GRUDZIEŃ – porady sylwestrowe czas zacząć ;)

Tak, tak, moi Drodzy, to już grudzień!!! Czas pędzi nieubłaganie… Grudzień – miesiąc intensywnych przygotowań przedświątecznych, szału zakupowego, tłumów w sklepach i supermarketach, które stają się jeszcze bardziej agresywne z powodu ciągle powtarzających się piosenek świątecznych nierzadko rozkręconych na cały regulator ;-) Och, jak my to wszyscy dobrze znamy i lubimy… I nie wiem, jak Wy, ale ja co roku obiecuję sobie: „Zabiorę się wcześniej za wszelkie prezenty, wszystko kupię już w listopadzie”. I co??? … i nigdy nie wychodzi! Dobrze, że istnieje Internet i szybka dostawa kurierem :D

Ale miało być o czymś innym… Nie szał zakupowy, nie święta, ale Noc Sylwestrowa! Poszperałam tu i tam, i mogę Wam sprzedać następujące newsy odnośnie największych imprez plenerowych:

- Sylwester w Warszawie: jeszcze nie do końca wiadomo, kto będzie nas bawił w stolicy, wiadomo jednak, że zabawa ponownie odbędzie się na Placu Konstytucji pod hasłem „Zakochaj się w Warszawie – Sylwestrowa Moc Przebojów”. Znamy również budżet przeznaczony na organizację imprezy: 3,6 mln złotych!!!

- Sylwester w Krakowie: w tym roku na masowej imprezie pod wdzięczną nazwą” WOW! Night 2010” (hi, hi), Kraków stawia na młode gwiazdy. Najjaśniej zabłyśnie Kelis – gwiazda muzyki klubowej i r’n’b. Na rynku będzie rozgrzewał nas DJ Namteh, prawdziwy Krakus, Mistrz Polski Dee Jay’ów z 2009 roku, który w sposób bardzo ciekawy łączy wszystkie style muzyczne. Usłyszymy również zespół R.I.O., twórców dwóch znanych hitów lata 2008: „Shine on” oraz „When the Sun comes down”. Taak, na krakowskim rynku nie zabraknie muzyki i …ludzi – rok temu to właśnie ta impreza zgromadziła najwięcej osób!!!

- Sylwester we Wrocławiu: nazwiska większości występujących artystów trzymane są w tajemnicy, wiadomo jednak, że gwiazdą wieczoru będzie Doda. Gazety najbardziej rozpisują się jednak na temat pokazu sztucznych ogni: ma być on naprawdę wystrzałowy! Petardy odpalane z trzech miejsc rozjaśnią niebo w promieniu dwóch kilometrów, a największa rozeta będzie miała 120 metrów. Cały pokaz będzie trwał ok. 20 minut, podzielony na trzy części: powitanie Nowego Roku, uspokojenie nastrojów i na koniec – prawdziwy szał :)

Wszystkie miasta proponują również wiele imprez w klubach czy hotelach, ceny – bardzo różne, średnio trzeba liczyć 150-300 zł za osobę. Jak dobrze poszukamy, to w tę magiczną noc możemy przenieść się naprawdę wszędzie! Znajdziemy i zabawy w stylu lat 20-tych i 30-tych, tradycyjnie dużo imprez jest w stylu lat 70-tych i 80-tych. Możemy również pobawić się niczym na karnawale w Rio, znalazłam również wiele ofert odnośnie ekskluzywnych bali w stylu weneckim. Jest w czym przebierać…

… a w co się ubierać??? ;) To też temat rzeka…W internecie aż roi się od wskazówek, jak dobrze wyglądać na balu. Mi najbardziej podoba się ta: „Musisz uzależnić wybór sukni/garnituru od rodzaju imprezy, na jaką się wybierasz” :D PAMIĘTAJCIE!!!! ;D W tym roku „podobno” modne są suknie z koronkami, zdobionymi rękawami i dołem. Zawsze jednak można ubrać małą czarną lub czerwoną. Co drugi portal wspomina również o dwuczęściowych sukniach: gorset+spódnica – niby takie studniówkowe, ale na sylwester też się nadają!

Na koniec – cenne rady odnośnie fryzury. W tej dziedzinie specjaliści (albo inne osoby piszące artykuły w Internecie ;) ) również nie za bardzo nam pomogą – bo modne jest wszystko! Od zawsze – koki i różne upięcia, teraz do łask powróciły także warkocze. Ale również fryzury proste, włosy rozpuszczone z delikatnymi lokami czy zupełnie wyprostowane, uważane są za „trendy” ;) I co tu wybrać???

…może po prostu miły wieczór w gronie przyjaciół? :D Jaki by nie był ten Sylwester, bawcie się dobrze! I pamiętajcie, że, jakby co, za rok jest powtórka :)


 

…W Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy… Ruszam na łowy??? ;)

… czyli słów parę o polskich uzdrowiskach. Jest ich naprawdę dużo, najwięcej w województwie dolnośląskim, i pomogą nie tylko tym najstarszym, ale warto z nich korzystać w każdym wieku!

Uzdrowisko to miejsce, które posiada odpowiednie warunki klimatyczne i środowiskowe do lecznictwa. Możemy się do niego udać zarówno w celu dalszej rehabilitacji np. po pobycie w szpitalu lub w celu odbycia kuracji profilaktycznej. Obecna różnorodność uzdrowisk zadowoli każdego!

Przed wyjazdem, warto zapoznać się z całą ofertą tak, aby wybrać naprawdę tą najbardziej odpowiednią. Już samych zasobów naturalnych wykorzystywanych w kuracji jest kilka. I tak możemy skorzystać z wód leczniczych (pod postacią kąpieli, kuracji pitnej czy inhalacji), peloid (borowiny, pod postacią kąpieli, zawijań, okładów), bodźców klimatotermicznych, hydroterapii (kąpiele, natryski, bicze szkockie, masaże), kinezyterapii czy fizykoterapii (zabiegi z zakresu światłolecznictwa, ciepłolecznictwa, elektroterapii, magnetoterapii, laseroterapii, krioterapii, masażu).

Dobrze, to już wiemy, w czym możemy wybierać ;-) Teraz należy się poważnie zastanowić, gdzie jechać!!! :D Do najbardziej popularnych uzdrowisk w Polsce należą:

- Busko Zdrój: uzdrowisko na terenie Niecki Nidziańskiej, ogromny teren z dużą różnorodnością wód mineralnych. Bardzo bogaty profil leczenia, m. in. choroby dermatologiczne, kardiologiczne, ortopedyczno-urazowe i skóry

- Ciechocinek: to jedno z najstarszych uzdrowisk na terenach nizinnych. Wybudowane tu w XIX wieku tężnie solankowe są już zabytkiem, lecz nadal w swoim sąsiedztwie wytwarzają mikroklimat posiadający właściwości lecznicze na wiele schorzeń

- Duszniki Zdrój: miejsce oferujące pełny zakres świadczeń leczniczych, zabiegi przyrodolecznicze i kuracje pitne. Uzdrowisko specjalizuje się w leczeniu chorób kardiologicznych, układu trawienia, dolnych dróg oddechowych czy chorób kobiecych

- Inowrocław: to duży ośrodek z szeroką ofertą zarówno uzdrowiskową, jak i rekreacyjną

- Kołobrzeg: to miejsce odpowiednie dla ludzi spragnionych jodu, posiadające silnie bodźcowy, morski klimat

- Kudowa Zdrój: tu zlokalizowane są trzy zakłady przyrodolecznicze, z bogatym zapleczem sportowym (boiska, basen, korty tenisowe)

- Rymanów Zdrój: to renomowane uzdrowisko dziecięce z doskonałymi górskimi warunkami klimatycznymi i solankami jodkowymi

- Szczawnica: jedno z najładniej położonych uzdrowisk, tuż nad Dunajcem, w sąsiedztwie Pienińskiego Parku Narodowego. Specjalizuje się w chorobach dróg oddechowych i reumatycznych

- Wieliczka: sanatorium położone pod ziemią, w czynnej kopalni soli. Dzięki wysokiej wilgotności i czystości bakteriologicznej, jest idealnym miejscem do leczenia chorób gardła i astmy.

Pobyt w uzdrowisku naprawdę może nam pomóc i być czasem zdrowego, tak potrzebnego dziś nam wszystkim relaksu. Nie jest to miejsce tylko dla mocno schorowanych, w podeszłym wieku, ale dla każdego, kto dba o swoje zdrowie. … i nie wiem, dlaczego pobyt w uzdrowisku zawsze był, i chyba nadal jest, kojarzony z nawiązywaniem „niezobowiązujących znajomości” ;) Jakby co, czekam na Wasze komentarze i … historie :D


 

Brazylijczycy są na nas źli… ;)

Bo to ich Jezus z Rio de Janeiro miał być największy i najwspanialszy! A tu klops! Polacy wybudowali statuę o kilka metrów wyższą :D

W całej Ameryce Łacińskiej zawrzało! Wszyscy mnie pytają, czy Polacy to naprawdę taki nadal katolicki kraj? Bo że kiedyś był, to wiadomo, przecież Polska = Jan Paweł II. Ale teraz?

Na stronie BBC w języku hiszpańskim pojawił się duży artykuł w tej sprawie skwitowany dwoma zdaniami: władze lokalne uważają, że statua przyciągnie turystów z całego świata, a drugie stwierdzenie: wiele osób uważa ją za budowlę w złym guście i źle wydane pieniądze, które mogły być lepiej wykorzystane na projekty socjalne dla miasta… Ha! Nawet Latynosi wiedzą, że u nas naród zawsze podzielony, a szczególnie, jeśli chodzi o sprawy polityczno-religijne…

Historia naszego, polskiego pomnika, przedstawia się następująco: w listopadzie 2000 roku biskup diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Adam Dyczkowski zawierzył miasto i gminę Świebodzin pod opiekę Chrystusa Króla. Wówczas zaczęto głośno mówić o pomyśle wybudowania tu pomnika o wysokości i wyglądzie podobnym do tego z Rio. Głównym inicjatorem i pomysłodawcą budowy był proboszcz parafii – sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie – ks. Sylwester Zawadzki. Od 2001 r. zaczął on zabiegać o zbieranie funduszy na ten cel, który ostatecznie został dopięty niemal 10 lat później. Autorem projektu jest rzeźbiarz Mirosław Kazimierz Patecki.

Głowę Jezusa zdobi złota korona ze stali nierdzewnej wysoka na niecałe 3m. Ramiona Jezusa objęłyby całkiem spory budynek, ich rozstaw to około 25 metrów. Głowa wraz z ramionami waży ok. 20 ton. Tylko dół pomnika jest z żel-betonu, a reszta to stal-pianka i żywica, dlatego nie jest on tak ciężki, jak mogłoby się wydawać. Budowę pomnika zakończono dokładnie o godzinie 15.57 w sobotę, 6 listopada 2010 r.

Z tej okazji warto przypomnieć, że pomnik Jezusa Chrystusa w Rio de Janeiro został uznany za jeden z siedmiu nowych cudów świata ogłoszonych w 2007 roku. Na liście zajął honorowe miejsce tuż obok Wielkiego Muru Chińskiego, Petry, Machu Picchu czy Koloseum. Pokonał zaś takich rywali, jak Wieża Eiffla, Statua Wolności czy Opera w Sydney! Słynny pomnik Jezusa Chrystusa miał upamiętnić setną rocznicę niepodległości Brazylii, a został zaprojektowany przez Paula Landowskiego, francuskiego rzeźbiarza polskiego pochodzenia. Rzeźbę zbudowano we Francji i dopiero później przewieziono do Rio de Janeiro.

Cóż… patrząc na doświadczenie z Brazylii, pozostaje nam tylko czekać na ogłoszenie nowej edycji cudów świata! Może i pomnik Chrystusa Króla ze Świebodzina stanie się słynny na cały świat?


 

… bunkrów tu nie ma… ;)

A nie prawda!!!! :D W Polsce jest wiele powojennych bunkrów, które w sposób bardzo ciekawy opowiedzą nam naszą historię. Warto wiedzieć, gdzie możemy skorzystać z tej interesującej lekcji historii:
- „Anlage Mitte” schrony kolejowe: Jeleń i Konewka
- „Anlage Süd” schrony kolejowe: Stępina-Cieszyna i Strzyżów
- Gierłoż „Wilczy Szaniec”
- Międzyrzecki Rejon Umocniony
- Międzyrzecki Rejon Umocniony Grupa Warowna „LUDENDORFF”
- Międzyrzecki Rejon Umocniony Grupa Warowna „SCHILL”
- Oderstellung – Linia Odry
- Międzyrzecki Rejon Umocniony „Odcinek Południowy”
- Strzaliny (bateria moździeży)
- Walim (kompleksy „Jugowice”, „Włodarz”, „Soboń”, „Rzeczka”, „Osówka” i „Sokolec”)

Aby przekonać się, ile ciekawych informacji niesie ze sobą bunkier, przyjrzyjmy się bliżej „Wilczemu Szańcowi” na północy Polski oraz kompleksowi „Rzeczka” i „Osówka” na południowym-zachodzie kraju.

W roku 1940, specjalna grupa rekonesansowa kierowana przez dra Fritza Todta, podjęła decyzję o budowie w lesie gierłoskim głównej kwatery Hitlera i naczelnego dowództwa Wermahtu – „Wilczego Szańca”. Oprócz bunkrów wybudowano tu również dwa lotniska, elektrownię, dworzec kolejowy i dwie centrale dalekopisowe. W Wilczym Szańcu (niem. Wolfschanze) Hitler spędził  ponad 2 lata, po raz pierwszy przybył tu 24 czerwca 1941 roku, a bunkier opuścił 20 listopada 1944 r.

Kwatera zajmowała ona powierzchnię 800 hektarów! Składała się z trzech stref bezpieczeństwa: pierwsza strefa (najpilniej strzeżona) była przeznaczona dla najściślejszegokierownictwa Rzeszy (Adolfa Hitlera, Martina Bormanna, Hermana Goringa, Alfreda Jodla i Wilhelma Keitla); druga strefa –schrony, siedziby ministerstw i obiekty związane z funkcjonowaniem kwatery: baraki żołnierskie, stołówki, kasyno, szpital, zaplecze sanitarne oraz gospodarcze; trzecia strefa pełniła funkcję zaplecza i ochrony kwatery.

Największy bunkier całego kompleksu był oczywiście schronem Hitlera z sypialnią, jadalnią i gabinetem. Grubość ścian dochodzi tu do 7 metrów, a strop ma 8 metrów – taka konstrukcja w tamtych czasach była odporna na trafienia prawie wszystkimi bombami i pociskami.

W tym miejscu, w jednym z baraków 20 lipca 1944 roku Claus Schenk von Stauffenberg dokonał nieudanego zamachu na Hitlera, który jest motywem przewodnim filmu pt. „Walkiria” z 2008 roku. Innym filmem opowiadającym to wydarzenie jest film z 2004 roku pt.: „Zamach w Wilczym Szańcu”. Czy obok takiego miejsca możemy przejść obojętnie???

Bunkrami o trochę innym charakterze, ale nie mniej interesującymi, są kompleksy „Rzeczka” i „Osówka”: podziemne sztolnie w okolicach miejscowości Walim i Głuszyca w Górach Sowich. Są to olbrzymie kompleksy wydrążone w skale również z czasów II wojny światowej. Przy budowie pracowało ok. 40 tysięcy więźniów z pobliskiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Wielu z nich nie przeżyło ciężkich robót lub było rozstrzeliwanych przez Niemców w celu utrzymania robót w ścisłej tajemnicy. Przeznaczenie korytarzy i komór podziemnych nie zostało wyjaśnione do dziś, jedni uważają, że miały się tu znajdować podziemne fabryki zbrojeniowe, inni twierdzą jednak, iż miała to być nowa kwatera samego Adolfa Hitlera.

W Górach Sowich znanych jest 6 kompleksów: „Jugowice”, „Włodarz”, „Soboń”, „Rzeczka”, „Osówka” i „Sokolec”.

„Rzeczka” należy do najmniejszego kompleksu walimskich podziemi warto jednak o nim wspomnieć, gdyż jest tu otwarta trasa turystyczna o łącznej długości ok. 400 m.

Kompleks „Osówka” jest o wiele większym systemem podziemi niż „Rzeczka”, które również możemy zwiedzić.

Do kompleksów można bez problemów dojechać samochodem, kompleks „Rzeczka” posiada duży parking i zaplecze gastronomiczne. Pamiętajmy jednak o dobrze dobranym ubraniu: nawet latem w tajemniczych korytarzach jest zimno, zawsze zaś – bardzo ciekawie!


 

Magia polskich zamków…

Dziś chciałabym powiedzieć Wam parę słów na temat zamków. Wszyscy znają (choćby tylko ze słyszenia) i zachwycają się zamkami np. nad Loarą czy w Niemczech, a nie są świadomi, że i w Polsce jest ich dużo, a niektóre z nich są nie mniej okazałe od tych naprawdę popularnych.

Ile jest zamków w Polsce, tego chyba nikt nie wie… Do tej pory nie ma konkretnych danych, lecz np. znany architekt, profesor Bohdan Guergin wymienia ich 450.

Pierwsze z nich, o charakterze obronnym, budowane z kamienia i cegły, powstały w okresie panowania Bolesława Chrobrego. Zamki budowano głównie w punktach najbardziej narażonych na agresje wroga oraz na głównych traktach handlowych, dlatego dawne województwa wałbrzyskie, jeleniogórskie, legnickie i wrocławskie mogą cieszyć się ich największą ilością.

Ważną rolę w rozwoju budownictwa wojskowego odegrał Kazimierz Wielki, za którego panowania wzniesiono około 80 zamków, a liczne miasta otoczono okazałymi murami. W tym okresie powstały m. in. dobrze znane nam zamki na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej (szlak „Orlich Gniazd”) oraz m.in. zamki w Sandomierzu oraz Kazimierzu Dolnym. Do powstania zamków na terenach ziem polskich znacząco przyczynili się także Krzyżacy, którzy wznieśli przepiękne twierdze np. w Malborku, Toruniu oraz w wielu innych miastach.

Zamki bardzo długo doskonale pełniły swoją funkcję obronną, dopiero od czasu wprowadzenia dział gwintowanych i nowych materiałów wybuchowych ich znaczenie, jako punkty oporu, znacznie zmalało. Dlatego zaczęły być masowo opuszczane przez arystokrację i w ciągu kilku dziesięcioleci zamieniły sie w ponure ruiny. Niektóre z nich zachowały sie w nienaruszonym stanie, oszczędzone przez wiele wojen toczonych na terenach Polski lecz części z nich nie udało się uratować.

Dla większości Polaków najpiękniejszy zamek w Polsce to zamek krzyżacki w Malborku. Był on siedzibą wielkiego mistrza, położony na nizinie, na brzegu Nogatu, doskonale sprzężony z ufortyfikowanym miastem. Zamek był budowany w kilku etapach, od końca XII wieku do wieku XV. Duża rozbudowa rozpoczęła się w 1309 roku, kiedy to wielki mistrz obrał Malbork na stolice tworzącego się państwa zakonnego. Zamek uległ również kilkukrotnym zniszczeniom, których początek wiąże się z gospodarką pruską po I rozbiorze Polski. W Domu Wielkiego Mistrza były urządzone koszary, a później warsztaty tkackie, zaczęto także rozbierać mury dla uzyskania cegły do budowy nowych domów w mieście. Dopiero na początku XIX wieku, na skutek protestów społeczeństwa niemieckiego, zaprzestano rozbiórki i dalszej dewastacji. W latach 1882-1921 przeprowadzono pierwszą wielką rekonstrukcję zamku na podstawie sumiennych badań architektonicznych przeprowadzonych przez badacza Konrada Steinbrechta. Pod koniec II wojny światowej, zamek uległ kolejnemu znacznemu zniszczeniu, przede wszystkim od wschodu, a 15 lat później, potężny pożar zniszczył jego dachy. Po przeprowadzeniu robót zabezpieczających, podjęto ponowne badania zamku, dalsze prace konserwatorskie, uporządkowanie archiwum oraz adaptacje części zamku do celów muzealnych.

Inne znane i naprawdę interesujące zamki na terenie Polski znajdziemy w: Będzinie, Bolkowie, Chęcinach, Czersku, Janowcu, Ojcowie, Olsztynie, Rajsku, Świdwinie czy Niedzicy… można tak długo wymieniać!

Zamki są miejscem magicznym, tu wyczuwa się powiew historii… Często można również trafić na pokazy oblężenia czy sztuki rycerskiej. Niezaprzeczalnie zamki są cennym źródłem wiedzy, zwiedzane z odpowiednim przewodnikiem mogą dostarczyć nam niezapomnianych przeżyć. Bo kto nie chce choć przez chwilę poczuć się jak prawdziwy książę czy księżniczka mieszkająca w pięknym, majestatycznym zamku? ;)


 

O Polsce i Polakach słów kilka…

Parę uwag, anegdot, usłyszanych gdzieś w szerokim świecie na nasz temat :) Myślę, że może być to coś dla Was interesującego, poza tym, warto wiedzieć, co się o nas mówi ;)

W czasie rocznego pobytu w Hiszpanii, mogłam wielokrotnie spotkać przedstawicieli Polonii, a także usłyszeć parę słów na jej temat… Niestety Polacy są najczęściej postrzegani za ludzi biednych, bo do Hiszpanii w dużej większości przyjeżdżają oni do pracy fizycznej (tak przynajmniej było te 5 lat temu, obecnie, z powodu kryzysu, który mocno doświadczył Półwysep Iberyjski, wiele osób wróciło, również praca sezonowa bardziej jest obstawiana przez rodowitych Hiszpanów). Jeżeli chodzi o jakość wykonywanej przez nich pracy, tu mamy dość duży rozdźwięk jeśli chodzi o płeć. Kobiety, które głównie pracują jako pomoc domowa, są uważane za niesłychanie solidne, dokładne i szybko wykonujące powierzone im obowiązki. Z mężczyznami bywa różnie… Ci z branży budowlanej uważani są za dobrych pracowników, których jednak niestety trzeba mieć cały czas na oku, szczególnie po wypłacie… Takie niestety było i moje odczucie – w metrze mogłam spotkać pijanych tylko Rosjan lub Polaków… Bardzo często musiałam się wstydzić za ich zachowanie. Ogólnie większość Hiszpanów, żeby było śmieszniej, nie ma pojęcia, gdzie jest nasz kraj… Gdzieś daleko w Europie, dla niektórych – w Afryce. Cóż…

W Wielkiej Brytanii jest podobnie – tu jednak pracuje więcej Polaków naprawdę dobrze wykształconych, którzy pracują na plus jeśli chodzi o ocenę naszego narodu na Wyspach.

W Niemczech – jak dla mnie, ewidentnie jesteśmy traktowani jak biedni sąsiedzi z dalekiego wschodu… Wiem, wiem, będą wyjątki, może i liczne, ale ja w czasie wielokrotnych wakacji spędzonych właśnie tam, mogłam przede wszystkim zaobserwować  takie zachowanie w stosunku do mojej osoby… Ogólnie nikt nie jest tak dobrym specjalistom, jak Niemiec… Polak jest zbyt chaotyczny i leniwy, aby osiągnąć to, co on. Na szczęście to podejście zmienia się wraz z nowym pokoleniem, które jest bardziej otwarte i niepatrzące z perspektywy historii i … pieniądza.

We Francji – nie mają pojęcia, jacy jesteśmy, ani gdzie znajduje się Polska. Francuzi żyją swoim krajem, ich język jest najpiękniejszy na świecie, po co im znajomość pozostałej części Europy? ;)

Nasi wschodni sąsiedzi – Litwini czy Białorusini, mają o Polakach bardzo dobre zdanie. Uważają nas za ludzi miłych, pomocnych, ciekawych świata. Polska dla wielu z nich to raj – państwo demokratyczne, prawdziwie wolne.

Obecnie mieszkam w okolicach Buenos Aires, wcześniej 3 miesiące w Santiago de Chile, dlatego mogę Wam też sprzedać parę anegdotek z tego odległego kontynentu. W Chile, gdy mówiłam, że jestem z Polski, wszyscy od razu krzyczeli: O!!! Ojczyzna Jana Pawła II! Ale to naprawdę wszyscy! Chilijczycy są w ponad 80% katolikami, a wielu z nich pamięta pielgrzymkę Papieża do ich kraju, dlatego Ta postać zawsze będzie dla nich ważna i niezastąpiona. Większość osób pokazywała mi obrazek z portfela lub obraz w domu – tak dla potwierdzenia, że Jan Paweł naprawdę na zawsze zajął miejsce w ich życiu. Inne postacie kojarzone z Polski to piłkarze: Lato i Boniek, niekiedy padało też nazwisko Wałęsa. He, He, zdecydowanie gorzej jest z umiejętnością wskazania Polski na mapie świata – raczej wszyscy wiedzą, że to gdzieś w Europie, ale gdzie??? Gdzieś przy Rosji – to najczęściej podawana odpowiedź ;) Ach, i nasza powierzchnia – wszyscy jak jeden mąż śmiało twierdzą, że Polska to taki malutki kraj, i właśnie dlatego nie wiedzą, gdzie leży… ;)

W Argentynie bardzo podobnie : Polska = Jan Paweł II, tu tylko z położeniem jest lepiej – większość   jednak wie, że naszymi sąsiadami są Niemcy. To ze względu na fakt, iż wielu Argentyńczyków ma przodków z Europy, przede wszystkim z Włoch. Ha! Ostatnia uwaga: często można tu usłyszeć, że Polacy są poważni i trochę oziębli, jak zresztą wszyscy Europejczycy… Wtedy ja mocno protestuję i mówię, że to jakaś totalna bzdura i wcale Latynosi nie są tak super otwarci, jak się często uważa, a my strasznie zamknięci i ponurzy. I wtedy padają słowa pocieszenia: Nie no, nie martw się, i tak wszyscy wiemy, że najbardziej drętwi i ograniczeni są Niemcy! ;) He, He, nasi sąsiedzi to dopiero mają opinię…

Tym miłym latynoskim akcentem kończę… Zachęcam do podboju innych państw i kultur oraz szerzenia dobrego wizerunku naszego kraju! Viva Polska! VIVA!!!


 

Wrocław – najpiękniejszy „kwiat Europy”?

Wrocław został nazwany „Kwiatem Europy” przez XVII – wiecznego poetę Heneliusza, ale również współczesny, znakomity historyk brytyjski Norman Davies, tak zatytułował monografię miasta – „Die Blume Europas”.

A czy Wrocław jest najpiękniejszy w Europie??? To okaże się już latem 2011 roku, gdy poznamy Europejską Stolicę Kultury. O ten tytuł walczy już tylko 5 polskich miast (Wrocław, Lublin, Gdańsk, Katowice i Warszawa), które w tym miesiącu zostało wyłonionych z 11 startujących (odpadł Białystok, Bydgoszcz, Łódź, Poznań, Toruń i Szczecin).

Ideę Europejskiej Stolicy Kultury wymyśliła w 1985 r. grecka minister kultury M. Mercouri. Po 20 latach ustalono nowy tryb konkursowy oraz chronologię lokowania ESK w poszczególnych państwach. Każdego roku zaszczytne miano stolicy kultury noszą miasta w dwóch krajach Unii Europejskiej. W 2016 roku tytuł Europejskiej Stolicy Kultury nosić będzie jedno miasto polskie i jedno hiszpańskie (finaliści z Hiszpanii to: Burgos, Kordoba, Segowia, Donostia – San Sebastian, Las Palmas de Gran Canaria i Saragossa).

Wrocław, jako ESK, chce odzyskać piękno w wielu dziedzinach – w kulturze, społeczeństwie i przestrzeni miejskiej. W swej prezentacji przygotowanej na potrzeby konkursu, przedstawia powody, dla których trzeba m.in. walczyć z komodyfikacją kultury oraz włączać do niej ludzi z grup społecznie wykluczonych.

No dobrze… Ale co nas może zachwycić we Wrocławiu??? Dla mnie, jest to przede wszystkim wszechobecny gotyk i muzyka.

Melomani cenią sobie Wrocław za różnorodność stylów. Miasto jest bez wątpienia jednym z najważniejszych w Polsce ośrodków jazzowych. Wrocław nie zaniedbuje także muzyki klasycznej: Opera Wrocławska słynie z licznych superprodukcji w Hali Stulecia. Nie brakuje też koncertów w filharmonii czy rozmaitych festiwali. To tutaj, nad Odrą, odbywają się festiwale Era Nowe Horyzonty oraz Festiwal Kina Amatorskiego i Niezależnego KAN.

W październiku każdego roku, podczas przeglądu Wrocławski Sound, możemy również się przekonać, co ciekawego mają do zaprezentowania lokalni, rodowici artyści. Miasto ma się czym pochwalić:  nu-jazz, alternatywa, elektronika, fusion – słowem brzmienia, które uczyniły wrocławską scenę wyrazistą i niepowtarzalną.  Jest także blues, pop i rock, festiwal prezentuje także najciekawszych debiutantów niezależnie od gatunku.

I jeszcze dwa miejsca godne polecenia. Pierwszym z nich jest Wrocławska Dzielnica Czterech Wyznań (zwana również Dzielnicą Czterech Świątyń lub Dzielnicą Wzajemnego Szacunku). Jest to miejsce wyjątkowe, gdzie obok siebie istnieją i współpracują katolicy, protestanci, żydzi i prawosławni. Ich wspólne inicjatywy dały początek tzw. „ścieżce kulturowej czterech świątyń”.

Drugie urzekające miejsce we Wrocławiu to most Tumski. Jest to miejsce dla wszystkich zakochanych, bez znaczenia jest wiek, narodowość, religia czy charakter związku. Na moście Tumskim znajdziemy reprezentantów wszystkich możliwych kategorii, dla których istnieje jednak jedna wspólna rzecz – kupili kłódkę, wymalowali (lub wygrawerowali) na niej swoje imiona i daty, zapięli ją na barierze i pewnie utopili kluczyki w Odrze… ;)

Wrocław urzeka. Pojedźcie tam na weekend, a sami się przekonacie, jak cenną perełką jest to miasto na kulturalnej (chodź nie tylko) mapie Polski!


 

Kraków polską stolicą kultury?

Zdecydowanie tak!!! A dlaczego tak uważa wielu Polaków, wśród nich i ja, przeczytacie poniżej.

Do 1596 roku Kraków był stolicą Polski oraz siedzibą królów. W 1978 roku został wpisany na listę obiektów Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO, w mieście znajduje się 55 budynków zaliczanych do grupy zabytków najwyższej klasy, a w prawie 20 krakowskich muzeach zgromadzonych jest ok. 2,5 miliona dzieł sztuki!!! Kraków to również jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów miast w Polsce. Osobiście nie mam żadnego znajomego z Europy, który będąc w naszym pięknym kraju, nie pojechał również do miasta Kraka. I nie znam też żadnego, który po powrocie nie byłby zachwycony tym miastem!

Co tak urzeka w Krakowie??? Jak dla mnie, jest to przede wszystkim atmosfera miasta kultury oraz studentów. Dużo miejsc bardzo eleganckich, ale i małych barów z klimatem. I te magiczne miejsca, jak rynek z sukiennicami, Zamek Królewski na Wawelu czy zabytkowy Kazimierz. Osobiście jestem również wielbicielką muzeów, których w Krakowie nie brakuje. Znajduje się tu najstarsze w Polsce Muzeum Narodowe, oryginalne Muzeum Farmacji i najcenniejsze pośród wszystkich w kraju – Państwowe Zbiory Sztuki na Wawelu. Tutaj śmiało możemy spędzić cały dzień! Również krakowska architektura zachwyca – zaczynając od Kościoła Mariackiego, a kończąc na przepięknych kamienicach, wszystko jest piękne! Jeśli zaś poczujemy się zmęczeni zwiedzaniem tak licznych zabytków, możemy wybrać się do jednego z największych wodnych parków w Europie. Nasz wypoczynek może być tu bardziej aktywny, szalejąc na wielu dostępnych tutaj zjeżdżalniach, ściankach wspinaczkowych czy po prostu pływając. Możemy również zaznać słodkich chwil relaksu i odprężenia w wannach jacuzzi czy saunie.

Jeśli mamy trochę więcej czasu, powinniśmy zajrzeć również do Wieliczki oraz zwiedzić Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Kopalnia soli w Wieliczce pamięta czasy średniowiecza i jest jedną z najstarszych na świecie. Jest to jedyny obiekt górniczy na świecie czynny bez przerwy przez tak długi czas, dlatego możemy tutaj prześledzić rozwój techniki górniczej w wielu epokach historycznych, od średniowiecza do chwili obecnej.

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau utworzono 2 lipca 1947 roku. Obecnie zajmuje obszar ponad 190 hektarów. W granicach muzeum znajdują się poobozowe obiekty i ruiny, włącznie z ruinami komór gazowych i krematoriów, kilkanaście kilometrów obozowego ogrodzenia i dróg wewnętrznych oraz rampa kolejowa. Wszystko to w pełni oddaje to, co trudno wyrazić słowami – bezmiar okrucieństwa i nieludzkiej zbrodni. Muzeum mocno porusza, dlatego pamiętajmy o tym, aby nasze najmłodsze pociechy zostały jednak w domu, a młodzież też została dobrze przygotowana do zwiedzania… Dla dorosłych wizyta w muzeum też może być nie łatwa, ale chyba każdy powinien jednak poznać to miejsce. Polecam!



 

Gdańsk i morze atrakcji :)

Gdańsk to najczęściej odwiedzane przeze mnie miasto. A dlaczego? Przeczytajcie sami ;)

Nie jestem zwolenniczką plaży, po 30 minutach zawsze mówię „No to co robimy? Gdzie idziemy?”. Oj tak, wylegiwanie się na słońcu – nie dla mnie. Dlatego mówiąc o Gdańsku, bardziej skupię się na imprezach cyklicznych, w których w tym pięknym, jakże „kulturalnym” mieście, możemy wziąć udział. Największym hitem będzie Jarmark św. Dominika i Letni Festiwal Bursztynu, który trwa trzy pierwsze tygodnie sierpnia.Jarmarkowi towarzyszy szereg koncertów i innych imprez plenerowych, zaś bursztyn – prawdziwy gdański skarb – możemy oglądać pod wieloma postaciami.  Wystawy, własnoręczne wykonywanie biżuterii bursztynowej według indywidualnych pomysłów, prezentacje, pokazy mody „bursztynowej” oraz jego obróbki – to tylko część czekających na nas atrakcji. Naprawdę ciekawą imprezą jest również Pomorskie Święto Produktu Tradycyjnego (maj). Tutaj możemy dowiedzieć się czegoś więcej na temat gdańskiej kuchni, w której od zawsze mieszały się różne wpływy: polskie, niemieckie, holenderskie, szkockie, śródziemnomorskie. Nic dziwnego – Gdańsk od wieków był morską stolicą Polski, jeszcze przed wojną miał połączenia żeglugowe z 90 portami na całym świecie. Dziś trudno dotrzeć do oryginalnych gdańskich receptur, ale wiemy przynajmniej, jakich produktów używali gdańszczanie (np. zachowały się rejestry kuchenne Krzyżaków z początku XV wieku). Prawdziwy rozkwit kuchnia gdańska przeżyła kiedy miasto wróciło do Polski: odzyskał kontakty ze szlachtą, wzrosła wymiana handlowa z zagranicą, nastąpił przełom w odżywianiu. Najwykwintniejsze przyjęcia odbywały się w Dworze Artusa – podawano gotowane i smażone łososie, karpie, pstrągi i szczupaki, wędzone flądry, węgorze, śledzie, zawiesiste korzenne zupy, pieczyste np. sarnie udźce, a główną potrawą była gęś faszerowana jabłkami i małymi ptaszkami. Z jarzyn podawano ogórki i sałatę. Ucztę kończyły desery: tort migdałowy i jabłeczny. A na koniec – regionalne piwo. Tak, tak, gdańszczanie słynęli z browarnictwa, w XV w. było tu 370 piwowarów. Spośród gatunków piwa wybijało się piwo jopejskie – ciemne, gęste, odżywcze i posilne. Dwa razy słabsze było piwo stołowe, a cztery razy słabsze – piwo okrętowe. Do tego ulubioną zakąską był groch przecierany ze słoniną i skwarkami. Obecnie będąc w Gdańsku nie można zapomnieć o Goldwasser – likieru sporządzanego według XVI-wiecznej tradycji, obecnie niestety produkowanego już tylko w Niemczech.

Gdańsk możemy również poznać bliżej z kajaka – Centrum Wodne „Żabi Kruk” organizuje różne wycieczki historyczno-krajoznawcze. Możemy udać się na wyprawę kajakową w ścisłym centrum Gdańska rzeką Motławą i płynąc dookoła Wyspy Spichrzów, podziwiać tajniki powstawania potęgi miasta. Do wyboru jest również wycieczka dłuższa, do 6 godzin, trasą Grabiny Zameczek, która pozwoli nam na ucieczkę od miejskiego zgiełku.

Będąc w Gdańsku i dysponując dłuższym urlopem, warto również zwiedzić Gdynię i Sopot, co mocno ułatwi nam specjalna Karta Turysty „Gdańsk – Sopot – Gdynia – Plus”. Pozwala ona na bezpłatnie poruszanie się Szybką Koleją Miejską od Pruszcza Gdańskiego do Wejherowa, bezpłatne przejazdy komunikacją miejską w całym Trójmieście (autobusy, tramwaje, trolejbusy) oraz bezpłatne zwiedzanie niektórych atrakcji. W ramach Karty Turysty otrzymamy również wiele zniżek na noclegi, spektakle, koncerty, wystawy, zakup pamiątek, książek i biżuterii bursztynowej, wejście na molo i wiele innych. Możemy kupić Kartę indywidualną, rodzinną lub grupową. Oferta bezpłatna w ramach Karty (komunikacja, muzea itd.) jest dostępna przez 24 lub 72 godziny od momentu aktywacji.

Podsumowując: czy słońce, czy deszcz – Gdańsk nigdy nudny nie jest! ;)


 

Poznań – warty bliższego poznania :)

Poznań – ważny ośrodek akademicki, naukowy i kulturalny, stolica Wielkopolski. Jednym zdaniem – miasto, które każdy Polak powinien poznać!

Poznań to moc atrakcji na co dzień. Jako miasto studenckie, oferuje nam stosunkowo tani wachlarz możliwości – zaczynając od barów/pubów/restauracji nie tak groźnych dla naszego budżetu,  kończąc na wielu wystawach i bogatej oferty w teatrach czy muzeach. Jednakże ci, którzy poszukują rozrywki na najwyższym poziomie (np. kasyno, bardzo dobre restauracje z dobrym winem) również nie będą mieli najmniejszego problemu z odnalezieniem odpowiedniego miejsca dla siebie.

Będąc w Poznaniu zaczęłabym, tak dość banalnie, od Starego Miasta. Rynek jest jednym z największych w Polsce, dookoła kolorowe kamienice i liczne zaułki, do których trzeba pozaglądać najlepiej z lodami w ręku ;) Następnie polecam katedrę, która jest oczywiście najcenniejszym zabytkiem budownictwa sakralnego w Poznaniu. Dwukrotnie zniszczona, w połowie XIV w. przebudowana w stylu gotyckim. W 1662 r. kolejny pożar zniszczył dach i hełmy wież, a w 1755 r. została zamknięta z powodu ruiny. Ponownie otwarta dopiero w roku 1827. Po raz kolejny uległa mocnej destrukcji w czasie wojny, zajęta jako magazyn.

Jeśli podróżujemy z dziećmi, warto udać się do ZOO. Poznań posiada dwa ogrody zoologiczne. Tzw. Stare Zoo mieści się na powierzchni 5,6 ha i położone jest w centrum miasta przy ul. Zwierzynieckiej. Posiada wiele zabytkowych elementów jak np. woliera dla ptaków drapieżnych z początku XX wieku. W latach 70-tych otworzono Nowy Ogród Zoologiczny na terenach przy Jeziorze Maltańskim. Jest to teren ponad 100-hektarowy, na którym żyje ok. 3.000 zwierząt. Na wielbicieli przyrody czeka również Palmiarnia: 4,5 km2 powierzchni z ponad 1.000 gatunkami roślin oraz ok. 150 gatunkami ryb.

Samo jezioro i leżące wokół niego tereny też są bardzo urokliwe. Potocznie zwane Malta, swoją nazwę zawdzięczają Zakonowi Kawalerów Maltańskich, do którego wcześniej należały te okolice. Na jeziorze znajduje się jeden z najnowocześniejszych w Europie torów regatowych. Nad Maltą znajduje się także całoroczny tor saneczkowy i stok narciarski „Malta-Ski” z wyciągiem. Obok Jeziora Maltańskiego jeździ kolejka wąskotorowa „Maltanka”, którą dojedziemy m.in. do wspomnianego już ZOO.

Warto zaznaczyć, iż zwiedzanie miasta mocno ułatwi nam Poznańska Karta Miejska – karta rabatowa obejmująca m. in. bezpłatny transport oraz wstęp do muzeów, rabaty w hotelach i restauracjach.

Przechodząc do imprez cyklicznych na początku muszę stwierdzić, że w każdym miesiącu coś się dzieje ciekawego! Najmocniej oczywiście są zagospodarowane kulturalnie miesiące letnie, a więc w czerwcu ma miejsce Międzynarodowy Festiwal Teatralny „Malta”, w lipcu Festyn Warkocz Magdaleny oraz Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych Animator, zaś w sierpniu możemy wziąć udział w Ogólnopolskim Festiwalu Dobrego Smaku i Święcie Bamberskim. Ważnym dniem w Poznaniu jest również 11 listopada, czyli Imieniny Ulicy Świętego Marcina, który we własnej osobie pojawia się na koniu i zachęca wszystkich do spróbowania tradycyjnego wypieku – rogali :D Miłośnicy muzyki klasycznej powinni wybrać się do stolicy Wielkopolski w dniach 8 – 23 października 2011 r. Wówczas ma miejsce Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego, który odbywa się co 5 lat i cieszy się międzynarodowym uznaniem i światowym poziomem. Pozostając „w klimacie” warto wspomnieć, iż na przełomie października i listopada odbywają się również Poznańskie Dni Verdiego.

Jak widać – dla każdego coś dobrego! Uczeń, student, rodzina z dziećmi – każdy spędzi tu miły czas.


 

Zakochaj się w Warszawie? TAK!

„Są setki powodów by zakochać się w Warszawie” – głosi oficjalne hasło promujące naszą stolicę. I ja podpisuję się pod tym całym sercem!

Pozwolicie, że wymienię parę powodów. Chyba każdy na moim miejscu zacząłby od Starego i Nowego Miasta. Malownicze zaułki, niepowtarzalny klimat mocno odbiegający od codziennego gwaru dużego miasta… tak, jest to część Warszawy, gdzie można odpocząć! Dla lubiących muzealne kapcie, nie lada gratką będzie Zamek Królewski, dla tych, którzy pragną zasmakować polskich specjałów, też znajdzie się „parę” miejsc…W tym momencie muszę mocno zareklamować również Muzeum Historyczne, które mieści się na Starówce i które zapewne nie raz mijaliście, ale nie zwróciliście na nie uwagi… A warto, bo jest tam wyświetlany film (ok. 40 minut) odnośnie historii Warszawy, który doskonale pokazuje zburzenie miasta i podkreśla trud jego mieszkańców poniesiony podczas odbudowy. Film można również zarezerwować dla całej grupy i w różnych językach, co np. ja kiedyś uczyniłam oprowadzając znajomych z Ameryki Łacińskiej. Byli wstrząśnięci, niektórzy płakali… Co innego jest powiedzenie, że wszystko było zrównane z ziemią, a co innego zobaczenie tego na filmie. Polecam raz jeszcze!


Flaga  

Hip hip, HURA! Hip hip, HURA! Hip hip, POLSKA POLSKA POLSKA!!!!

FlagaCzegoś brakowało na tym blogu…;) Naszego pięknego kraju!!!! Oj tak, mamy czym się pochwalić: od morza, poprzez jeziora, bory, lasy, po góry niskie i wysokie. Również naszym wielkim skarbem są miasta z niesamowitą architekturą, ciekawymi muzeami i parkami. Dla każdego coś się znajdzie! Warto też podkreślić, że Polska wypada bardzo korzystnie cenowo na tle innych państw europejskich, co niechybnie przyczynia się do faktu, że kto raz nas odwiedzi, często wraca!
Kolejnym naszym atutem jest zwartość terenu – kraj nie jest przecież mały, a wszędzie w miarę szybkim czasie możemy dojechać, co sprawia, że nie dysponując wcale tak długim urlopem, i tak wiele miejsc zobaczymy! I to podoba się wielu zagranicznym turystom, ale chyba nam, rodowitym Polakom, również.