Wapienne skały okolic Waitomo, przez tysiące lat drążone przez podziemne rzeki, kryją w sobie setki kilometrów tuneli, jaskiń i przejść. Niektóre trasy są udostępnione do zwiedzania, w tym jedna, zamieszkała przez „świetliki” (świecące w ciemności larwy muchówek), codziennie przeżywa prawdziwe oblężenie turystów. Część „tradycyjna” jaskini Waitomo Glowworm nie jest powalająca. Owszem, można obejrzeć galerię stalaktytów i stalagmitów oraz wielką komorę Katedralną, ale prawdę mówiąc bywają bardziej okazałe jaskinie. To co przyciąga do niej są owe „świetliki”, które można obejrzeć w „drugiej” części jaskini. Systemem jaskiń płynie rzeka i to tu larwy muchówek znalazły schronienie. Łódź zabiera turystów w ciemne czeliści jaskini, gdzie po chwili cały strop migocze setkami malutkich światełek. Wygląda jak rozgwieżdżone niebo nocą – coś niesamowitego!
Niedaleko Waitomo Glowworm Cave znajdują się jeszcze dwie jaskinie: Ruakai i Aranui. W Waitomo można kupić bilety do każdej z nich lub w pakietach: na trzy jaskinie lub na dwie. Wybraliśmy bilet na dwie: Waitomo Glowworm Cave i Aranui Cave. Jak powiedziała nam przewodniczka oprowadzająca nas po Aranui Cave to był optymalny wybór. Sama jaskinia Aranui (zdjęcie) zachwyca sporą kolekcją białych, różowych i płowobrązowych form jaskiniowych: organów, stalaktytów, stalagmitów, stalagnatów, draperii, polew naciekowych i innych. Cena takiego biletu to 65 dolarów nowozelandzkich za osobę. Trochę sporo, ale naprawdę warto.
