Chile - łosos  

No, to po łososiu

Jako piewca latynoskiego świata – jedynego cudownego i przeuroczego, dołączam się do klubu miłośników argentyńskiego wina spod Mendozy. Zaczytuję się w prozie Llosy. Skaczę na koncertach Mana. Zachwycam się piłkarską techniką lewej nogi Messiego. A na święta jem oczywiście wyłącznie chilijskie łososie.

A tak na poważnie. Ławice chilijskiego łososia naprawdę są powszechnie uznawane za gatunek przepyszny. Ostatnimi czasy wielbiciele ryb z pewnością zauważyli wzrost cen. Zwłaszcza łososia właśnie. Nie bierze się to znikąd. Powodem jest choroba, która zdziesiątkowała hodowle tych ryb w Chile.


Argentyna - autobus  

Autobusowa tragedia

To się musiało tak skończyć. Niestety. 38 zabitych. 55 rannych. Nieodpowiedzialność kierowców. Bezmyślność, Brawura. Można by wymieniać.

22 lutego 2010 zapisze się czarnymi zgłoskami w historii komunikacji Peru. Na słynnej Panaamericanie, nieopodal miasteczka Viru, dochodzi do przerażającego w skutkach zderzenia dwóch autobusów. W obu podróżowało w sumie 150 pasażerów.

Widok, jaki czekał przybywających na miejsce tragedii ratowników, zatrzymywał akcje serca. Na szutrowej drodze porozrzucane ludzkie zwłoki. Część swobodnie zwisająca z okien zmiażdżonych autobusów. Wokoło krzyki i płacz uwięzionych – szczęśliwców, którym udało się przeżyć. Sino-szara dotychczas droga przybiera coraz bardziej krwistoczerwony odcień.


Argentyna - Falklandy  

Falklandy jednak cenne

- Nienawidzimy ich! – takimi słowami odpowiedziała mi argentyńska przyjaciółka, gdy zapytałem o ich, delikatnie mówiąc, „napięte” stosunki z Anglikami.

Historia tego konfliktu jest dosyć długa. Brytyjczycy wspomagali Chilijczyków, gdy ci rościli sobie prawa do zachodniej części Patagonii. Podjęli walkę o Falklandy (swoją drogą, nie radzę używać tej nazwy będąc na kawie z portenios… Dla nich bowiem istnieją tylko i wyłącznie Malwiny). A dzisiejsze pojedynki na Mundialu pomiędzy reprezentacjami dumnych synów Albionu i popularnych Albicelestes to sportowa wojna. Czerwone kartki, łamane piszczele…


Argentyna - ulice  

Ulice

Jazda samochodem to jedna z tych czynności, z którą nie przyzwyczajony do latynoskiego stylu życia turysta musi zmierzyć się jako pierwszą. To zupełnie inny świat.

Ci, którzy przeżyli coś podobnego, mogą już spasować. Dla Was bowiem w poniższej historyjce nie będzie nic szczególnego. Natomiast tym wszystkim, którzy zamierzają się wybrać, gorąco polecam zabranie ze sobą wielkich pokładów cierpliwości i zaufania wobec prowadzącego samochód, w którym jakimś przypadkiem się znajdą.


Argentyna - dolar  

Argentyna na krawędzi kolejnego bankructwa

Pamiętacie słynne obrazki powybijanych szyb sklepów w Buenos? Ludzie uzbrojeni w kije bejsbolowe i tysiące protestujących na stołecznym Plaza de Mayo? Bankrutujące banki? Upadające firmy? 2001 r. To wszystko prawda. Najgorsze, że może się wkrótce powtórzyć. Statystyki nie kłamią. Dzisiejsza Argentyna znów znajduje się na granicy wypłacalności.

W rankingu Credit Default Swaps – specjalnej transakcji, w której wyceniane jest ryzyko niewypłacalności – gospodarka argentyńska otrzymała 48 procent prawdopodobieństwa. To dość dużo…


Argentyna - lotnisko  

Na lotnisku

Lotnisko w Buenos nie wyróżnia się niczym specjalnym. Taki niski moloch. Gdzieniegdzie w suficie dostrzec można małe szpary. Ot, małe niedociągnięcie. Ale kto by się przejmował. Chwila oczekiwania na bagaż (połączenia do Ameryki Południowej są jednymi z tych, na których dochodzi do najczęstszych zagubień bagażu). Jeeest!

Wychodzimy ze strefy odpraw i… Czas stoczyć zacięty bój.

- Amigo, taxi?

- Taaaaxi?

- Signor, taxi por favor?


Ameryka Południowa - mapy  

Ameryka Południowa – dojazd

Ameryka Południowa? Daleko? Egzotycznie? Inaczej?

Gdy biorę do ręki tekst o Ameryce Łacińskiej, spotykam się najczęściej z jedną, wspólną dla wszystkich myślą: kontynent o skrajnie odmiennej kulturze od naszej, europejskiej. Egzotyczny. Poruszający. Niektórzy napiszę nawet, że dziki.

A ja zacznę pisać o tym fascynującym zakątku świata jako o czymś zupełnie bliskim. I to nam wszystkim. Bo kulturę latino można spotkać na co dzień. Zobaczymy ją w wydzierającym się na nas motorniczym tramwaju, który opitoli nas za przebiegnięcie na czerwonym świetle. Poczujemy ją, gdy w maju zza połaci szarzyzny nareszcie wyjdzie słonko i zacznie grzać do końca września. Usłyszymy ją, gdy


Armaty  

Kubański zaciąg w Wenezueli

Zabawy politycznej by Hugo Chavez ciąg dalszy. Po ustawie z 2007 r. przesuwającej czas względem sąsiednich stref o… 30 minut, miłościwie panujący socjalista pozwolił sobie na kolejny eksperyment. Tym razem militarny. Zwrócił się mianowicie o pomoc wojskową do nieodległej Kuby. Wszystko to na skutek coraz silniejszych oddolnych tendencji opozycji wobec terroru prezydenta.

W 2003 r. Chavez powołał specjalne oddziały tzw. milicji robotniczej (w sumie 150 tys. ludzi plus dodatkowo 20 tys. tzw. patroli socjalistycznych!). Nie trudno podliczyć, że w sumie mamy w tym przepięknym zakątku świata niespełna półmilionową armię uzbrojonych zwolenników socjalistycznego reżimu.