Ostatni dzień spędziliśmy w Sopocie. Miasto piękne – nie da się ukryć. Tak samo jak piękne też i drogie J. Sopot zasypały piękne hotele, restauracje i modne kluby. Warto przejść się po słynnym sopockim molo (uwaga – w sezonie za tą przyjemność trzeba zapłacić) i równie znanym deptaku, tzw. monciaku, pełnym wspomnianych knajpek.
W ostatni dzień nie zabrakło nam przygód, ale niech to zostanie naszą tajemnicą J Póki co żegnamy się i przekazujemy pałeczkę kolejnej grupie Holidaycheck. Czekają was 2 tygodnie z czterema dziewczynami więc na pewno zapowiada się wesoło. Do usłyszenia!





































W ostatni dzień roku Buenos Aires zamienia się w białe pobojowisko papieru. O co chodzi? Argentyńczycy mają zwyczaj, że wraz z ostatnim dniem w pracy wyrzuca się wszelkie papierowe dokumenty nagromadzone w ciągu roku. Chodzi o wszelkiego rodzaju analizy, założenia projektów, notatki Słowem wszystko to, co kojarzy się z ubiegłym rokiem. No, może poza zeznaniami podatkowymi oraz fakturami VAT. 
Tak się składa, że mój pierwszy dzień na nowym kontynencie przypada na niedzielę. Wieczorkiem udaję się zatem uczcić Dzień Pański. Trafiam do nieodległego, małego kościółka w dzielnicy Villa del Parque. Mały tłum rozmawia pod świątynią. Co poniektórzy kończą papierosa. Część wita się ze znajomymi. Mama ucisza płaczące dziecko. Wybija osiemnasta – czas wejść do środka.