Portugalia to kraj o łącznej powierzchni 92,4 tyś km2, z czego lwia część, bo aż 88 tyś km2 przypada na kontynent europejski. Gdzie jest reszta? „Reszta” Portugalii jest porozrzucana po Oceanie Atlantyckim w postaci wysp – Madery i Azorów (łącznie 4,4 tyś km2).
Azory – to archipelag składający się z dziewięciu wysp wulkanicznych, położonych około 1500 km na zachód od Półwyspu Iberyjskiego. Pod władaniem Portugalii są od XV w. kiedy to zostały zasiedlone osadnikami portugalskimi z Alentejo i Algarve. Pochodzenie ich nazwy jest dość nietypowe. Zawdzięczają ją podobno endemicznemu gatunkowi myszołowa, a raczej ornitologicznej niewiedzy pierwszych mieszkańców, którzy ptaki te pomylili z jastrzębiami.



Monsaraz to mała wioska we wschodnim Alentejo przy granicy z Hiszpanią. W przewodniku przeczytaliśmy: „Trudno nie zachwycić się Monsaraz – olśniewająco białą wioską wciśniętą między mury obronne na wysokim wzgórzu”. Po kilkudniowej jeździe po spalonym słońcem Alentejo chyba potrzebowaliśmy „zachwycić się” czymś innym, niż tylko kawałkiem cienia cudem znalezionym przy drodze. A skuszeni łatwością, z jaką ma nas zauroczyć ta miejscowość zupełnie nie zwróciliśmy uwagi na drugą część opisu – „(…) na wysokim wzgórzu”. Autor przewodnika dokładnie przewidział naszą reakcję – byliśmy wprost zachwyceni jak już dotarliśmy do Monsaraz, nie widząc jeszcze nawet miasta…
Od stycznia 2010 roku obowiązują nowe zasady pisowni w języku portugalskim. Zmiany te są echem podpisanego w 1990 roku traktatu o jednolitej ortografii języka portugalskiego. Zawarły go wówczas wszystkie kraje posługujące się tym językiem, m.in. Portugalia, Angola, Mozambik i Brazylia. W 2004 roku po odzyskaniu niepodległości dołączył do nich również Timor Wschodni. Traktat przewiduje usunięcie wielu samogłosek niemych (czyli niewymawialnych), akcentów i innych znaków diakrytycznych używanych przez Portugalczyków, ale pomijanych np. przez Brazylijczyków.



Czasem bywa tak, że człowiek (mający przy sobie pieniądze) otoczony sklepami przymiera głodem i najczęściej jest to jego wina. Rankiem tego dnia skończyło się nam jedzenie, z piciem również nie było najlepiej, ale towarzyszyła nam wielka nadzieja, że kiedy dojedziemy do Sintry, uzupełnimy zapasy. Najpierw jednak należy znaleźć jakiś kantor, bo Bóg jeden raczy wiedzieć, dlaczego posiadanych funtów nie wymieniliśmy na euro już w Polsce. Może dlatego, że na koniec świata nie jechaliśmy, przecież Portugalia to Europa, więc funt powinien być tam walutą znaną i obecną. Na szczęście tego dnia było w planach zwiedzanie Sintry – typowej turystycznej miejscowości, co i tak zeszło na drugi plan, bowiem podstawowym naszym celem był ów kantor.

