Ameryka Południowa - mapy  

Smutny rok 2010 Ameryki Południowej

Dziś 30 grudnia. Większość mediów podsumowuje w ten czas mijający właśnie rok. Pomyślałem, że i ja zrobię podobnie. Nie będzie szczegółowo. Chciałbym tylko zasygnalizować o kilku wydarzeniach, które bez wątpienia miał kluczowy wpływ na to, jak Latynosi będą wspominać ten 2010 rok, który już prawie za nami.

Te 365 dni nie zapisało się zbyt kolorowo na południowoamerykańskim kontynencie. Prawdę powiedziawszy mało który rok obfitował w przeszłości w tyle katastroficznych wydarzeń. Mało kiedy temat Ameryki Południowej gościł na pierwszych stronach światowych gazet tak często jak w tym roku. I, co warto zaznaczyć, miało to miejsce zazwyczaj przy okazji powiadamiania globalnej społeczności o kolejnym tragicznym wydarzeniu na dalekim lądzie.


VLUU L200  / Samsung L200  

Granice z Ekwadorem zamknięte

Ważna informacja dla podróżujących w Ameryce Południowej. Stan wyjątkowy. Bunt w szeregach policji. Prezydent w szpitalu. Oto nagłówki dzisiejszych ekwadorskich gazet. Źle się dzieje w tym przepięknym kraju. Konsekwencją napiętej sytuacji, sąsiednie Kolumbia i Peru zamknęły przejścia graniczne z Ekwadorem.

Po tym jak prezydent kraju, Rafael Correa, zapowiedział rozwiązanie Kongresu na ekwadorskich ulicach wybuchł bunt. Wcześniej parlament przeforsował uchwałę wprowadzającą w życie liczne oszczędności. Także wśród służb mundurowych. Policjanci i żołnierze zajęli lotnisko w stolicy. Zablokowano krajowe drogi. Wściekli na cięcia pensji funkcjonariusze obrzucili butelkami i zaatakowali gazem łzawiącym prezydenta kraju Rafaela Correę, który trafił do szpitala. W całym Ekwadorze ogłoszono stan wyjątkowy. Nie potrzeba było długo czekać. Wkrótce po tej decyzji mieszkańcy dwóch największych miast Ekwadoru, Quito i Guayaquil, zaczęli plądrować sklepy.


Peru - zima  

Zima w peruwiańskich Andach

U nas upały. A w Ameryce Południowej? A w Ameryce Południowej zima. Wprawdzie nie wszędzie. Ale w niektórych miejscach a i owszem. I to w bardzo ostrej odmianie, jak to ma miejsce choćby w andyjskich regionach Peru.

Na większych wysokościach jest naprawdę zimno. Sytuacja stała się na tyle poważna, że tamtejszy oddział Caritas rozpoczął kampanię o nazwie „Calor Patrio” („Ojczyste Ciepło”). Ma ona na celu pomoc mieszkańcom prowincji położonych na wysokości powyżej 4 000 m n.p.m. Organizatorzy akcji tłumaczą, że chodzi głównie o zebranie funduszy pozwalających na ocieplenie mieszkań techniką tzw. ściany Trombe’a, pozwalającą na bierne pozyskiwanie słonecznej energii cieplnej w okresie zimowym. Przewidziano także ulepszanie konstrukcji pomieszczeń kuchennych i zabudowań gospodarczych.


Ekwador - wulkan Tungurahua  

Wulkan Tungurahua ożył

Jeszcze parę lat temu sytuacja była podobna. Ekwadorski wulkan Tungurahua eksplodował. Położone u niego podnóża Banos zostało całkowicie ewakuowane. Po upływie paru tygodni mieszkańcy wrócili jednak do swoich domów. Sejsmolodzy zalecali przeprowadzkę. Jednak Banos to dla miejscowych turystyczna żyła złota. To tutaj rozpoczyna się rowerowy szlak wzdłuż doliny rzeki Pastaza spływającej w kierunku wiecznie zielonych lasów amazońskich.

Wypożyczalnie rowerów i kładów. Termy. Gorące źródła. Sklepy ze sprzętem turystycznym. Biura organizujące wyprawy na wulkan Tungurahua. W Banos nie ma biedy. I trudno się dziwić lokalnym mieszkańcom, że na pomysł władz sugerujący opuszczenie miasteczka zareagowali pukaniem się w czoło.