomnieć, że znaczna większość porachunków między gangami odbywa się w okolicach granicy ze Stanami Zjednoczonymi i to tamte rejony są najbardziej niebezpieczne. Dlatego nie warto się zniechęcać, tylko rezerwować bilet i ruszać na zwiedzanie byłego imperium Majów;)


pozorny spokój w Ciudad Juarez  

Czarny piątek w Ciudad Juarez

pozorny spokój w Ciudad Juarez
pozorny spokój i sielanka w Ciudad Juarez

Ciudad Juárez to bez wątpienia najniebezpieczniejsze miasto w Meksyku położone tuż przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Znane jest przede wszystkim z przestępczości związanej z przemytem narkotyków oraz prostytucji.

W piątek po raz kolejny „La Línea” (Linia), zbrojne ramię największego kartelu narkotykowego w mieście, zaatakowało władze federalne. Po raz pierwszy wykorzystano samochód – pułapkę, który zabił 4 osoby (dwóch policjantów i dwóch lekarzy) i ranił kolejne osiem osób. Zamach był poprzedzony licznymi groźbami wypisanymi na murach i przystankach w mieście, które zachęcały do porzucenia pracy w policji i zapowiadały twardą walkę z wszelkimi organami związanymi z władzami.

Mówi się, iż zamach jest odpowiedzią na aresztowanie Jesús Acosta Guerrero, znanego pod pseudonimem „El 35″, który jest odpowiedzialny za przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych w Mieście Juárez.

Meksyk już od dłuższego czasu zmaga się z kartelami narkotykowymi. Tylko w ciągu ostatnich 3 lat w tej brudnej walce zginęło ponad 23.000 osób, a kolejne 78.000 zostało aresztowanych, w tym 400 funkcjonariuszy publicznych.


Zatoka Meksykańska - ciągle spokojna  

Alex – pierwszy atlantycki huragan w tym sezonie

Zatoka Meksykańska - ciągle spokojnaW poniedziałek wzdłuż wybrzeża Zatoki Meksykańskiej (południowy Teksas i północny Meksyk) pojawiły się ostrzeżenia o wzroście siły tropikalnego huraganu – Alex. Zagrożenie jest o tyle godne uwagi, że jego trasa może wypchnąć ropę z Zatoki w głąb lądu, zakłócając tym samym próby jej usunięcia.

Alex w poniedziałek przemieszczał się z prędkością ok 100 km/h po trasie mającej go doprowadzić bardzo blisko granicy Meksyk-USA w środę późnym wieczorem. We wtorek sztorm miał się przeistoczyć w huragan. W kolejnym oświadczeniu dowiedzieliśmy się jednak, że Alex będzie słabszy, niż przypuszczano.


jedna z wielu piramid w Meksyku - może mieści grobowiec?  

Grobowiec sprzed 2700 lat w Meksyku

jedna z wielu piramid w Meksyku - może mieści grobowiec?Około miesiąc temu w stanie Chiapas na południu Meksyku grupa archeologów z USA i Meksyku odkryła grobowiec w piramidzie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wiek odkrycia – pochówku dokonano około 2700 lat temu. Jest to najstarsze tego typu odkrycie w całej Mezoameryce. Grobowce królów Majów, również lokowane w piramidach, są o tysiąc lat młodsze.

Na szczycie piramidy o wysokości 6-7 metrów stoi świątynia, do której prowadzą schody z cegły mułowej. W grobowcu znajdują się szczątki czterech osób – jednorocznego dziecka, młodego mężczyzny, mężczyzny w średnim wieku oraz kobiety.


 

Czarny potwór jukatański

Już w sumie nie pamiętam naszego pierwszego zetknięcia się z tym potworem. W natłoku kolejnych kreatur widocznie jakoś mi umknęło… Tak czy siak jeżdżąc po Jukatanie nie miałyśmy wyboru – musiałyśmy się do nich w miarę przyzwyczaić. W miarę, bo komu nie zatrzyma się choć na chwilę serce, kiedy przy składaniu namiotu okazuje się, że pod podłogą nocował z nami czarny, owłosiony osobnik wielkości dłoni, z ośmioma odnóżami. Druga wersja zakładała jeszcze do tego czerwony odwłok, czy coś w tym rodzaju…masakra. Człowiek staje jak wryty, zwłaszcza, że nie wie, czy to groźne, czy to maskotka, zaatakuje, psiknie jadem czy połknie żywcem.


El Castillo  

Chichen Itza – meksykańska perełka

El CastilloZdjęcia budynków z Chichen Itza goszczą w każdym folderze odnoszącym się do turystyki w Meksyku, są najbardziej rozpoznawalnymi z budowli Majów. Dlaczego? Otóż Chichen Itza to najsławniejsze i najlepiej odnowione z miast Majów na Jukatanie, obowiązkowy punkt każdej wycieczki. Nie zraża nawet stosunkowo wysoka cena – ok 10$ za wstęp (w niedzielę taniej – ok 4$). Skąd ta sława?


Tulum - wieża strażnicza  

Majowie nad Morzem Karaibskim – Tulum

Tulum - wieża strażniczaJedną z ciekawszych odwiedzonych przez nas stref archeologicznych (nazywałyśmy je po prostu „ruinkami”) jest Tulum. Znajdują się tam całkiem dobrze zachowane ruiny budowli Majów, a charakterystyczne jest ich położenie – na skarpie nad samym brzegiem Morza Karaibskiego.

Budowle Tulum ani trochę nie będą nam przypominać monumentalnych piramid z Chichen Itza – powstały bowiem one już u schyłku cywilizacji Majów, a sama osada funkcjonowała jako port. Z trzech stron osłonięta była grubymi i wysokimi murami, chroniącymi publiczne budowle, świątynie i pałace.


szykujący się voladores  

Podniebny taniec voladores

szykujący się voladoresKilka słów o voladores :) Co to w ogóle jest? Otóż jest to jeden z najbardziej spektakularnych tradycyjnych meksykańskich obrzędów ku czci Słońca, wywodzący się najprawdopodobniej z kultury Totonaków. Potrzebny do niego jest baaardzo wysoki słup, na szczyt którego wspina się 5-ciu ubranych w tradycyjne stroje mężczyzn. Czterech z nich siada na rogach małej kwadratowej ramy i obwiązuje się linami a piąty stoi na platformie trochę ponad nimi,


wodospad Misol-Ha  

Misol-Ha – przemoczone w siódmym niebie;)

wodospad Misol-HaPo naszych odwiedzinach w Palenque, zapierającym dech w piersiach, ukrytym w dżungli ośrodku kultury majów, chciałyśmy udać się do wodospadów. Jednak zarówno czas, jak i siły wykończone ciągłymi podjazdami, nie pozwoliły nam dotrzeć tam jeszcze tego samego dnia. Rozbiłyśmy się więc gdzieś po drodze, w środku lasu równikowego i liczyłyśmy, że nic złego nas nie spotka (dziki zwierz czy groźny Meksykanin). Na szczęście była „tylko” równikowa zlewa, trochę nam podtopiło karimaty, ale wiedziałyśmy, że na słoneczku wszystko się wysuszy…

Ruszyłyśmy o świcie na podbój wodospadów Misol-Ha. Zachęcone opisem prawie 35-metrowego wodospadu spadającego do pięknego, szerokiego jeziorka, otoczonego bujną roślinnością, już nie mogłyśmy się doczekać! Do tego za główną kaskadą miała być ścieżka wiodąca do jaskini…czad!


Świątynia Krzyża  

Palenque – wycieczka do innego świata

Świątynia KrzyżaPalenque to jeden z ważniejszych ośrodków kultury Majów, położony w środkowym Meksyku, w samym sercu dżungli:) Odkryty został w XVIII w., ale dopiero w XX w. zaczęto go systematycznie badać. Nieustannie „napierająca” puszcza utrudnia bardzo prace – nie można odsłoniętego budynku zostawić nawet na chwilę, bo już zaraz wyrasta na nim jakieś drzewo albo gąszcz innych roślin tropikalnych okrywa ruiny…

Miasto powstało ok. 100 r. p.n.e., jednak okres jego największego rozkwitu przypada na VI-VIII w. n.e., głównie na okres panowania króla Pakala, który panował w VII w. To za jego panowania powstało wiele placów i budynków, m.in. Świątynia Inskrypcji. Jego syn, Kan Balam II, kontynuował prace ojca. Miasto zostało gwałtownie opuszczone w X w. z nieznanych jeszcze przyczyn i bardzo szybko porosło lasem.

Krążą pogłoski, że Harnan Cortes podszedł na odległość 40 km od zabytków nie będąc świadomym ich istnienia. Hiszpański duchowny poinformowany o istnieniu kamiennego pałacu w puszczy, wysłał tam ekspedycję, aby później ogłosić, że odnalazł stolicę zaginiobudowle Palenquenej Atlantydy. Kolejna wyprawa, z 1787 r, już rzetelniej opisała ukryte miasto. Przez kolejne lata było ono celem wielu odkrywców. Jedną z ciekawszych postaci jest hrabia de Waldeck, który w wieku 60 lat przez dwa lata mieszkał na szczycie jednej ze świątyń. Jego opis miasta bynajmniej nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

Podziwiać możemy „jedynie” kilkadziesiąt z prawie 500 budowli rozrzuconych na 15 km2 – reszta ukryta jest w otaczających strefę archeologiczną wzgórzach. Wszystkie budowle budowano z szarego kamienia bez użycia metalowych narzędzi, jucznych zwierząt czy koła. Budynki były pomalowane na jaskrawoczerwony kolor.

Najważniejszym z nich jest wspomniana już wcześniej Świątynia Inskrypcji – Templo de las Inscripciones – zbudowana na schodkowej piramidzie. Wejścia do niej mieszczą się pomiędzy sześcioma filarami ozdobionymstrumienie w Palenquei dawniej postaciami wykonanymi ze stiuku. Nogi postaci wykonane były w formie głów węży (do dnia dzisiejszego pozostały jedynie fragmenty tej dekoracji). Po obu stronach wejścia wykuto 620 hieroglifów, od nich pochodzi nazwa świątyni. Stromy dach świątyni zwieńczony był ażurowym grzebieniem. Wewnątrz świątyni znajduje się imponujący grobowiec króla Pakala. Po przekątnej do Świątyni Inskrypcji stoi zespół pałacowy – niezwykła konstrukcja z czterema dziedzińcami przeplecionymi labiryntem korytarzy i komnat.

drzewo porastające schodySynowi Pakala poświęcone były trzy świątynie tworzące Grupo de la Cruz – Słońca, Krzyża i Krzyża Zdobionego Listowiem. Na południe od nich usytuowany jest Południowy Akropol – grupa budynków ukrytych w puszczy, intensywnie badanych przez archeologów.

Wędrując po terenie strefy archeologicznej co chwilę natykamy się na pozostałości budynków wystające spod ekspansywnej roślinności. Warte wzmianki jest jeszcze m.in. boisko do gry w pelota, Łaźnia Królowej czy Most Nietoperza. Uroku dodają strumienie i wodospady z krystalicznie czystą wodą.

Całość – niesamowita. Wizyta w Meksyku nie będzie pełna, jeżeli nie odwiedzimy tego magicznego miejsca.


zjazd z wulkanu w chmurze  

Zjazd z wulkanu i wjazd do Meksyku – z pompą!

zjazd z wulkanu w chmurzeWróćmy jeszcze na chwilę na wulkan Nevado de Toluca :) Zaczęłyśmy z niego zjeżdżać  już przed południem, kiedy to chmury w zastraszającym tempie zaczęły się podnosić – zanosiło się na wielki deszcz, a jż na pewno na mgłę. Rzeczywiście sporą część drogi przejechałyśmy w chmurze z widocznością „metr od nosa”. Ale nie było wyjścia. W pewnym momencie zatrzymał się koło nas czarny terenowy samochód i ze środka zagadnął nas Murzyn (nie wiem, czy to było coś wyjątkowego, ale po prostu świetnie się komponował z samochodem, więc wspominam ten fakt…) pytając po prostu skąd jesteśmy, dlaczego tak sobie jeździmy po tych wulkanach i że jemu się też podobały jeziora na szczycie, ale rowerem to by nie wjechał… no i że nie będzie nas już dłużej zatrzymywał, bo rzeczywiście zanosi się na deszcz i czas zmykać.


eksponaty muzealne  

Muzeum Antropologiczne w Meksyku

eksponaty muzealneJak bardzo byśmy nie lubili chodzić po muzeach, Museo Nacional de Antropologia w Meksyku trzeba zobaczyć! A powodów jest kilka.

Pierwszy i najważniejszy to oczywiście zbiory. To skarbnica wiedzy na temat kultur prekolumbijskich zamieszkujących Meksyk, jak również o współczesnych kulturach regionalnych. Sale muzealne na parterze poświęcono Meksykowi sprzed XV w., a w pomieszczeniach na piętrze ukazano życie współczesnych Indian meksykańskich, spadkobierców nie istniejącej już cywilizacji.


la Luna  

Nevado de Toluca – zakończenie z przytupem

la LunaToluka (2660 m n.p.m.) to miasto położone 65 km na zachód od Meksyku i aż 400 m wyżej. Jak wiele meksykańskich miast ma za sobą aztecką przeszłość, a ze stolicy bez problemu można się do niego dostać autobusem. Jadąc z Toluki na południe widać na horyzoncie wygasły wulkan Nevado de Toluca o drugiej nazwie Xinantecatl, więc zostańmy lepiej przy tej pierwszej…

Wulkan ten wznosi się na 4690 m n.p.m., a jego krater jest wypełniony dwoma jeziorami, El Sol i La Luna (Słońce i Księżyc).


widok na Iztaccihuatl  

Topnieją lody w Meksyku

widok na IztaccihuatlDawno temu w Meksyku biała księżniczka zakochała się szaleńczo (ze wzajemnością oczywiście) w jednym z wojowników armii swojego ojca. Bardzo nieprzychylny takim mezaliansom władca wysłał nieszczęśnika na wojnę obiecując, że po powrocie dostanie pozwolenie na poślubienie księżniczki. Czekając na powrót armii przebiegły ojciec poinformował córkę, że jej wybranek zginął na polu walki. Nieszczęśliwa kochanka położyła się i z rozpaczy zmarła. Wojownik po powrocie pochylił się nad ciałem ukochanej i zapłakał… Bogowie zamienili ich w kipiące od emocji wulkany. Iztaccihuatl to po aztecku „biała kobieta” a Popocatepetl „dymiąca góra”.


Spektakl korridy  

Śmierć na rogach byka?

Spektakl korridyPonad tydzień temu głośno było o poważnym wypadku do jakiego doszło podczas turnieju korridy w Meksyku. Hiszpan Jose Tomas, nazywany Beckhamem korridy, został ubodzony rogiem byka, który wbił mu go na 10 cm w ciało przebijając tętnicę i żyłę. Krwotok był tak potężny, że pierwszą transfuzję krwi matador przeszedł jeszcze na arenie. Został następnie przewieziony do szpitala, gdzie odbywały się kolejne operacje – lekarze walczyli o jego życie przez kilka dni. Dopiero niedawno jego stan określono jako stabilny.