DSCF1380  

pożegnania nadszedł czas!

Ostatni dzień spędziliśmy w Sopocie. Miasto piękne – nie da się ukryć. Tak samo jak piękne też i drogie J. Sopot zasypały piękne hotele, restauracje i modne kluby. Warto przejść się po słynnym sopockim molo (uwaga – w sezonie za tą przyjemność trzeba zapłacić) i równie znanym deptaku, tzw. monciaku, pełnym wspomnianych knajpek.

W ostatni dzień nie zabrakło nam przygód, ale niech to zostanie naszą tajemnicą J Póki co żegnamy się i przekazujemy pałeczkę kolejnej grupie Holidaycheck. Czekają was 2 tygodnie z czterema dziewczynami więc na pewno zapowiada się wesoło.  Do usłyszenia!


DSCF0937  

Połowa za nami!

Dziś koła naszego „holiday mobile” powiozły nas do Jastrzębiej Góry. Piękne, klifowe wybrzeża zrobiły na nas ogromne wrażenie. Niestandardowe widoki, krajobraz nieco inny niż w dotychczas zwiedzonych miejscowościach dodał nam przysłowiowych skrzydeł! Krajobrazowi dodatkowego uroku dodają wąskie plaże.

Samo miasteczko wydaje się być typowo wypoczynkowym, nie brakuje w nim knajp ani budek z pamiątkami. Ceny porównywalne do tych z innych miast: szóstaka za zapiekankę lub hamburgera, dyszka za kebsa a wypasiony gofr za jedyne 7 zyla. Dzieciom polecamy park linowy, jako idealne miejsce do wyładowania energii. Starszym – samochodziki buggy lub quady.

Fajnie, że byliśmy w najdalej wysuniętym na północ miejscu w Rzeczpospolitej.

Popołudniu skoczyliśmy do Karwi. Atutem miejscowości jest ładny las przy plaży. Niestety przegonił nas stąd wiatr i deszcz :)

Nie udało nam się wejść  na latarnie w Rozewiu – tu cenna uwaga – mają przerwę między godziną 14:00 a 15:00.

W weekend wybieramy się do Trójmiasta. Polecamy Festiwal Muzyki i Ognia „FROG” w Gdyni oraz, ponieważ ma padać, kawiarnie przy Długim Targu w Gdańsku wraz z katedrą i Dwór Artura.


Chodzą ulicami ludzie  

Jurata

Dzisiaj pogoda była jeszcze gorsza i od rana mocno padał deszcz. Jak tylko trochę się rozjaśniło i przestało padać, udaliśmy się do Juraty. Miasteczko sprawia wrażenie przyjemnego i spokojnego.

Jednak mimo to zdecydowanie polecamy wyjazd do kraju, w którym taka pogoda nas nie zaskoczy i nie zepsuje wyjazdu, np. do Tunezji czy Egiptu. W ofercie HolidayCheck.pl wciąż jest mnóstwo gorących propozycji ;)

Gdy tylko rozpoczęliśmy naszą akcję złapała nas ogromna ulewa i niestety musieliśmy zrezygnować z dalszych działań.

Oto dokumentacja:

Dodatkowym problemem przy takiej pogodzie są korki uliczne w stronę Trójmiasta, spowodowane zapewne nagłymi wyjazdami wczasowiczów. Postanowiliśmy je ominąć i mimo jakości znalezionej drogi dojechaliśmy nią szybciej niż gdybyśmy próbowali przejechać piękną i równą trasą nr 216.


Na promie  

Krynica Morska

Wczoraj udaliśmy się na dłuższą wycieczkę do Krynicy Morskiej. Po drodze czekały na nas różne atrakcje, jak np. przejazd przez stary, drewniany most czy też przepłynięcie promem na drugą stronę Wisły.

Koszt za taką przeprawę wynosi:

Samochód osobowy – 10zł
Motocykl – 5zł
Rower – 3zł
Pieszy – 2zł

Urlopowicze w Krynicy przywitali nas bardzo przyjaźnie i z chęcią rozmawiali z nami o podróżach zagranicznych. Spotkaliśmy również bardzo wielu Rosjan, którzy usilnie próbowali zrozumieć nas i naszą akcję.

Ceny niestety są tutaj znacznie wyższe niż w innych nadmorskich miejscowościach, np. we Władysławowie.

Przykładowo:

Krynica Morska                                                            Władysławowo

100 g sandacza – 9zł                                                    100g sandacza – 7zł
Gniazdko poznańskie z lukrem – 2zł                      Podwójne gniazdko – 1,80zł


Władek  

My się zimy nie boimy! Czyli pobyt we Władku.

Dzisiaj zrobiło się jeszcze chłodniej i wietrzniej. Mimo to na plaży nie zabrakło turystów, a na niebie można było oglądać mnóstwo kolorowych latawców. Przed silnym wiatrem wielu schroniło się za naszymi parawanami. Nawet za samą ankietę otrzymywaliśmy uśmiech i ogromne podziękowania.

W taką pogodę warto odwiedzić również namioty przy wejściach na plażę. Można coś zjeść, napić się i wziąć udział w świetnym karaoke. A wieczorem czekają na Was liczne atrakcje: pokazy Breakdance, kluby i wesołe miasteczko.

Trzymajcie kciuki za lepszą pogodę! :)


Nasze stoisko przy molo  

Sopot

Tak jak pisaliśmy wcześniej, w piątek odwiedziliśmy Sopot. Pogoda nas nie rozpieszczała, ale mimo to zachęciliśmy mnóstwo urlopowiczów do naszej akcji. Ustawiliśmy nasz parawan tuż przy słynnym molo:

Dla wszystkich zainteresowanych wejściem na drewnianą część sopockiego molo podajemy ceny:

Bilet normalny w soboty, niedziele i święta: 4,30 zł
Bilet ulgowy w soboty, niedziele i święta: 2,20 zł
Bilet normalny w dni powszednie: 3,40 zł
Bilet ulgowy w dni powszednie: 1,60 zł
Bilety rodzinne – dla 2 dorosłych i 2 dzieci:
* świąteczny: 11 zł
* codzienny: 8,50 zł


Zatoka-Ship-Wrack  

Zdjęcie konkursowe: Zatoka Ship Wrack

Przepiękne zdjęcie Zatoki Ship Wrack z nadesłane przez Gabriela. Podoba Wam się? Głosujcie, komentujcie!

„Do zatoki dostać się można drogą wodną lub lądem. Od strony morza ląduje się na wspaniałej plaży, od strony lądu można oglądać fantastyczna panoramę z wysokiego klifu. W zatoce znajduje się legendarny wrak statku, a woda ma niesamowity kolor.”

Jeżeli urzekł Cię ten widok zarezerwuj urlop na Zakinthos. Sprawdź ofertę tutaj.


Argentyna - Rio Turbio  

Rio Turbio, czyli w poszukiwaniu dworca

Rio Turbio oraz położone tuż obok El Turbio to nadgraniczne mieścinki, w których codzienne zajęcie mieszkańców oraz większość spraw kręci się wokół wydobycia węgla kamiennego. Nie trzeba być, zresztą, Sherlockiem Holmesem, by zauważyć, co nadaje rytm temu regionowi prowincji Santa Cruz. Łoskot pracującej taśmy. Warkot młotów. Głośno pracujące silniki. I wszechotaczające nas ciemno-szarawe wzgórza z pojedynczymi dziurami, w pobliżu których krzątają się jacyś panowie w kaskach. Prawie jak w Bełchatowie. No, może w nieco mniejszej skali.


Argentyna - Buenos  

Święto Kombatanta na tle ponownego konfliktu o Malwiny

Tegoroczne obchody Święta Kombatanta w Argentynie przyjęły bardzo symboliczny wymiar. Obarczone były echem aktualnej sytuacji na mapie politycznej Malwinów.

2 kwietnia to w Argentynie dzień upamiętniający poległych w walce o Malwiny. W Święto Kombatanta wspomina się ofiary walk z Brytyjczykami, które wybuchły właśnie 2 kwietnia 1982 r. Obecnie spór o wyspy wybuchł na nowo. Brytyjczycy postanowili rozpocząć eksplorację złóż nowo odkrytych pokładów ropy naftowej na szelfie wysp. Warto dodać, że wysp, o które pretensje nadal rości sobie argentyńskie państwo.


Argentyna - wioska  

Pampa, czyli drugie oblicze Argentyny

Po ok. dwóch godzinach jazdy od wyjazdu z Buenos otoczenie zmienia się diametralnie. Wysokie, oszklone wieżowce ustępują miejsca równinnej pustce. Uliczny gwar i kakofonię miejskich klaksonów zastępuje świszczący wiatr i hulające po bezkresnych połaciach traw pojedyncze kuleczki krzaczków. Troszkę mi to przypomina sceny z amerykańskich westernów. Słońce w południe. Pusta, piaszczysta uliczka jakiegoś małego miasteczka w Teksasie. Cisza. I tylko przez drogę przewala się popychana przez wiatr mała kulka mieszkanki jakichś gałązek i kurzu.


Argentyna - dom w San Isidro  

Białe Buenos Aires

W ostatni dzień roku Buenos Aires zamienia się w białe pobojowisko papieru. O co chodzi? Argentyńczycy mają zwyczaj, że wraz z ostatnim dniem w pracy wyrzuca się wszelkie papierowe dokumenty nagromadzone w ciągu roku. Chodzi o wszelkiego rodzaju analizy, założenia projektów, notatki Słowem wszystko to, co kojarzy się z ubiegłym rokiem. No, może poza zeznaniami podatkowymi oraz fakturami VAT. :) Pracownicy biur zbierają tony papierów, a następnie – ku uciesze przechodniów – wyrzucają je przed okna.


Argentyna - kosciol  

Do kościółka!

Do kościółka!Tak się składa, że mój pierwszy dzień na nowym kontynencie przypada na niedzielę. Wieczorkiem udaję się zatem uczcić Dzień Pański. Trafiam do nieodległego, małego kościółka w dzielnicy Villa del Parque. Mały tłum rozmawia pod świątynią. Co poniektórzy kończą papierosa. Część wita się ze znajomymi. Mama ucisza płaczące dziecko. Wybija osiemnasta – czas wejść do środka.

Siadam wygodnie w jednej ze środkowych ławek. Obok mnie uchylają się drzwiczki. Wychodzi niższy mężczyzna. Typowy Latynos – skórzany pasek, modne dżinsy, złoty łańcuszek i obowiązkowe włosy na żel. Komórka na wierzchu, przy eleganckim pasku. Tak, żeby było widać, nie? Aha, o obcisłym t-shircie nie muszę chyba wspominać, prawda? ;) Podchodzi do trójki dziewcząt ze scholi. Rozmawiają krótką chwilkę. „Pewnie ich gitarzystka„ – myślę sobie. Koleś chyba jest dość popularny w tutejszej parafii. Po chwili biegnie przez pół kościoła – zobaczył znajomego. Po drodze podaje rękę przynajmniej pięciu osobom. Podchodzi do niego pani, którą wcześniej widziałem, jak usypia dziecko przed kościołem. Pokazuje mi jakieś kartki. Coś ustalają. Patrzę na zegarek. Hmmm. Dziesięć po. Ale msza chyba się odbędzie. Tyle ludzi tutaj…