Stało się… Po licznych protestach w kraju, ulicznych zamieszkach strajkujących, szalejącej inflacji, prezydent Boliwii, Evo Morales uznał, że oto nadszedł najlepszy moment na ogłoszenie historycznego dekretu, który zmieni oblicze świata. Oto zapalony ekolog, jakim od lat jest prezydent tego kraju, wystąpił do ONZ z propozycją przyjęcia konwencji, która prawa przysługujące ludziom nada np. zwierzętom i drzewom. Tylko przyklasnąć.
Archiwum kategorii: Boliwia
Demonstracje po kryzysie w Boliwii
Nie tylko u nas lawinowo rosną ceny na produkty pierwszej potrzeby. Również w Boliwii ceny wywindowały na poziom dla większości mieszkańców niedostępny. Drożeje żywność, usługi transportowe. W sklepach zaczyna brakować podstawowych artykułów. W społeczeństwie zaczął się bunt. Nawoływania do wyjścia na ulice. Udziału w spontanicznie organizowanych manifestacjach.
Dziś jest dziewiąty kolejny dzień protestów Boliwijczyków manifestujących swoje niezadowolenie w całym kraju. W ubiegły piątek 22 kwietnia demonstrujący zablokowali główne drogi w kraju ścierając się policyjnymi oddziałami w wielu miastach Boliwii. Demonstranci oprócz postulatów obniżki cen w sklepach, żądają także 15-procentowej. podwyżki płac. Rząd wyraził zgodę na podwyżki w wysokości 10 proc. Jednak zaznaczono, że obietnica dotyczy wyłącznie następujących grup zawodowych: nauczycieli, żołnierzy i policjantów. Politycy rządu podkreślili, że „na więcej kraju nie stać”.
Lawiny błotne w Boliwii
Boliwia. 52 osoby zabite. 5 tysięcy osób bez dachu nad głową. 400 domów znika z powierzchni ziemi. Stolica państwa, La Paz przeżywa największą naturalną katastrofę w historii miasta. Cała Boliwia zmaga się od kilku dni z ogromnymi podwoziami, a co za tym idzie lawinami błotnymi, jednak to w zamieszkanej przez ponad milion ludzi stolicy, skutki żywiołu odczuwane są najdotkliwiej.
Władze miasta i tak są z siebie dumne. W odróżnieniu od poprzednich przypadków czy też ostatniej brazylijskich powodzi, Boliwijczycy zostali zawczasu ostrzeżeni o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Dzięki temu udało się w porę ewakuować większość mieszkańców. Problem w tym, że w tej chwili nie mają oni do czego wrócić. Większość z nich straciła dorobek całego swojego życia. Władze miasta obiecują pomoc przy odbudowie mieszkań. Minister obrony narodowej już zapowiedział przeznaczenie specjalnego funduszu o wartości 20 milionów USD na cele antykryzysowe związane z powoziami.
W Boliwii znów wojna o kokę
Smutny rok 2010 Ameryki Południowej
Dziś 30 grudnia. Większość mediów podsumowuje w ten czas mijający właśnie rok. Pomyślałem, że i ja zrobię podobnie. Nie będzie szczegółowo. Chciałbym tylko zasygnalizować o kilku wydarzeniach, które bez wątpienia miał kluczowy wpływ na to, jak Latynosi będą wspominać ten 2010 rok, który już prawie za nami.
Te 365 dni nie zapisało się zbyt kolorowo na południowoamerykańskim kontynencie. Prawdę powiedziawszy mało który rok obfitował w przeszłości w tyle katastroficznych wydarzeń. Mało kiedy temat Ameryki Południowej gościł na pierwszych stronach światowych gazet tak często jak w tym roku. I, co warto zaznaczyć, miało to miejsce zazwyczaj przy okazji powiadamiania globalnej społeczności o kolejnym tragicznym wydarzeniu na dalekim lądzie.
Uratowany górnik Człowiekiem Roku w Boliwii
To było do przewidzenia. Boliwijski górnik, Carlos Mamani, jeden z 33 uratowanych po 70 dniach pobytu pod ziemią w chilijskiej kopalni złota na pustyni Atacama, został ogłoszony przez boliwijski dziennik „El Deber” Człowiekiem Roku.
Sam uhonorowany nadal nie wrócił do ojczyzny na stałe. Póki co odbywa rehabilitację w jednym z chilijskich szpitali. Do powrotu do kraju namawia go między innymi sam prezydent. Evo Morales oferuje uratowanemu posadę w państwowym przedsiębiorstwie górniczym. Zainteresowani tematem twierdzą, że „dobrze płatną”.
Kolejne wypadki na drogach Boliwii i Chile
Jak donoszą boliwijskie media, pod La Paz miał miejsce wczoraj tragiczny w skutkach wypadek samochodowy. Co szczególnie interesujące dla nas, Polaków, w wypadku obrażenia odniosło czworo polskich turystów. Dwie kobiety są poważnie ranne. Ko
nsul ambasady RP w Limie poinformował, że „w najbliższych godzinach zostaną one przetransportowane awionetką do kliniki w Santa Cruz”.
Zdarzenie miało miejsce w niewielkiej miejscowości San Cristobal, na wschód od stolicy kraju. W wypadku brały udział turystyczne jeepy. Uczestnicy nadal przebywają w San Cristobal. Dojazd do miejscowości jest utrudniony.
Zaledwie dwa dni wcześniej znacznie tragiczniejszy w skutkach wypadek miał miejsce w Chile. Wszystko działo się nad ranem – ok. godziny 7.45 (11.45 czasu polskiego). 70 km na zachód od chilijskiego Santiago autokar firmy Turbus wjechał na sąsiedni pas i zderzył się z jadącą w przeciwnym kierunku ciężarówką. Na miejscu zginęło co najmniej 18 osób, a 23 zostało rannych. Stan dziewięciu rannych jest krytyczny. Lekarze twierdzą, że bilans ofiar może wzrosnąć.
Latynoamerykańskie kino w Warszawie
Dziś startuje Warszawski Festiwal Filmowy. Potrwa do 17 października. W tym czasie widzowie będą mieli możliwość obejrzenia ponad 200 projekcji – w większości niedostępnych w polskich kinach w ciągu roku. Dużą część z nich stanowią filmy produkcji latynoamerykańskiej.
Dość silny akcent położony jest na kino argentyńskie. Między innym dlatego, że festiwal jest zaprzyjaźniony poprzez ścisłą współpracę z filmowym festiwalem w Mar del Plata, na którym to w miesiąc po zakończeniu WFF zaprezentowana zostanie większość z owych argentyńskich projekcji. Organizatorzy Warszawskiego Festiwalu Filmowego nie zapominają także o dwusetnej rocznicy uzyskania niepodległości przez Argentynę.
Susza w Boliwii
W Boliwii przedwczesna susza. Kataklizm jest na tyle poważny, że coraz więcej mieszkańców ma trudności z dostępem do wody. Zdychają zwierzęta. Niszczeją uprawy.
W południowo-wschodnim departamencie Boliwii, Santa Cruz wysychają źródła, a w konsekwencji całe rzeki. Widok spękanej ziemi, jaka pozostała na dnie opustoszałych z wody koryt jest coraz bardziej przytłaczający. Na okolicznych polach zalegają wyschnięte kikuty kukurydzy. Mieszkańcy prowincji zmuszeni są do spożywania wody, która nie jest bezpieczna. Wskutek tego rośnie liczba zatruć. W niektórych prowincjach kraju ogłoszono już stan epidemii.
Egzekucje w Boliwii
Mieszkańcy wioski Jununa (departament Potosi, 640 km od stolicy La Paz) ukamienowali przed tygodniem, w poniedziałek 7 czerwca 51-letniego Santiago Floresa, którego ponoć mieli nakryć na gwałceniu 35-letniej kobiety. Pod koniec maja w podobny sposób zginęli w tym samym departamencie czterej policjanci podejrzewani przez Indian o udział w przemycie samochodów z sąsiedniego Chile. Keczua zatłukli ich na śmierć kijami i kamieniami. Wcześniej ofiary były torturowane, m.in. polewano je wrzątkiem.
Ernesto "Che" Guevara dalej straszy
Oglądaliście film „Dzienniki motocyklowe”? Widujecie w Europie charakterystyczne graffiti z twarzą sympatycznego typa? Na pewno. I na pewno słyszeliście o pewnym panu. Oficjalnie legendarnym rewolucjoniście, przywódcy rewolucji na Kubie i komunistycznej partyzantki w Ameryce Łacińskiej. Oficjalnie walczącego ze „skorumpowaną, kapitalistyczną elitą”. A w praktyce? W praktyce o panu, który ma rękach śmierć kilkudziesięciu tysięcy pomordowanych (chociażby 16 000 rozstrzelanych w okolicy więzienia La Cabaña). Faceta, który był zwyczajnym mordercą i socjalistycznym terrorystą.
Sława Ernesto „Che” Guevara, bo o nim mowa, jest obecna w Ameryce Południowej do dziś. Na straganach nadal wiszą koszulki z jego podobizną. Sprzedają się breloczki, kubeczki, itd. Film, o którym wspomniałem wpisał się jedynie w ogólnoświatową historię gloryfikującą romantyczny mesjanizm „nie zrozumianego przez kapitalistyczną część świata młodzieńca”. Szkoda.
Języki w Boliwii na wymarciu
Boliwia znalazła się na liście państw, w przypadku których istnieje spore ryzyko zaginięcia rdzennego język ludności. Szacuje się, że na świecie używa się obecnie 6-7 tys. języków. Jednak – jak podkreślają naukowcy – tempo ich wymierania jest tak szybkie, że do 2100 r. może przetrwać mniej niż połowa z tej liczby.
Naukowcy biją na alarm, że połowa dzisiejszych języków świata funkcjonuje wyłącznie jako języki mówione. Wskazano pięć regionów na świecie, gdzie języki wymierają szczególnie szybko. Niestety, wśród nich znalazła się wspomniana Boliwia. Podobnie, jak południowe Peru. Są to bowiem tereny zamieszkane przez Indian, którzy w znaczniej części posługują się różnymi narzeczami lokalnych odmian językowych.
Boliwijska Coca-Cola z koki
Z wyglądu właściwie nie wyróżnia się niczym specjalnym. Jest tak samo ciemnobrązowa, jak słynna Coca-Cola. W smaku podobnie słodka. Rozlewana do butelek z czerwonymi etykietami. Jest jednak pewien szczegół, który odróżnia Coca Collę (to nie literówka!) od słynnej siostry.
W zeszłym tygodniu napój trafił na półki sklepowe Boliwii. Jako pierwsi mogli go skosztować mieszkańcy okolic Jeziora Titicaca. Nie dziwne. To stąd pochodzą Ajmarowie. Inaczej nazywani ludem Colla. To od ich nazwy wziął się drugi człon nowo powstałego napoju boliwijskiego przemysłu napojów. O czym mowa? O napoju tworzonym na bazie ekstraktu z liści koki.
Liście koki w ONZ
Ostatnie raporty z pracy komisji antynarkotykowej przy ONZ na tyle nie zachwyciły prezydenta Boliwii, że zaproponował, aby jej członkowie… zaczęli podczas obrad komisji żuć liście koki. Zdaniem Evo Moralesa uczyniłoby to obrady „zdrowszymi, mądrzejszymi i wrażliwszymi na społeczną różnorodność świata”.
Swoje zaproszenie prezydent przedstawił podczas przemówienia w jednej z prowincji La Paz, w mieście Caranavi. Nieprzypadkowo właśnie tam. Miasto to znane jest z upraw koki. Słowa Moralesa były reakcją na wystosowany apel INCB, w którym żądano od niego oraz władz Boliwii, aby te rozpoczęły oduczać swoich obywateli zwyczaju żucia koki. Prezydent potraktował ten apel jako atak na kulturę jego narodu. Sam Morales znany jest z tego, że uważa liście koki za element indiańskiego folkloru Boliwii oraz część boliwijskiej tożsamości.
Powietrzny poród po boliwijsku
Urodziła się dwa tygodnie za wcześnie. Rodzice nadali dziewczynce imię Tami. Dlaczego?
Może dlatego, że szczęśliwa dziewczynka miała okazję narodzić się w czasie lotu do Laz Paz. Lotu realizowanego przez linię TAM. Co oznacza ten tajemniczy skrót? Transportes Aeros Militares – czyli komercyjne linie lotnicze zarządzane de facto przez wojsko. A, że boliwijskie wojsko jest wspaniałomyślne i ma gest przekonała się maleńka Tami.
Boliwijskie linie ofiarowały jej bowiem bezpłatne przeloty krajowe do czasu aż nie ukończy 21 lat. W najbiedniejszym z państwa Ameryki Południowej to prezent, jakich mało. Wielu z tutejszych nie stać na zwykły autobus. O locie nie wspomniawszy. Ponadto postanowiono, że dziewczynka dostanie stypendium w szkole boliwijskich sił powietrznych.










