Tym z Was, którzy pierwsze kroki na nowozelandzkiej ziemi postawią w Wellington, polecam rozpoczęcie przygody z przyrodą i kulturą tego państwa od wizyty w Muzeum Narodowym Te Papa. Miejsce warte zobaczenia z kilku względów. Po pierwsze, to szansa na wstępne zapoznanie się ze sztuką i kulturą maoryską oraz historią zarówno Maorysów, jak i procesu kolonizacji wysp przez Anglików. Po drugie, pod jednym dachem można obejrzeć wszystkie żyjące lub już wymarłe (np. ptak moa) zwierzęta Nowej Zelandii, w tym największą ośmiornicę, jaką kiedykolwiek widziano. Czterometrowy okaz spoczywa obecnie w akwarium z formaliną. Po trzecie, przed dalszą podróżą można zapoznać się z procesami kształtującymi i rządzącymi środowiskiem naturalnym Nowej Zelandii. Pokaźna ekspozycja pokazuje jak powstały wyspy, tłumaczy trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, powstawanie tsunami czy działanie gejzerów. Czyli wszystko to, co w Nowej Zelandii jest naturalnym zjawiskiem, nie koniecznie z dalekiej przeszłości.
Na zwiedzanie muzeum należy zarezerwować kilka godzin, a Ci którzy chcieliby obejrzeć je dokładnie nawet cały dzień. Co prawda wejście jest bezpłatne, ale parking tuż przy muzeum trochę kosztuje. Nie jest to suma zawrotna, a pieniądze przeznaczane są na wspomaganie działalności muzeum, więc nie warto szukać innego miejsca postojowego.
Czytaj dalej →