Kolos_rzym  

„Kolosalny” symbol Rzymu

Kolos_rzymKoloseum, znak rozpoznawczy Rzymu i ucieleśnienie jego dawnej świetności. Zabytek ten nazywa się właściwie Amfiteatrem Flawiuszów. Jego budowę rozpoczął cesarz Wespazjan, a skończyli jego synowie w I wieku po Chrystusie. Z racji tego, że Flawiusze byli nową dynastią, robili wszystko, by pozyskać sobie sympatię ludu. Jednym z takich działań była budowa amfiteatru, który mógł pomieścić 50 tys. widzów. Popularna nazwa „Koloseum”  pochodzi nie od rozmiarów, ale od stojącego niegdyś w pobliżu 40-metrowego Kolosa – brązowego posągu Nerona (co ciekawe posąg znikł bez śladu po najeździe Gotów). Na jego miejscu znajduje się dziś kępa drzew przy Via dei Fiori Imperiali.

Amfiteatr był pierwotnie areną do walk gladiatorów. Patrząc na dzisiejsze ruiny sceny można zauważyć, że nie tylko naokoło, ale i po środku niej znajduje się system korytarzy. Oczywiście pierwotnie arenę pokrywała nawierzchnia, na której toczyły się walki. W korytarzach mieściły się przejścia dla gladiatorów, klatki dla zwierząt oraz dźwigi wnoszące je na scenę. Na krańcach dłuższej osi (budowla stoi na planie elipsy) znajdowały się dwie bramy – jedną wkraczali na arenę gladiatorzy, drugą wynoszono ciała poległych. 80 wyjść na poziomie parteru umożliwiało sprawne opuszczenie „Koloseum” w ciągu 10 minut!

Przez wiele wieków Koloseum było największym kamieniołomem Rzymu. Dopiero w XVIII w. papież Benedykt XIV zabronił dalszej rozbiórki. Uważał, że temu miejscu należy się szacunek przez wzgląd na chrześcijan, którzy ponieśli tu męczeńską śmierć. Fakt jest taki, że w czasach represji okrutnego Nerona, Koloseum jeszcze nie istniało. Gdyby nie decyzja papieża, być może dzisiaj z amfiteatru zostałoby tyle samo, co po brązowym Kolosie?

Dziś władze miasta dbają o to, by najbardziej rozpoznawalna budowla Rzymu w dzień i w nocy wyglądała atrakcyjnie. Wieczorne oświetlenie robi wrażenie, a co widać nie tylko na profesjonalnych zdjęciach, ale i amatorskich fotkach z podróży. Na pewno nie można ominąć tego zabytku. Przy pięknej pogodzie (co w Rzymie jest na szczęście codziennością) architektura prezentuje się doskonale.


wino_wino  

Smaki Włoch po raz ostatni: Wino

wino_winoWłoskie wino nie zdobywa zbyt wielkiego uznania polskich podniebień. Jednak we Włoszech ich ojczyste wino, zwłaszcza z lokalnych i indywidualnych szczepów winogron, jest ich wielką chlubą. Najbardziej znane czerwone wina Italii to: Barolo z Piemontu, toskańskie Brunello di Montalcino, pochodzące również stamtąd Chianti Classico oraz Taurasi z Kampanii.

Włochy nie poddają się modzie na międzynarodowe odmiany winorośli. Z dumą produkują lokalne trunki, np. Barberra, Cortese, bardzo popularne Sangiovese czy Nebbiolo. Każde wino przypisane jest do jednej z czterech kategorii – Denominazione di Origine Controlatta Garantita, skupiająca wina najwyższej jakości, o poziom niższa grupa Denominazione di Origine Controlatta, trzecia Indicazione Geografica Tipica oraz najniższa w hierarchii kategoria win stołowych – Vino da Tavola.

Włosi dużą wagę przywiązują do tzw. l’abbinamento, czyli sztuki właściwego doboru wina do potrawy. Są naprawdę perfekcyjni w tej dziedzinie. Najlepiej można przekonać się o tym zamawiając w restauracji wykwintną sztukę mięsa. Smakowe doznania gwarantowane!

Trzeba jeszcze powiedzieć parę słów o historii wina we Włoszech. Pierwsze winogrona zaczęto uprawiać 3 tys. lat temu w regionach takich jak: Apulia, Toskania i Sycylia. W tej kwestii pierwszeństwo trzeba oddać Grekom i Etruskom. Początki winiarstwa sięgają około IV wieku p.Chr., jednak moda na posiadanie winnicy i uprawianie winorośli szybko rozprzestrzeniła się w całym kraju. Wino stało się napojem dla wszystkich – pito je na dworze cesarskim, w obozie legionistów, w domach,  w środowiskach artystycznych i arystokratycznych.


pasta  

Smaki Włoch: Makarony

pastaWielu ludzi nie wyobraża sobie życia bez makaronu. I nie ma takiej potrzeby, bo makaron istnieje i istnieć będzie już zawsze (miejmy taką nadzieję!).

A teraz już całkiem serio. Rzeczywiście nie ma się czego obawiać, bo rodzajów makaronów w samych Włoszech jest około 300. Wyrabiane są w domach (pasta fresco lub pasta a casa) z miękkiej mąki albo z twardego grysiku. W szerokim asortymencie można spotkać także suszony (pasta secca) lub świeży (z pszenicy durum, grysiku i mąki tortowej. We włoskich domach jada się na dwa sposoby – jako pasta asciutta (z sosem) lub pasta in brodo (w zupie). Najcieńszy makaron jest zwykle spożywany w zupach, długie wstążki i paski z sosami, a rurki i fantazyjne kształty stosuje się do przygotowania zapiekanek i sałatek makaronowych. Niektóre kształty makaronu są na tyle duże, że nadają się do nadziewania i pieczenia, a inne, jak ravioli, są od razu wytwarzane z nadzieniem.

Każdy wie, że makaron jest wizytówką Italii, ale gdzie dokładnie wynaleziono te potrawę? Ślady prowadzą w wiele miejsc. Jedne wiodą do Sycylii, gdzie makaron pojawił się prawdopodobnie wraz z przybyciem Arabów. Inne tropy wiodą do cywilizacji Etrusków, ponieważ w jednym z etruskich grobów znaleziono przedmioty mogące służyć do wyrobu makaronu. Być może pojawił się on w Grecji? Samo słowo wiąże się z wyrażeniem pochodzenia greckiego, (makaron) oznaczającym mąkę zmieszaną z wodą.

Za światowy dzień makaronu uważa się 25 października. Co ciekawe z roku na rok spożycie makaronu, tym samym  jego produkcja stale wzrasta. Największym importerem makaronu są oczywiście Włochy. Każdego roku zjadają ponad 1,7 mln ton, drugie tyle wysyłają w świat.


oliwki_fuu  

Smaki Włoch: Kraina oliwek

oliwki_fuuJedni je kochają i potrafią zjeść nawet cały słoik, inni nie znoszą i nawet z pizzy skrupulatnie wyskubią wszystkie (z własnej woli nigdy nie zamówią pizzy z oliwkami).

Faktem jest, że Włochy to najważniejszy na świecie producent oliwek. Nie ma dania, do którego nie można dodać oliwy. Gaje oliwne to najbardziej charakterystyczny element włoskiego krajobrazu, a oliwki uważane są za błogosławieństwo świata śródziemnomorskiego. Mogą być zielone albo czarne (czasem w odcieniu granatu), smak i kolor zależy przede wszystkim od dojrzałości owocu. Plantatorzy najczęściej sądzą różne rodzaje drzewek, gdyż z pomieszania odmian powstają najciekawsze kompozycje smakowe.

Jednak uprawa oliwek jest zajęciem dla bardzo cierpliwych. Drzewa zaczynają owocować dopiero po … 10 latach, przy czym owoce wydają raz na dwa sezony. Kwitną od początku maja, a zbiory rozpoczyna się mniej więcej do końca września. Z połowy tony owoców można uzyskać około 57 litrów oliwy najlepszego gatunku ekstra virgine, z pierwszego tłoczenia na zimno. Wykorzystuje się także wytłoczyny – tzw. sansa – produkt o wiele tańszy, tym samym gorszej jakości. Pierwsze tłoczenie musi odbyć się do 24 godzin po zebraniu owoców.

Warto wiedzieć, że oliwki są bogate w związki mineralne przede wszystkim fosfor, potas i żelazo, a także witaminy z grupy B, prowitaminę A oraz witaminę C i E. Należą do owoców wyjątkowo kalorycznych, 100 g zawiera ok. 150 kcal.


kawa  

Smaki Włoch: Espresso!

kawaTelewizyjna reklama włoskiej kawy  – wszędzie pełno aromatycznych smużek pary, unoszących się nad filiżankami, intensywna sycylijska, a może łagodna Milano? No właśnie? Jak wygląda espresso parzone po włosku?  Gdzie we Włoszech serwuje się najlepszą kawę i czy ma ona coś wspólnego z produktami reklamowanymi w mediach?

Wiadomo, że Włochy są krajem kawy. Pija się tu przede wszystkim kawę czarną i mocną, w małych filiżankach z grubej porcelany. Do naparstka mocnego naparu często podaje się szklankę wody. Gdzie można dostać najlepszą? Nawet mieszkańcy „bogatej Północy” przyznają, że tak dobrej kawy, jak na Południu nie dostanie się nigdzie na świecie.

Czy ze względu na swój prestiż ceny kawy w barze są bardzo wysokie? Otóż nie. Zbliżone są do polskiego cennika (za filiżankę espresso trzeba będzie zapłacić około 90 eurocentów, kawę nalewa się do połowy naczynia). Włosi przeważnie wypijają espresso jednym łykiem, co wcale nie oznacza, że nie zwracają uwagi na jakość kawy. Wręcz przeciwnie. Każdy prawdziwy Włoch zna się na kawie (jej aromacie szczególnie) i potrafi po zapachu rozpoznać czy jego ulubiony napój został zaparzony poprawnie.

W roku 1998 w trosce o jakość serwowanej kawy, Włosi powołali Narodowy Instytut Espresso Italiano, który dokładnie określił normy, które musi spełniać czarny napój, by zostać nazwany prawdziwym włoskim espresso. Po pierwsze kawę należy zmielić w młynku żarnowym. Kawę zaparza się ze świeżo mielonych ziaren, obowiązkowo w ekspresie ciśnieniowym. Na filiżankę espresso przypada około 7 g kawy, czyli 50-60 ziarenek. Idealny czas parzenia to 25 sekund (dopuszcza się czas od 23 do 27) przy ciśnieniu 9 barów i temperaturze 88-92 stopni Celsjusza.

Instytut Espresso Italiano określa też dokładnie, jakimi cechami powinien wyróżniać się dobrze zaparzony napój. Jeśli przygotowywany jest z dobrego gatunku kawy, powinien być aksamitny, o lekko kremowej konsystencji i z gęstą pianką – cremą. Jeśli dodatkowo delikatnie pachnie orzechami, nie jest za kwaśne ani za gorzkie, to znaczy, że zostało zrobione z największą precyzją.

I jeszcze na koniec – zamawiając czarny napar w jakiejkolwiek kawiarni, warto wiedzieć, że poprawna nazwa tej kawy to espresso, nie ekspresso (nazwa pochodzi od włoskiego słowa espresso, czyli intensywny, a nie od sposobu parzenia). Aby uniknąć złośliwych uśmieszków czy komentarzy pod naszym adresem, naprawdę warto o tym pamiętać.


p_i  

Smaki Włoch: Io amo la pizza italiana!

p_iCodziennie miliony ludzi na ziemi sięga po telefon i zamawia swoją ulubioną pizzę. Margherita z podwójnym serem, capriciosa, peperoni czy siciliana… Chyba nie ma osoby, która nigdy nie spróbowała tej najpopularniejszej potrawy świata.

Co ciekawe, pizza pojawiła się na europejskich stołach 3 tys. lat temu. Placek smarowany ziołami i oliwą znany był już w starożytnej Grecji, jednak nazwa i forma najsłynniejszego ciasta świata nierozłącznie wiąże się z Italią. Nazwa pochodzi od łacińskiego picea, co oznacza placek powstały z połączenia mąki i wody, wypiekany w piecu. Wszystkim znane słowo „pizza” pojawiło się około 997 r. W Polsce placek o okrągłym kształcie, z serem i mięsem podano po raz pierwszy prawdopodobnie na przyjęciu weselnym Królowej Bony i Zygmunta I Starego (za ten włoski akcent na polskim stole jesteśmy Bonie akurat bardzo wdzięczni). Przez lata pizza zmieniała swój charakter, ale nie były to jakieś radykalne zmiany. W roku 1889 kucharz z Neapolu Raffael Esposito dodał do niej ser mozzarella, który odtąd na zawsze zwiąże się z włoskim plackiem. Ponieważ był to rok wizyty włoskiego króla Umberto I i królowej Małgorzaty, pizzę, którą królewska para została ugoszczona, zaczęto nazywać „margheritą”. Do dziś właśnie ta odmiana pozostaje najbardziej popularnym rodzajem pizzy.

Czerwony kolor pomidory, biel sera mozzarella i zieleń listków bazylii ułożyły się w narodowe barwy Włoch, co zapewniło pizzy jeszcze większą popularność.

Pierwsza pizzeria na świecie powstała w mieście pizzy (a jakże inaczej!) – Neapolu. Antica Pizzeria Port’Alba istnieje od 1830 r.

Z racji tego, że pizza jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych potraw świata, ustanowiono jej międzynarodowe święto. Źródła podają różne daty, jednak najczęściej pojawia się 9 lutego.


parco_nazionale  

Dzikie zakątki Abruzji i Molise

parco_nazionaleMówi się, że Abruzja i Molise to jedne z najdzikszych regionów Włoch. Rzeczywiście, górzyste regiony Abruzji i Molise, nad którymi góruje pasmo Apeninów, tworzą jedną z ostatnich we Włoszech enklaw dzikiej przyrody. Część Abruzji pokrywają bezkresne lasy, a Molise to równiny, doliny o łagodnych zboczach i samotne szczyty.

Owa dzikość przyciąga tylko zagorzałych wielbicieli gór. Może gdyby inni dowiedzieli się, co kryją tereny Abruzji i Molise, popularność tych regionów znacznie by wzrosła? Kto wie, kto wie? Na pewno trzeba wiedzieć, że w tej specyficznej scenerii znajduje się jeden z najważniejszych na świecie rezerwatów przyrody. Parco Nazionale d’Abruzzo, Lazio e Molise, bo tak brzmi pełna nazwa parku, ustanowiony w 1922, leży w urozmaiconym krajobrazie pełnym szczytów górskich, lasów, rzek i jezior. Do 1877 obszar ten należał do królewskich terenów łowieckich, a dziś żyje tu na wolności ponad 66 gatunków ssaków, 52 odmiany gadów i 230 gatunków ptaków, w tym orzeł przedni i dzięcioł duży.

W samym środku parku leży Pescasseroli, miasto będące bazą turystyczno-hotelową i głównym ośrodkiem informacji o regionie. W pobliżu są doskonałe warunki do uprawiania narciarstwa.

Gęste lasy bukowe i klonowe są naturalną ostoją dla apenińskiej kozicy, jeleni i saren. Niegdyś tępione wilki, żyją pod ochroną. Jest ich tam około 60, ale szanse na spotkanie któregoś z drapieżców są raczej niewielkie. W okolicach Monte Marscicano żyje obecnie około 80-100 sztuk niedźwiedzi brunatnych.  Orła białego można zobaczyć w okolicach Sangro. W gęstych lasach, będących schronieniem dla zwierząt, rosną także ciekawe drzewa: graby, jesiony, dzikie wiśnie, grusze i jabłonie.

Utworzone w wyniku przegrodzenia tamą rzeki Sangro jezioro Barrea otoczone jest licznymi dolinami, gdzie można zrobić sobie wycieczkę pieszą lub konną. Podróż na grzbiecie konia to wspaniały sposób na zwiedzanie odległych zakątków parku.


b_n  

Jak Włosi świętują Boże Narodzenie?

b_nNiecały tydzień dzieli nas od wigilijnej kolacji. W wielu polskich domach to właśnie Wigilii Bożego Narodzenia oczekuje się z największą niecierpliwością, nie mówiąc o podekscytowanych dzieciakach, które już od zmroku wypatrują św. Mikołaja. A jak zimowe święta wyglądają we Włoszech?

Dla wielu Włochów 24 grudnia to dzień oczekiwania na pasterkę. Nie przywiązują oni większej wagi do kolacji. Co prawda jest ona bardziej uroczysta niż zwykle, jada się ją przy choince (świąteczne drzewko przystraja się już 8 grudnia) i zbudowanej przez niemal każdą rodzinę szopce, jednak na stole brakuje tradycyjnych potraw. W Rzymie wigilijny wieczór skupia Włochów na Placu św. Piotra, gdzie o godzinie 19 odsłaniana jest tradycyjna, ogromna szopka.

Najbardziej uroczystym dniem jest Boże Narodzenie, czyli  25 grudnia. Do świątecznego obiadu zasiadają całe rodziny i ucztują do samego wieczora. Wtedy wreszcie przychodzi czas na prezenty (choć te największe dostaje się dopiero z 5 na 6 stycznia w święto Trzech Króli).

Rodzaje potraw różnią się w zależności od regionu. Na północy królują tortellini – faszerowane mięsem, serem i warzywami pierożki w rosole, na południu – mięsna lasagna z sosem pomidorowym, a także zupy (np. zupa porowa z ziemniakami, jajkami przepiórki i truflami). Włoskie danie główne to najczęściej spora sztuka mięsa, w zależności od upodobań wieprzowina, jagnięcina lub drób, podana z pieczonymi ziemniakami i warzywami. Popularne są także wieprzowe nóżki, które podobno przynoszą szczęście!

Święta w Italii to prawdziwy raj dla łasuchów, wszyscy czekają na ciasta i desery.  Typowym przysmakiem jest torrone, przygotowany na bazie migdałów, orzechów, często także z jabłkami. Boże Narodzenie nazywano dawniej dniem chleba, stąd tradycja przygotowywania w tym okresie ciast z mąki. Najbardziej znane w całej Italii, mimo że pochodzi z Mediolanu, jest panettone, przypominające babkę z rodzynkami. Ma być ich jak najwięcej! Dlaczego? Symbolizują złote monety i mają zapewnić Włochom bogactwo na cały rok. Nic dziwnego, że panettone jest typowym przedświątecznym prezentem, jaki otrzymują Włosi od swoich pracodawców. Na stole pojawia się również tort ryżowy i wielosmakowe nugaty, a także odpowiednik piernika – pan speziale, miodowe ciasto z bakaliami.

26 grudnia, czyli San Stefano, to dzień rodzinnych odwiedzin, długich rozmów przy stole i odpoczywania.


n_s  

Sardyńskie Nuraghi

n_sDziwne i tajemnicze. Są typowym elementem krajobrazu Sardynii, których około 7 tys. rozsianych jest po całej wyspie. O czym mowa?

Nuraghi,
budowle w kształcie ściętego stożka, z których najstarsze pochodzą z około 1800 r. p.Ch, a ostatnie z 300r. p.Chr. Wznoszone na planie okręgu z wielkich bloków wulkanicznego bazaltu, układanych bez zaprawy. Co wiemy o budowniczych i mieszkańcach? Prawie nic. Tworzyli dobrze zorganizowane społeczności i, sądząc po tych budowlach, mieli niemałe umiejętności konstruktorskie. Nie zostawili jednak żadnych dokumentów pisanych.

Nuraghi intrygują nie tylko odwiedzających wyspę poszukiwaczy przygód, ale i samych naukowców, bo do tej pory nie udało się ustalić funkcji zagadkowych budowli. Pojedyncze Nuraghi są niewielkie. Niektóre mogły być warowniami ze studniami i urządzeniami przydatnymi podczas oblężenia.

Można je zobaczyć w okolicach m.in. Barumini, Palmavery, Abbasanty, Orroli, Dorgali, także w Torralbie. Te ostatnie to największe zespoły nuragiczne. W ich obrębie zidentyfikowano domy, świątynie, grobowce, a nawet teatr.

Podczas badań archeologicznych w nuraghach odkryto wiele ciekawych obiektów, jeden z nich przedstawia statuetkę idola o czterech oczach i czterech ramionach.


r_P  

Bazylika św. Piotra – zajrzyjmy do środka.

r_PZanim temat Bazyliki św. Piotra zostanie tymczasowo zamknięty, warto jeszcze ‘wejść’ do jej wnętrza i dokładnie się rozejrzeć. W samej bazylice znajduje 45 ołtarzy, 11 kaplic, a ponadto mnóstwo wspaniałych dzieł sztuki, które trudno zwiedzić w jeden dzień. Jeśli rzeczywiście na obejrzenie budowli mamy tylko kilka godzin warto zwrócić uwagę na:

Ołtarz papieski z baldachimem Berniniego
Nie sposób nie zauważyć głównego punkty bazyliki. Zamówiony przez papieża Urbana VIII niezwykły barokowy baldachim dominuje we wnętrzu i wznosi się nad ołtarzem, przy którym tylko papież może sprawować mszę świętą.
Tron św. Piotra
W przykrytej półkopułą absydzie warto spojrzeć do góry na okno nad barokową rzeźbą Berniniego. Oświetla ono gołębice symbolizującą Ducha Św., unoszącą się pośród chmur, promieni słońca i aniołów.
Angelo della Navicella
Fragment XIII-wiecznej mozaiki Giotta, uratowanej ze starej bazyliki, obecnie można oglądać w Grotach Watykańskich. W przedsionkach umieszczono późniejszą kopię przedstawiającą Jezusa i św. Piotra łowiących ryby,

Pietá
Stojąca w nawie bocznej rzeźba od czasu uszkodzenia (1972) chroniona jest kuloodporną szybą. To marmurowe dzieło zostało ukończone w 1499 roku, kiedy Michał Anioł miał zaledwie 24 lata!
Rzeźba św. Piotra
Warto zwrócić uwagę, że stojąca na końcu nawy rzeźba świętego (wykonana z brązu) ma delikatną, niemalże filigranową aureolę.

Zwiedzający na pewno zwrócą uwagę na liczne, kunsztownie wykonane nagrobki. Oto 3 przykłady:
Nagrobek Marii Klementyny Sobieskiej
W pobliżu wejścia stoi nagrobek wnuczki króla Jana Sobieskiego, żony Jamesa Stuarta (pretendenta do tronu angielskiego)
Nagrobek papieża Aleksandra VII
Ostatnie ukończone dzieło Berniniego. Papież siedzi pomiędzy figurami Prawdy, Sprawiedliwości, Przezorności i Miłosierdzia
Nagrobek Leona XI
Biały, marmurowy pomnik papieża, którego pontyfikat trwał zaledwie 26 dni.


w_n_b  

Cenne wiadomości o Bazylice

w_n_bMożna powiedzieć, ze Bazylika św. Piotra to największy kościół na świecie. Oczywiście znawca architektury powie, że wybudowana niedawno Notre-Dame de la Paix w Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej) jest znacznie wyższa, niemniej zgodzi się, że Bazylika Świętego Piotra pozostaje najdłuższym i najpojemniejszym kościołem świata.

Kilka faktów:
Całkowita długość kościoła (razem z przedsionkiem) wynosi 211,5 m, wnętrza – ponad 186 m, a cała powierzchnia przekracza 2 ha. Świątynia może pomieścić nawet 60 tys. ludzi. Jej okazałość i ogromna skala jednak sprawa drugorzędna, bo dopiero pod względem roli w dziejach świata, Kościoła i historii sztuki nie ma sobie równych. Długa na ponad 114 m i wysoka na 44 m fasada jest dziełem Carla Maderny.  Na szczycie Bernini umieścił nadnaturalnej wielkości posągi Chrystusa, Jana Chrzciciela i apostołów. Przed fasadą natomiast stoją  dwie wielkie figury św. Piotra i Pawła pochodzące z XIX w. Balkon nad środkowym wejściem do przedsionka bazyliki jest miejscem, z którego nowo wybrany papież pokazuje się wiernym, stąd także udziela błogosławieństwa Urbi et Orbi (Miastu i Światu).

Początki historii powstawania Bazyliki (jeszcze nie tej współczesnej, ale już poświęconej św. Piotrowi) sięgają II w., kiedy to chrześcijanie zbudowali na cmentarzu watykańskim, nad grobem Piotra, rodzaj kapliczki wskazującej miejsce pochówku apostoła. Około roku 324 cesarz Konstantyn ufundował wspaniałą pięcionawową bazylikę, która przetrwała 1200 lat. W 1506 roku Juliusz II zdecydował się zastąpić ją nowym kościołem – stary groził zawalaniem, poza tym był zbyt ciasny dla gigantycznego nagrobka, który papież zamierzał sobie wystawić. Realizację tego przedsięwzięcia powierzono Bramantemu, najwybitniejszemu architektowi epoki. Artysta zaczął od zburzenia części starego kościoła – zazdrosna konkurencja złośliwie przekręcała jego nazwisko na Ruinante (dosłownie „burzymurek”). Prace przy wznoszeniu ogromnej budowli trwały 120 lat (miała to być świątynia na planie krzyża greckiego z absydami na zakończeniach ramion i potężną kopułą pośrodku, otoczoną czterema mniejszymi). Kiedy Leonowi X Medyceuszowi zabrakło pieniędzy, ogłosił sławną sprzedaż odpustów, odpuszczenie kar za grzechy w zamian za uiszczenie określonej sumy na budowę bazyliki. Jak wiadomo wydarzenie to stało się bezpośrednią  przyczyną wystąpienia Lutra, a tym samym podziału zachodniego chrześcijaństwa.

Po Bramantem kierownictwo robót przejmowali artyści tacy jak: Rafael, Paruzzi i Antonio da Sangallo młodszy, którzy modyfikowali poprzednie projekty. W 1547 roku stery przejął 72-letni Michał Anioł. Mistrz zaprojektował nową kopułę, wyższą i smuklejszą. Ostatnim po Michale Aniele budowniczym kopuły był Domenico  Fontana, który skończył ją, wznosząc na szczycie latarnię z krzyżem. Przez 100 lat dyskutowano jaki projekt powinien mieć kościół: krzyża greckiego czy łacińskiego? Ostatecznie wybrano drugie rozwiązanie, jako bardziej odpowiadające liturgii katolickiej. W 1629 roku bazylikę uroczyściej konsekrowano.


p_s_p  

Na Placu św. Piotra

p_s_pCzas na wizytówkę świata. Najbardziej znane i uczęszczane miejsce na ziemi. Plac i Bazylikę św. Piotra w Rzymie.

Jeśli planujemy wycieczkę do Watykanu, musimy pamiętać, ze od wczesnych godzin przedpołudniowych w bazylice panuje tłok utrudniający zobaczenie czegokolwiek (zwłaszcza w niedzielę i święta). Zwiedzanie najlepiej zaplanować na wczesne godziny poranne lub późne popołudnie (nie unikniemy tłoku, ale za to zobaczymy wspaniałe oświetlenie wnętrza). Warto wiedzieć, że bazylika jest odwrotnie orientowana (zwrócona prezbiterium na zachód), jeśli więc chcemy wrócić z podróży z pięknymi zdjęciami z Watykanu, musimy zapamiętać, że fasada bazyliki najkorzystniej prezentuje się do południa.

Ten jeden z najsłynniejszych placów świata – Piazza di San Pietro – powstał w latach 1656-1667 według projektu Berniniego na zamówienie papieża Aleksandra VII. Składa się z dwóch części: pierwszej, bliżej fasady bazyliki, na planie trapezu, oraz drugiej, głównej na planie elipsy. Plac otoczono kolumnadą na której ustawione są posągi 140 świętych (w tym Polaka Jana Odrowąża). Kolumnada ta jest dostojną ,scenograficzną oprawę dla uroczystości religijnych odbywających się na placu, który może pomieścić nawet 300 tys. osób. Od wschodu plac otwiera się na Via Della Conziliazione prowadzącą aż do Tybru. W planach Berniniego ta strona także miała być zamknięta kolumnadą, jednak nie doszło do tego, prawdopodobnie  z powodu śmierci Aleksandra VII.

Egipski obelisk stojący na środku Piazza di San Pietro początkowo zdobił cyrk Kaliguli i Nerona i do 1586 r. znajdował się w jego ruinach na lewo od bazyliki. W kuli na szczycie przechowywane są relikwie Świętego Krzyża.

Z transportem obelisku na obecne miejsce łączy się legenda. Oto papież pod groźbą kary śmierci nakazał robotnikom absolutne milczenie podczas pracy. Gdy monument podniesiono do pionu, jeden z uczestników przedsięwzięcia zauważył, że wyschnięte i naprężone liny za chwilę pękną. Nie zważając na konsekwencję, krzyknął: Wody na liny!, co natychmiast wykonano unikając w ten sposób katastrofy. Papież odstąpił od egzekwowania kary, przeciwnie, nagrodził odważnego robotnika.

Anegdota szybko rozpowszechniła się w Europie w wielu odmianach. W Polsce ubarwianą nią opowieść o wyciagnięciu dzwonu Zygmunt na jedną z wawelskich katedr.

Spiżowa Brama.
To główne wejście  do pałacu papieskiego, na prawo od bazyliki. Przez otwarte wrota, przy których  wartę trzymają gwardziści, widać Scala Regia, czyli wrota królewskie, dzieło Berniniego.  Wykorzystując złudzenie optyczne osiągnął efekt długiej i okazałej klatki schodowej, choć ta w rzeczywistości jest niewielka i stosunkowo płytka.


fresky  

Freski w niebezpieczeństwie.

fresky„Kaplica Sykstyńska nie oddycha” alarmuje włoski dziennik „La Repubblica”. Sprawa jest poważna. Obecność około 20 tysięcy osób dziennie w Kaplicy Sykstyńskiej to olbrzymie zagrożenie dla bezcennych fresków.  Podczas wielkiego sierpniowego sprzątania z kaplicy usunięto spore ilości kurzu, pyłu i innych naleciałości. Konserwatorzy czyszczący obiekt byli w szoku. Zdaniem dyrektora Muzeów Watykańskich, Antonio Paolucci, powodem tych groźnych dla fresków zanieczyszczeń, w obliczu wciąż rosnącego napływu zwiedzających (ok. 4 milionów rocznie), jest nieodpowiedni system klimatyzacji. Gazeta dodaje, że groźny dla malowideł Michała Anioła, Botticelliego i innych artystów jest nie tylko nanoszony przez zwiedzających pył i kurz, ale również ich oddech.”By zachować Sykstynę w stanie do przyjęcia dla następnych pokoleń musimy stawić czoła temu wyzwaniu” – oświadczył Paolucci.

syks_wnA jest czego chronić, bo freski w Kaplicy Sykstyńskiej to jedno z największych dzieł malarskich świata. Malowane przez Michała Anioła w latach 1508 – 1512 rozciągają się na czterdziestometrowej długości sklepienia kaplicy i tworzą niebywałą arkadę ponad malowidłami artystów XV w. Artysta w bolesnym trudzie, z wielką fantazją i doskonałą techniką malował swoje dzieło własnoręcznie. Całe dni spędzał samotnie na kunsztownie zbudowanym rusztowaniu. W architektonicznych obramowaniach pokazał sceny stworzenia świata, nadając im niezrównaną dotąd siłę. Atletyczne postacie  Boga, aniołów, Adama i Ewy odgrywają dzieje Genesis w pustym świecie, stwarzanym z nicości. Cykl ten wspiera się – w sensie estetycznym i ideowym – na umieszczonych w dolnej części sklepienia wyobrażeniach proroków i antycznych sybill, które przepowiedziały przyjście Chrystusa, tak jakby w koncepcji ideowej sklepienia znalazło wyraz nurtujące artystę pragnienie pogodzenia tradycji świata chrześcijańskiego i starożytnego. W każdym razie Michał Anioł połączył antyczne formy dojrzałego, rozwiniętego piękna z biblijnym tematem stworzenia. Pomiędzy obramowaniami architektonicznymi, jak symbole piękna, zastygłe w gwałtownym poruszeniu, znajdują się postacie obnażonych młodzieńców. Po raz pierwszy nagi, pogański świat antyczny wtargnął z takim impetem w obręb chrześcijańskiej świątyni.


d_t  

Wody dla kosztownej ochłody.

d_tKażdy turysta wie, że żar lejący się z nieba nie sprzyja uważnemu zwiedzaniu, nawet wspaniałego Rzymu. Cały zapał siedzi w cieniu albo przesiaduje w lokalach z klimatyzacją. Obiektem, który w upalne dni wzbudza stuprocentowe zainteresowanie, jest… fontanna! Nie znam osoby, która przy 40 stopniowym upale nie marzy o krótkiej kąpieli w tryskającej chłodną wodą fontannie! O tak.

Śmiałków, którzy odważą się spełnić swoje marzenie czeka jednak niemiła niespodzianka – mandat. „Myślałem, że wolno”, „było tak gorąco” – to najczęstsze tłumaczenia, jakie słyszą strażnicy miejscy i policjanci wymierzając kary w wysokości nawet ponad 100 euro. Ulubionym miejscem takich kąpieli jest Fontana di Trevi , gdzie zaledwie w ciągu kilku dni ukarano 12 osób (pewnie wszyscy oglądali „La Dolce Vita”).

Fontana di Trevi to najsłynniejsza rzymska fontanna. Wielbiciele sztuki mówią, że to genialne zespolenie  architektury, rzeźby, sztucznych skał i wody. Zaprojektowana przez Nicolo Salvi w 1762 roku należy do jednych z ostatnich przedsięwzięć  barokowego Rzymu. Woda dociera do fontanny z odległości 20 km, płynąc starożytnym akweduktem, wyremontowanym w XV w. Rzeźbiarska dekoracja fasady i skał przedstawia pana mórz, Neptuna w otoczeniu morskich bóstw. Stara ludowa legenda głosi, że kto stojąc tyłem do fontanny, wrzuci monetę do basenu, odwiedzi powtórnie Wieczne Miasto. Po ostatniej konserwacji władze miejskie zwracają się jednak z prośbą o niewrzucanie pieniędzy do wody ze względu na związki chemiczne wytrącające się z monet i niszczące kamień

fontanZakazy zakazami, ale trzeba przyznać, że jedną z największych atrakcji Rzymu jest niezwykła liczba fontann i studzienek, z których bije zimna woda doprowadzana z gór. Zmęczeni upałem turyści mogą ją pić bez obaw, chyba że ostrzega przed tym wyraźny napis – aqua non potabile – co jednak zdarza się bardzo rzadko. Przyjemność picia rzymskiej wody jest tym większa, że często tryska ona z fontann o zaskakujących formach. I tak np. przy placu św. Piotra, na początku Via de Corridori, wznosi się fontanna w formie tiary, nakrycia głowy, które papież zakłada w najbardziej uroczystych momentach. Przy wyjściu na Kapitol można napić się wody cieknącej z paszczy egipskich lwów (mających 3 tys. lat!). W malutkiej Via Lata, przecznicy Corso, fontanna ma kształt beczułki trzymanej przez roznosiciela wody. Są także księgi, pszczoły, delfiny, żółwie, koniki morskie… Naprawdę warto zobaczyć.


gondole_weneckie  

Gondolierzy i… gondolierka znad Canal Grande

gondole_weneckieJeśli któraś z pań całe życie marzyła o zawodzie gondolierki, wreszcie ma szansę spełnić swoje marzenie! Dlaczego nie mogła tego zrobić wcześniej? Od wieków zawód gondoliera mogli wykonywać wyłącznie mężczyźni (licencję posiada obecnie 425 mężczyzn). Te wielowiekową tradycję przerwała ostatnio 24-letnia córka weneckiego gondoliera, Giorgia Boscolo, zdając trudny egzamin zawodowy. Próbowała od 10 lat, wreszcie dopięła swego. I choć nie ma jeszcze pełnych uprawnień (może pływać jedynie pod okien doświadczonego „kapitana”), zamierza je zdobyć. A praca ta jest wyjątkowo kusząca, bowiem gondolier w sezonie zarabia nawet do 5 tys. euro miesięcznie!

A teraz kilka słów o samych gondolach. Są  one niewątpliwie jedną z najpopularniejszych atrakcji w Wenecji. Za 40 minutową przejażdżkę zapłacimy sporo, bo około 91 euro. Trzeba jednak wiedzieć, że na pokładzie gondoli zmieści się 6 pasażerów, jeśli całą kwotę rozbijemy na więcej osób, początkowo dość odstraszająca cena staje się przystępniejsza.

Podczas takiego rejsu gondolier umili czas pasażerom opowiadając im włoskie historie i anegdotki (warto uczyć się języków). Być może zaśpiewa coś albo zabierze na pokład muzyków? Nie będą to artyści z najwyższej półki, jednak każda serenada wykonana w takiej scenerii zabrzmi jak arcydzieło. Niestety, za tę rozrywkę trzeba będzie dodatkowo zapłacić. Podobnie jest z rejsami w blasku księżyca – stawki za kursy między 19 a 8 rosną do 100 euro.

Mimo że ceny są uregulowane odgórnie, można trafić na troszkę mniej uczciwego przewoźnika, który licząc na łatwowierność swoich pasażerów-amatorów, będzie próbował wyłudzić więcej pieniędzy. Żeby uniknąć takich sytuacji, lepiej skorzystać z oficjalnej przystani gondoli. Do najpopularniejszych należą: przystań obok placu św. Marka przy Bacino Orseolo, przy molo naprzeciw pałacu Dożów, przy Calle Vallareso, a także przy dworcu kolejowym.