Co raz częściej popularne stają się kierunki wyjazdów turystycznych do miejsc, które nie należą do najbardziej uczęszczanych. Konflikty na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce, zainspirowały podróżników do odkrywania nowych miejsc podróży. W ten o to sposób na popularności zyskała Gruzja. Nie jest to jeszcze turystyczna perełka, ale z roku na rok, coraz większa liczba turystów postanawia odwiedzić ten „magiczny” kraj u stóp Kaukazu. Turyści spragnieni poznania kaukaskiej krainy lądują najczęściej w stolicy kraju, Tibilisi. To największe
Archiwum kategorii: Azja
10 najdziwniejszych potraw świata.
Ostatnio buszowaliśmy po 10 najdziwniejszych restauracjach świata. Dziś czas na 10 najdziwniejszych potraw. O to mój ranking:
Smażone tarantule – Kambodża
Największym z przysmaków, które możemy spróbować w Kambodży są smażone tarantule. Są one pieczone w całości , razem z odnóżami. Osoby, którym udało się skosztować tego przysmaku, mówią że smażone tarantule są chrupkie z zewnątrz, a po ugryzieniu mięso pająka jest miękkie i kleiste, a smakiem przypominają świerszcza. Przyznam, że mieszanka smaków dość nie tuzinkowa…
10 najdziwniejszych restauracji na świecie.
10 najdziwniejszych restauracji na świecie.
Mówi się, że człowiek musi jeść aby przetrwać. Dlatego przygotowałam dziś temat o 10-ciu najdziwniejszych restauracjach, jakie udało mi się odnaleźć :) . Jeśli trzeba jeść, to warto wiedzieć gdzie, by dobrze zjeść….
Wyspa Randayan – wakacje za dolara
Wydawać by się mogło, że na pobyt na rajskiej plaży dużo kosztuje i w kraju takim jak Indonezja stać na to tylko nielicznych, zwłaszcza że Indonezyjczycy rzadko opuszczają swoje miasta. Okazuje się jednak, że wcale tak być nie musi. Przebywając na wyspie Randayan, zaobserwowałam grupę młodych, bardzo sympatycznych chłopaków, którzy przyjechali tu na kilkudniowe wakacje. Cały pobyt kosztował ich dolara, czyli tyle, ile musieli zapłacić za bilet na łódkę kursującą między lądem a wyspą.
Kultura rejonu Awraman
Region Awraman słynie z bardzo bogatej kultury i starych, do dzisiaj kultywowanych tradycji i zwyczajów. Ta wyjątkowa kultura powstała tu w wyniku specyficznej sytuacji – geograficznego odseparowania regionu od reszty kraju. Przejawia się to m.in. w muzyce, zwłaszcza w dawniejszych czasach, gdy szczególny nacisk kładziono na głos śpiewającego, zaś instrument odgrywały drugorzędną rolę.
Irański rząd – oblicze dobra czy zła? cz.II
Ludzi przeciwnych rządowi można podzielić na trzy kategorie – pasywnych, którzy czując swoją bezsilność bądź strach przed władzą, nic nie robią, by zmienić panującą sytuację i jedynie czekają na lepsze czasy, emigrantów, którzy nie wierzą w zmiany i pragną ułożyć sobie życie w innym kraju
Irański rząd – oblicze dobra czy zła? cz.I
Podróżując po Iranie zastanawiało mnie co naprawdę ludzie myślą o irańskim rządzie, czy są za czy przeciw. Wiadomo, że dla nas, Europejczyków, jest to po prostu dyktatura, przejawiająca się głównie w różnych nakazach i zakazach, jednym słowem – w mocnym ograniczeniu swobód obywatelskich. W większości przypadków ludzie narzekali, mówili że nienawidzą swego rządu i liczą na to, że w przyszłości coś się zmieni, że kiedyś będzie normalnie. Zdarzyło nam się jednak spotkać i takich, którzy są z obecnej sytuacji zadowoleni.
Awraman – irańska część Kurdystanu.
Awraman to jedna z najciekawszych, a zarazem najrzadziej odwiedzanych przez turystów części Iranu. Powodem tego są media, głoszące że są to tereny niebezpieczne, usytuowane zaraz obok granicy z Irakiem i lepiej je omijać dużym łukiem. 
Co innego jednak odczuwa się będąc na miejscu – zamieszkujący tam Kurdowie są niezwykle życzliwi, gościnni i zawsze uśmiechnięci, a niewielkie miasteczka i wioski usytuowane są w malowniczych dolinach i na zboczach wzgórz. Tereny Awraman leżą wśród gór Zagros, co powoduje, że klimat tu jest przyjemny i można odpocząć od doskwierającego upału panującego w większości irańskich miast. Sama nazwa regionu wywodzi się od słowa „Horaman”, co oznacza „wysoko położone”.
Stolicą południowej jego cz
ęści jest niewielkie, starożytne miasteczko – Paveh, umieszczone na południowym zboczu góry Shaho. Słynie ono z przepięknej panoramy górskiej, pobliskich ogrodów owocowych (głównie granaty, morele i orzechy włoskie), popularnego parku Koymacal, gdzie większość mieszkańców spędza popołudnia i wieczory oraz z Kurdów, nadal kultywujących swój język (Auramani, a także Hewrami), stroje, tradycje i kulturę. Chociaż nie ma tu żadnego hotelu, z zakwaterowaniem nie ma problemu – można zatrzymać się w Domu Nauczyciela albo w jednym z rodzinnych moteli. Najczęściej jednak lokalni zapraszają do swoich domów, gdzie z radością dzielą się z gościem wszystkim, co mają. Do Paveh najłatwiej udać się z pobliskiego Kermanshah, zwiedzając po drodze sławną jaskinię – Quri Qaleh, uważaną za najdłuższą na całym Bliskim Wschodzie.
Innym wartym u
wagi miejscem jest umieszczona na południowym zboczu góry Delani wioska Hajij, do której prowadzi kręta górska serpentyna, z zapierającymi dech w piersiach widokami. Jej mieszkańcy noszą specjalne, tradycyjne stroje, wyróżniające ich nie tylko w regionie Awraman, ale i w całym Kurdystanie. Żyją oni głównie z własnych wyrobów m.in. ręcznie robionych letnich butów dla mężczyzn zwanych Kelash-e-Hawrami. Jest to wyjątkowo czasochłonna praca i koszt jednej pary takich butów wynosi około 45 USD. Wyrabia się tu także męską tradycyjną odzież zwaną Chokharanek. Znajduje się tu również bardzo stara muzułmańska świątynia, zbudowana z gliny i wielkich drewnianych beli.
W pobliżu Hajij znajdują się dwa źródła wody pitnej wybijającej ze środka góry Delani – Bel i Zalm Spring, skąd dostarczana jest woda do całego regionu.
Yazd – kolebka Zoroastryzmu
Yazd, oprócz tego że jest najstarszym zamieszkiwanym miastem świata, znany jest również z licznych wyznawców Zoroastryzmu – dawnej religii państwowej w Iranie, założonej przez Zoroastrę – najprawdopodobniej około 1000 roku p.n.e. Jej upadek nastąpił w wyniku najaz
du arabów i ekspansji islamu na tych terenach. Większość Irańczyków przeszła wówczas na islam, nadal jednak pozostało tu około 40 000 Zoroastrian, z czego 5,5 tyś zamieszkuje w Yazd.
Zoroastrianie wierzą w jednego Boga – Ahura Mazdę, zwanego też Panem Mądrości. Ma on w sobie dwa oblicza – dobre (Vohu Mano) i złe (Ahem Nano), które prowadzą ze sobą nieustanną walkę o władzę nad światem. W zależności od tego, które z nich wygrywa dzieją się na Ziemi rzeczy dobre albo złe.
Symbolem Zoroastrian jest Faravahar – wyglądający jak wielki ptak z tułowiem starca i trójwarstwowymi skrzydłami. Starzec symbolizuje mądrość i doświadczenie, trzy warstwy skrzydeł – dobre myśli, dobre słowa i dobre uczynki, przedni ogon – Vohu Mano, zaś tylni –
Ahem Nano.
Ważną częścią Zoroastryzmu jest kult ognia - najczystszego ze wszystkich tworów Ahury Mazdy. Nie miał on żadnego wizerunku ani symbolu, prosił jednak by wierni modlili się w stronę światła. W czasach starożytnych jedynym światłem, które ludzie potrafili ujarzmić był ogień, dlatego też budowano świątynie ognia i sprawowano pieczę nad palącym się w nich płomieniem. Ogień ten pali się w centralnym miejscu w świątyni, by moc Ahury Mazdy nieskończenie trwała na ziemi. Jedna z takich świątyń znajduje się w Yazd. Zoroastrianie wierzą, że znajdujący się w niej ogień pali się nieprzerwanie od 470 roku naszej ery.
Innym ośrodkiem kultu Zoroastrian są wieże ciszy, służące do chowania zmarłych. Śmierć pochodzi od Angra Maju i jest nieczysta, podobnie jak zwłoki zmarłej osoby. Ponieważ zaś Zoroastrianie wierzą w czystość żywiołów, nie grzebią ciał w ziemi, ani nie kremują ich, gdyż zanieczyściłoby to powietrze. Zwłoki składają w umieszczonych na wzgórzach kamiennych wieżach i zostawiają na pożarcie padlinożernym ptakom. A pozostałe kości spychają do wykopanego w środku wieży dołu.
Na obrzeżach Yazd znajdują się dwie wieże ciszy, które jeszcze 50 lat temu spełniały swą dawną funkcję, obecnie zaś zwłoki chowane są w znajdujących się nieopodal grobowcach, w cementowych trumnach, by nie bezcześciły ziemi.
Yazd – najstarsze miasto świata.
Yazd uważany jest za najstarsze miasto świata, zamieszkiwane nieprzerwanie od ponad 7000 lat do dnia dzisiejszego. Na ową długowieczność miasta duży wpływ miało jego korzystne usytuowanie na ważnych szlakach handlowych oraz to, że pomimo bogactwa jakim cieszyli się jego mieszkańcy, nigdy nie sięgali oni po władzę. Historyczne źródła, m.in. z zapisków Marco Polo, głoszą, że już w XIII wieku Yazd uważany był za wspaniałe, dobrze prosperujące miasto i ważny ośrodek handlowy. Największy rozkwit przeżywało ono w XIV i XV wieku, głównie dzięki produkcji i sprzedaży jedwabiu, dywanów i innych tekstyliów. Niestety z czasem utraciło swą dawną świetność i stało się nieznaczącą wysepką na rozległym pustynnym morzu. Zmieniło się to dopiero po wybudowaniu trakcji kolejowej łączącej Yazd z innymi częściami kraju. Obecnie miasto to jest jedną z największych atrakcji Iranu, której nie można pominąć!
Zdecydowanie najciekawszą częścią Yazd jest stare miasto,
tzw. Old City, w całości zbudowane z cegły gliniano-piaskowej o jasno-brązowym kolorze. Wąskie, niemalże puste uliczki, kamienne łuki i wystające z dachów badgirs – wieże wiatrów, sprawiają, że ma się wrażenie, że czas zatrzymał się tu co najmniej kilka wieków temu. Z pozoru wygląda ono na opustoszałe miejsce, jednak za jego murami mieszczą się domy, zamieszkiwane głównie przez liczną w Yazd populację Zoroastrian – wyznawców dawnej religii w Iranie.
Podążając za ich kulturą i dawnymi wierzeniami warto odwiedzić Wieże Ciszy, umieszczone na dwóch, samotnie stojących wzgórzach, zaraz na przedmieściach miasta. Najlepiej wybrać się tam wcześnie rano albo na zachód słońca, kiedy upał nie doskwiera i zwiedzanie jest całkiem przyjemne. Jeszcze pół wieku temu wieże te spełniały funkcję grobowca, teraz są jedynie turystyczną atrakcją.
W Yazd znajdują się również ciekawe muzea, np. Yazd Water Museum, przedstawiające qanats – dawne podziemne kanały wodne oraz urządzenia do nawadniania ziemi i liczne naczynia służące do picia i nabierania wody. Zaś spacerując po wąskich uliczkach starego miasta warto zrobić sobie kilka przystanków i odwiedzić całkiem ciekawe muzeum monet czy muzeum koranu.
Jednym z najbardziej znanych budynków miasta, widniejącym niemalże na każdej pocztówce, jest Amir Chakhmaq Complex – trzy piętrowa fasada takieh (znanego również pod nazwą Hosseinieh) – budynku przeznaczonego do ceremonii upamiętniających śmierć Imama Hosseiniego. Miejsce jest szczególnie fotogeniczne podczas zachodu słońca oraz wieczorem, gdy jest ładnie podświetlone.
Irańskie nakazy i zakazy – cz. II
Lista zakazów w Iranie jest na tyle długa, że można by całą książkę o tym napisać, chciałabym jednak wymienić tylko te najciekawsze albo raczej najbardziej absurdalne z nich. Na przykład posiadanie psów nie jest dobrze widziane i nie wolno wyprowadzać ich w publicznych miejscach, inaczej płaci się mandat. Wkrótce ma wejść w życie ustawa całkowicie zabraniająca posiadanie psów, gdyż są one uznawane przez Islam za nieczyste. Przed rewolucją, ubranie
dotknięte przez psa, należało wyprać co najmniej siedem razy, żeby można je było włożyć ponownie, jeżeli zaś pies oblizał czyjś talerz, należało go od razu wyrzucić do kosza. Później Khomeini powiedział, że nie wszystkie psy są nieczyste, niektóre z nich, zwłaszcza te które pomagają ludziom albo strzegą owiec, są w porządku i można je traktować na równi z kotami.
Bardzo silna jest również cenzura państwowa, zwłaszcza odnośnie literatury i puszczanych w telewizji filmów. Często zdarza się, że zmienia się nieco treść filmu lub niektóre dialogi albo po prostu wycina niedogodne dla rządu sceny – np. dotyczące Izraela, polityki czy sceny miłosne. We wszystkich zaś irańskich produkcjach kobiety zawsze mają zasłonięte włosy i pokazywane są tylko w poprawnych według państwa relacjach z mężczyznami – typu małżeństwo, rodzina, praca.
Zabronione jest również przyjmowanie w domu zagranicznych gości, bez uprzedniego zgłoszenia tego faktu na policji. Irańczycy są niesamowicie gościnni i uwielbiają turystów, zwłaszcza z Europy. Nie chcą natomiast tego zgłaszać, gdyż może im to przysporzyć wielu problemów. Wystarczy, że ktoś powie, że ów gość był szpiegiem czy dziennikarzem, a oni z nim współpracowali.
Innym problemem jest obowiązkowy nakaz odbycia służby wojskowej przez okres 1,5 roku, od którego uchylić się jest niezwykle trudno. Dopiero po zakończeniu go mężczyzna staje się pełnoprawnym obywatelem – dostaje paszport, może uzyskać dobrą pracę oraz posiadać, nabywać i zbywać nieruchomości.
W Iranie nie wolno również śpiewać ani słuchać muzyki, do której chciałoby się tańczyć. Oczywiście nie ma żadnej listy zespołów zakazanych – o tym co dozwolone a co nie decyduje
policja. Niedawno uczestniczyłam w imprezie urodzinowej jednej z lokalnych ar tystek, na której było wielu jej przyjaciół, również artystów. Była to grupa młodych, niezwykle sympatycznych i wesołych ludzi, kochają poezję, klasyczną literaturę, sztukę i muzykę. Choć jest to zakazane, przez chwilę jedna z koleżanek zaczęła przepięknie śpiewać, a przygrywał jej na cytrze młody chłopak. Było to piękne i wzruszające. Przykre jest, że odbiera się ludziom jedyną możliwość rozrywki, a zarazem rozwoju ich talentów.
Zabronione jest również granie na różnego rodzaju instrumentach oraz pokazywanie ich w środkach masowego przekazu. A najgorsze jest to, że rząd nie wyjaśnia powodów owych zakazów i nakazów, tak po prostu jest i już. Zaś w przypadku naruszenia ich, obywateli czekają surowe kary. Przykładowo jeden sklep miał licencję sprzedaży tylko dla lokalnych robotników, a obsługiwał wszystkich klientów. Za karę zamurowano im drzwi…
Irańskie nakazy i zakazy – cz. I
Życie mieszkańców Iranu nie jest proste. Chociaż posiadają ogromne ilości ropy naftowej i ubóstwa tu raczej nie widać, brakuje im podstawowych praw człowieka, m.in. wolności… A raczej jest ona dosyć mocno ograniczona przeróżnymi nakazami i zakazami, wymyślanymi przez rząd. 
Przykładowo, według irańskiego prawa, kobiety muszą zakrywać głowy chustą, a także nogi, tułów i ręce. Ponadto nie wolno im malować się zbyt mocno, by nie skupiać na sobie męskiej uwagi. Aby nakaz ten był przestrzegany, powołano w Iranie osobny oddział policji nazywany „Fashion police” albo „Style police”, wyłapujący najczęściej kobiety zbyt mocno umalowane albo pokazujące zbyt dużą ilość włosów. W zależności od statusu materialnego grozi im areszt albo kara pieniężna i podpisanie oświadczenia, w którym obiecują poprawę swego zachowania.
Mężczyźni mają trochę lepszą sytuację – muszą zakrywać jedynie nogi. W bardziej nowoczesnych, zazwyczaj bogatych rodzinach, po wejściu do domu kobiety ściągają chusty i noszą to co chcą, a mężczyźni paradują w szortach. Oczywiście, gdy mają gości, spoza rodzinnego kręgu, muszą odpowiednio się ubrać i zakryć głowę.
Sam kontakt mężczyzn i kobiet jest niesamowicie utrudniony, możliwy prawie że tylko między małżonkami oraz krewnymi. Wedle prawa – dziewczynki od ukończenia 9, a chłopcy 15 roku życia – nie mogą utrzymywać żadnych kontaktów z płcią przeciwną, za wyjątkiem członków rodziny. Zakochani spotykają się potajemnie, w głębokiej tajemnicy nawet przed rodzicami. Nastolatki po kryjomu obdarowują się prezentami i z utęsknieniem czekają na moment, kiedy idąc do szkoły miną swoją sympatię na ulicy. 
To, co wówczas czują świetnie obrazuje krótkie opowiadanie młodego irańskiego pisarza – amatora, piszącego pod nickiem – Kmaev Hadnidi, zatytułowane „Zbrodnia”.
Minęło już ponad pół godziny od kiedy czekał przy oknie wypatrując żeńskiego szkolnego autobusu. W końcu nadjechał. Wysiadła z niego młoda, niewinna dziewczyna i spojrzała w stronę okna. Chłopak pomachał – była to jedyna rzecz, jaką mógł dla niej zrobić, oczywiście bardzo dyskretnie. Ta odpowiedziała uśmiechem i zniknęła w cieniu wysokich ścian budynku…
Okazuje się, że nawet tak niewinne i delikatne zachowanie wobec płci przeciwnej przeszkadza rządowi, którego kolejny projekt przewiduje zmianę godzin lekcyjnych w szkołach, tak by chłopcy i dziewczyny nie spotykali się więcej w drodze do szkoły…
Ta’arof czy irańska gościnność?
Wybierając się do Iranu warto wiedzieć o panującej tu zasadzie
zwanej powszechnie „ta’arof”. Można powiedzieć, że jest to taka formalna uprzejmość, która wpędza w zakłopotanie niejednego turystę. Przykładowo, pod koniec jazdy taksówką, kierowca na pytanie ile się należy, odpowiada, że nic, ale tak naprawdę nadal oczekuje zapłaty! Wynika ona z głębokiej uprzejmości Irańczyków oraz idei, by każdy człowiek był traktowany na równych prawach. Innymi słowy, polega ona na poprawnym zachowaniu, nawet jeżeli sprzeczne jest ono z tym, co dana osoba naprawdę myśli oraz na ocaleniu honoru Irańczyków, jeżeli nie mogą zachować się tak, jakby chcieli. Dobrym przykładem tego drugiego jest sytuacja, w której ubogi oferuje gościowi posiłek, mimo że nie ma w domu nic do jedzenia albo go po prostu na to nie stać… Mówi jednak co innego, gdyż tak uczynić należy. Dlatego niezmiernie ważne jest, by przynajmniej trzy razy grzecznie podziękować i odmówić skorzystania z oferty. Jeżeli jednak gospodarz nadal nalega, należy przyjąć posiłek czy gościnę, by go nie urazić.
Zasada ta przejawia się
również w pewnym fizycznym zachowaniu mającym na uwadze innych. Polega np. na nie odwracaniu się tyłem do innych, zwłaszcza starszych od siebie, przepuszczaniu gości przez drzwi, czy na krótkich pogawędkach, nawet przy zakupach w sklepie czy wymianie pieniędzy w banku.
Idea tej zasady jest bardzo pozytywna, ma ona jednak swoje wady – nie wiadomo na przykład, co ktoś naprawdę myśli, czy oferując nocleg, posiłek albo inny dar, naprawdę posiada taką wolę, czy jest to jedynie ta’arof??
Chcąc poznać szczerą opinię danej osoby na dany temat, warto na wstępie zaznaczyć „No ta’arof please!”. Po czym najczęściej obie strony uśmiechają się szeroko i kontynuują rozmowę.
Najważniejsze jest, by podróżując po Iranie o owej zasadzie pamiętać i nie wykorzystywać jej kosztem jego mieszkańców. Postępując inaczej można zrazić do siebie ludzi, nieraz wywołując złość i frustrację.
Będąc tu kilkakrotnie mogę szczerze powiedzieć, że Irańczycy naprawdę są niesamowicie gościnnymi i dobroczynnymi ludźmi, zazwyczaj oferującymi dużo więcej niżbyśmy się tego spodziewali. Gość zaproszony do domu, obowiązkowo musi zostać nakarmiony, zadbany i ugoszczony jak król. Nierzadko zdarza się, że gospodarz oddaje
nawet swoje łóżko, byle by gość był zadowolony. Jeżeli udaje się w dalszą podróż, często gospodarz płaci mu za taksówkę, a nawet bilet autobusowy czy kolejowy. Będąc zaproszonym do czyjegoś domu, dobrze mieć ze sobą, niewielki choćby podarunek – np. słodycze bądź kwiaty. Gest ten z pewnością zostanie doceniony przez gospodarza, a i nam będzie łatwiej przyjąć ten ogrom irańskiej gościnności.
Bollywood – cz.II
W Indiach kino jest czymś znacznie więcej niż w Europie czy USA, urasta wręcz do rangi narodowej rozrywki, przewyższa nawet krykiet – ulubiony hinduski sport. O popularności bollywoodu w jego rodzimym kraju świadczy m.in. największa na świecie ilość sal kinowych (sięgająca około 30 tysięcy), które zapełniają się codziennie! Szacuje się, że każdego dnia, przed wielkim ekranem zasiada kilka milionów ludzi, czekających z niecierpliwością na swój upragniony film. Zazwyczaj widzowie znają już treść jego piosenek, gdyż są one puszczane „na okrągło” jeszcze w trakcie produkcji i nierzadko decydują o sukcesie filmu. 
Trzeba wiedzieć, że owe wstawki muzyczne są niesamowicie ważną częścią bollwoodzkich filmów, pomagają one zobrazować uczucia i emocje bohaterów, w niezwykle barwny i zmysłowy sposób. W ich trakcie przenoszą się oni w zupełnie inny, egzotyczny świat, całkowicie oderwany od reszty filmu. Przykładowo, nagle aktorzy znajdują się nad morzem, w górach czy na pustyni, ubrani w zupełnie inne, zazwyczaj bardzo seksowne stroje. Przez całą piosenkę tańczą i śpiewają do siebie, opowiadając o swych pragnieniach, troskach i uczuciach. Aby było bardziej widowiskowo, w tle pojawiają się dziesiątki, a nawet setki statystów (coraz częściej białych) tańczących przeróżne układy synchroniczne, łączące w sobie tradycyjne elementy kultury indyjskiej z nowoczesnym, zachodnim tańcem. Często hity te pokazywane są w indyjskim MTV, a nawet konkurują o najwyższe miejsca na listach przebojów.
W większości kin przed rozpoczęciem seansu puszczany jest hymn narodowy, po którym dopiero zaczyna się film. Świadczy to o ogromnym patriotyzmie oraz dumie hindusów ze swojego kraju, co pokazywane jest w każdej bollywoodzkiej produkcji. Ważne jest dla nich, by rodzime kino w kwestii religii, tradycji i kultury pozostało czysto indyjskie i nie podlegało żadnym zachodnim wpływom.
Bollywoodzkie filmy określa się często mianem „masala movie”, gdyż naraz pomieszane są w nich różne konwencje, style i gatunki filmowe. Komediowa scena potrafi nagle przeobrazić się w dramat czy horror, a następnie w kolorowy musical. Jedno jest pewne – emocji nie brakuje! Czasem tylko można mieć wrażenie, że reżyser, tworząc swe dzieło, w pewnym momencie sam się nieco pogubił i nie do końca wiedział jak doprowadzić wszystkie wątki do końca. Efektem tego jest całkowicie oderwane od reszty, niezbyt logiczne rozwiązanie, uwieńczone jednak barwnym i błyskotliwym hitem. Widz śpiewa, klaszcze w dłonie i po chwili nie pamięta, że coś było nie tak. Najważniejsza jest rozrywka!
Bollywoodzki film ma być bajką, pokazywać inny, wspaniały świat, pełen przepychu oraz pięknych i bogatych ludzi, świat zupełnie odrealniony od prawdziwej indyjskiej rzeczywistości… Ma on bawić, wzruszać, uczyć i przede wszystkim dawać ludziom nadzieję na lepsze jutro…
Bollywood – cz.I
Indyjska kinematografia, bardziej znana jako Bollywood, to swego rodzaju fenomen, zarówno pod wzglę
dem ilości produkowanych filmów jak i swej rosnącej popularności. Najwięcej filmów kręci się w Mumbai, dawnym Bombaju, dlatego jego nazwa powstała z połączenia dwóch wyrazów: „Bombaj” i „Hollywood”, kojarzącym się przede wszystkim z produkcją filmową. Po raz pierwszy określenia tego użył jeden z indyjskich krytyków twierdząc, że rodzime kino jest porównywalne z amerykańskim. Miano to szybko się przyjęło, najpierw w Indiach, a potem na całym świecie. Nazwa ta odnosi się nie tylko do filmów powstałych w Mumbai, ale także w Madrasie i Kalkucie, które również szczycą się ogromną produkcją filmową.
We wszystkich bollywoodzkich filmach przeplata się wątek miłości, zazwyczaj nieszczęśliwej, która często, choć nie zawsze, ma dobre zakończenie. Najczęściej fabuła opiera się na historii dwóch zakochanych w sobie bohaterów, pochodzących z różnych klas społecznych, co stoi na drodze do ich szczęścia. Muszą oni pokonać niezliczone ilości przeszkód, by ostatecznie móc cieszyć się łączącym ich uczuciem. Element miłosny występuje we wszystkich rodzajach bollywoodzkich produkcji: komediach, dramatach, a nawet filmach sensacyjnych. Całkiem niedawno, najprawdopodobniej z uwagi na rosnące potrzeby indyjskiej widowni, pojawiły się także wątki szpiegowskie, sensacyjne i polityczne, a także dodawane
są takie elementy jak zdrada, adopcja, choroba, sieroctwo, itd. Wprawdzie fabuła bollywoodzkich filmów jest dosyć monotonna, a koniec łatwy do przewidzenia, jednak nie to jest w nich najważniejsze. Hindusi nie potrzebują ambitnego kina, ale raczej kilkugodzinnej rozrywki, dlatego największe znaczenie mają w Bollywoodzie są stroje, dekoracje, muzyka i oczywiście piękni aktorzy i aktorki. Podyktowane jest to tym, że większość mieszkańców subkontynentu na co dzień zmaga się z życiem, ledwo wiąże koniec z końcem, a indyjskie produkcje to nierzadko dla nich jedyna atrakcja, podczas której mogą choć na chwilę zapomnieć o własnych problemach i przenieść się w kolorowy świat pięknych bohaterów. Ponieważ zaś wszystkie filmy przepełnione są muzyką, oglądaniu ich towarzyszą zazwyczaj tańce i śpiewy, nawet na sali kinowej czy w lokalnych dalekobieżnych autobusach.
Bollywodzkie gwiazdy to w Indiach osobna klasa ludzi, znanych i kochanych przez wszystkich mieszkańców
subkontynentu. Jednym z najlepszych przykładów jest Shahrukh Khan – czarujący 40-latek o uroku niemowlaka i zniewalającym uśmiechu, uważanym za reinkarnację Ganeszy (hinduskiego boga z głową słonia). Jest on najczęściej pokazywaną osobą w telewizji, gra w każdym prawie że filmie, teleturnieju, programie, a do tego reklamuje niemalże wszystko – od Pepsi Coli począwszy na samochodach skończywszy. Ostatnio niesamowitą popularnością cieszy się również Salman Khan, ogłaszany przez wielu bollywoodzkich miłośników drugim najpiękniejszym człowiekiem na świecie. Kto jest tym pierwszym? Tego nie wie nikt… ![]()













