Jako piewca latynoskiego świata – jedynego cudownego i przeuroczego, dołączam się do klubu miłośników argentyńskiego wina spod Mendozy. Zaczytuję się w prozie Llosy. Skaczę na koncertach Mana. Zachwycam się piłkarską techniką lewej nogi Messiego. A na święta jem oczywiście wyłącznie chilijskie łososie.
A tak na poważnie. Ławice chilijskiego łososia naprawdę są powszechnie uznawane za gatunek przepyszny. Ostatnimi czasy wielbiciele ryb z pewnością zauważyli wzrost cen. Zwłaszcza łososia właśnie. Nie bierze się to znikąd. Powodem jest choroba, która zdziesiątkowała hodowle tych ryb w Chile.








