Początek sezonu na Warmii i Mazurach

…czyli polowanie na turystę czas zacząć ;-)

W tym roku, gminy Warmii i Mazur, postanowiły połączyć swe siły w celu zwabienia turystów. Inwestycje w sektor usług są coraz większe, również dzięki umiejętnemu wykorzystaniu środków unijnych.

Główne promowane atrakcje regionu to spływy kajakowe, kursy nurkowania, rajdy konne, wyprawy rowerowe, golf czy paralotnia.

W regionie jednym z najbardziej wybijających się miast jest Giżycko, które znów jest zwrócone ku wodzie. Z początkiem maja, otwarto tu największy nad Wielkimi Jeziorami ekoport ze stanowiskami dla 150 dużych jachtów i statków pasażerskich. Miasto może pochwalić się największą sumą przekazaną na inwestycje turystyczne, która osiągnęła prawie 200 mln zł. Widok na jezioro oferuje nowy pieszy most, który łączy miasto z portem. Na turystów czeka również promenada spacerowa, nowe molo i dwie nowe uliczki – Szantowa i Żeglarska z mazurskimi kamieniczkami.

– Będą tu kawiarenki, pensjonaty, lodziarnie, restauracje, sklepy. Projekty domów zatwierdzało miasto, są ciekawe. Mamy wśród nich np. dom z krzywym oknem – zapowiada Jolanta Piotrowska, burmistrz Giżycka.

Giżycko wzbogaciło się również o pełnowymiarowe kryte sztuczne lodowisko, Aquapark, nowy trzygwiazdkowy hotel Mazowia oraz system ścieżek rowerowych.

Dużo dzieje się także w sąsiednich Mikołajkach, które jako pierwsze otworzyły sezon uruchamiając ekologiczną minimarinę – pierwszą z 12, które powstaną nad Wielkimi Jeziorami, na Jezioraku i w Mrągowie. Koszt budowy to 1,2 mln zł.

– Chcemy przyzwyczaić żeglarzy, że są już na Mazurach miejsca, w których bezpiecznie i czysto można pozbyć się zużytego oleju silnikowego, zawartości toalety – mówi Jarosław Klimczak, prezes Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju i Bezpieczeństwa Wielkich Jezior Mazurskich.

Mikołajki zapewniają, że są gotowe na sezon i przyjęcie wielu turystów. Miasto zapewni liczne regaty, festiwale szantowe oraz festiwal rybny (lipiec). W końcu września, Mikołajki będą gościć najlepszych rajdowców Europy, którzy przyjadą na 68. Rajd Polski – eliminacje mistrzostw Europy i Polski.

W majowy weekend otworzono kolejny hotel w regionie –  hotel Krasicki w Lidzbarku Warmińskim. Znajduje się on w wyremontowanym podzamczu pięknego gotyckiego zamku biskupów warmińskich.

Tak. Warmia i Mazury zainwestowały dużo, aby można było spędzić tam czas naprawdę ciekawie i wesoło. Aby jeszcze tylko dopisała pogoda, bo po tym majowym śnieżnym wybryku, to już chyba wszystkiego możemy się spodziewać ;-)


zdjęcie-Madryt  

Madryt świętuje – Fiestas de San Isidro

zdjęcie-MadrytFiesta ku czci patrona miasta świętego Izydora to jedna z największych uroczystości Madrytu. Tegoroczne świętowanie oficjalnie rozpoczęło się 11 maja. Kulminacja przypada na sobotę  i niedzielę – 15 maja, kiedy obchodzi się dzień patrona.

Święty Izydor Oracz jest patronem rolników i robotników. Był mieszkańcem Madrytu i pracował jako robotnik miejscowego arystokraty. Posiadał również kawałek własnego pola, które pracowicie uprawiał. Święty zasłynął z licznych cudów. Przypisuje mu się ponad czterysta.


zdjęcie-Sewilla-pielgrzymka  

Jadą wozy kolorowe czyli pielgrzymka do El Rocío cz.II

zdjęcie-Sewilla-pielgrzymkaRomeria del Rocío ma nieco jarmarczny i wesoły nastrój, przypominający bardziej Ferię de Abril niż pielgrzymkę do Częstochowy. Kobiety ubrane w kolorowe, falbaniaste suknie, mężczyźni w zawadiackich kapeluszach, raczej nie kojarzą się nam z wizerunkiem ascetycznego pielgrzyma, znoszącego dzielnie trudy i niewygody podróży. Wydarzeniu towarzyszą tańce, śpiewy, spotkania i pogawędki towarzyskie. Nawet pieśni religijne mają inny wydźwięk. Najbardziej widowiskowe pielgrzymki ruszają z Sevilli i innych okolicznych miejscowości.

Najważniejsze uroczystości odbywają się w sobotę, niedzielę i w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wioska stopniowo zapełnia się, docierają kolejni pielgrzymi, którzy lokują się w utrzymywanych przez bractwa mieszkaniach.


zdjęcie-Sewilla-pilegrzymka  

Jadą wozy kolorowe czyli pielgrzymka do El Rocío cz.I

zdjęcie-Sewilla-pilegrzymkaRomeria del Rocío to jedna z najbardziej znanych i największych pielgrzymek w Hiszpanii. Uczestniczą w niej pielgrzymi z różnych zakątków Hiszpanii, z przewagą mieszkańców Andaluzji. Każdego roku ponad milion rocieros, jak nazywa się pielgrzymów, dociera na Dzień Zesłania Ducha Świętego do miejscowości El Rocío w prowincji Huelva.

El Rocío to miejsce dość szczególne. Na co dzień to spokojna, niewielka miejscowość, sprawiająca wrażenie zapomnianej. Nieutwardzone, piaszczyste drogi, z których wzbijają się


zdjęcie-Sewilla-święto  

Andaluzja świętuje – Feria de Abril cz.II

zdjęcie-Sewilla-świętoKolejnym emblematycznym elementem święta jest odpowiedni strój, który zakładają praktycznie wszyscy, od niemowląt po osoby w sędziwym już wieku. Andaluzyjczycy lubią swój regionalny i są z niego dumni, co widać. Korzystają z każdego nadarzającego się wydarzenia, żeby się nim pochwalić. Kobiety przywdziewają na tę okazję najpiękniejsze suknie, które aż krzyczą kolorami, od jaskrawej czerwieni po cytrynową żółć. Materiały, z których szyje się suknie, często specjalnie na święto, zaskakują wielością wzorów. Grochy, groszki, kwiatki, ciapki, wzory geometryczne, większe lub mniejsze, w zależności od obowiązującej mody w danym sezonie. Bo trzeba zaznaczyć, że w każdym sezonie traje de flamenca zmienia się. W danym roku modniejsze są suknie dłuższe, w innym krótsze, z dużą liczbą falban lub bardziej skromne, szyte z materiałów w grochy, kwiatki lub jednokolorowe. Zwykle osoby, które dysponują większym zasobem kapitału i chcą nadążać na najnowszymi trendami szyją nowy strój każdego roku. Praktycznie na każdym kroku spotyka się w Sevilli sklepy, które sprzedają stroje, oferują materiały lub uszycie na miarę


zdjęcie-Sewilla-rodzina z dziećmi  

Andaluzja świętuje – Feria de Abril cz.I

zdjęcie-Sewilla-rodzina z dziećmiNa wiosnę życie w Sevilli wkracza w inny wymiar. Każdego roku jest to okres wyjątkowy. Rozpoczynają go procesje Wielkiego Tygodnia, kiedy ulicami maszerują pokutnicy ubrani w długie tuniki i spiczaste czapki, a towarzyszą temu tłumy obserwatorów. W czternaście dni po Semana Santa rozpoczyna się Feria de Abril. To zdecydowanie jedna z największych, o ile nie największa, impreza w Sevilli i całej Andaluzji. Początków święta można dopatrywać się w XIX wieku, kiedy organizowano wiosenne targi bydła dla rolników i handlarzy, ale jak na południowy temperament przystało, nie obyło się bez zabawy. Handlarze zwykle zostawali na noc, wypełniając wolny czas tańcami, śpiewem i jedzeniem. Charakter targów zmienił się z wydarzenia handlowego w wielką wspólną zabawę.


Salman Khan w filmie "Veer"  

Bollywood – cz.I

Indyjska kinematografia, bardziej znana jako Bollywood, to swego rodzaju fenomen, zarówno pod względem ilości produkowanych filmów jak i swej rosnącej popularności. Najwięcej filmów kręci się w Mumbai, dawnym Bombaju, dlatego jego nazwa powstała z połączenia dwóch wyrazów: „Bombaj” i  „Hollywood”, kojarzącym się przede wszystkim z produkcją filmową. Po raz pierwszy określenia tego użył jeden z indyjskich krytyków twierdząc, że rodzime kino jest porównywalne z amerykańskim. Miano to szybko się przyjęło, najpierw w Indiach, a potem na całym świecie. Nazwa ta odnosi się nie tylko do filmów powstałych w Mumbai, ale także w Madrasie i Kalkucie, które również szczycą się ogromną produkcją filmową.

We wszystkich bollywoodzkich filmach przeplata się wątek miłości, zazwyczaj nieszczęśliwej, która często, choć nie zawsze, ma dobre zakończenie. Najczęściej fabuła opiera się na historii dwóch zakochanych w sobie bohaterów, pochodzących z różnych klas społecznych, co stoi na drodze do ich szczęścia. Muszą oni pokonać niezliczone ilości przeszkód, by ostatecznie móc cieszyć się łączącym ich uczuciem. Element miłosny występuje we wszystkich rodzajach bollywoodzkich produkcji: komediach, dramatach, a nawet filmach sensacyjnych. Całkiem niedawno, najprawdopodobniej z uwagi na rosnące potrzeby indyjskiej widowni, pojawiły się także wątki szpiegowskie, sensacyjne i polityczne, a także dodawane są takie elementy jak zdrada, adopcja, choroba, sieroctwo, itd. Wprawdzie fabuła bollywoodzkich filmów jest dosyć monotonna, a koniec łatwy do przewidzenia, jednak nie to jest w nich najważniejsze. Hindusi nie potrzebują ambitnego kina, ale raczej kilkugodzinnej rozrywki, dlatego największe znaczenie mają w Bollywoodzie są stroje, dekoracje, muzyka i oczywiście piękni aktorzy i aktorki. Podyktowane jest to tym, że większość mieszkańców subkontynentu na co dzień zmaga się z życiem, ledwo wiąże koniec z końcem, a indyjskie produkcje to nierzadko dla nich jedyna atrakcja, podczas której mogą choć na chwilę zapomnieć o własnych problemach i przenieść się w kolorowy świat pięknych bohaterów. Ponieważ zaś wszystkie filmy przepełnione są muzyką, oglądaniu ich towarzyszą zazwyczaj  tańce i  śpiewy, nawet na sali kinowej czy w lokalnych dalekobieżnych autobusach.

Bollywodzkie gwiazdy to w Indiach osobna klasa ludzi, znanych i kochanych przez wszystkich  mieszkańców subkontynentu. Jednym z najlepszych przykładów jest Shahrukh Khan – czarujący 40-latek o uroku niemowlaka i zniewalającym uśmiechu, uważanym za reinkarnację Ganeszy (hinduskiego boga z głową słonia). Jest on najczęściej pokazywaną osobą w telewizji, gra w każdym prawie że filmie, teleturnieju, programie, a do tego reklamuje niemalże wszystko – od Pepsi Coli począwszy na samochodach skończywszy. Ostatnio niesamowitą popularnością cieszy się również Salman Khan, ogłaszany przez wielu bollywoodzkich miłośników drugim najpiękniejszym człowiekiem na świecie. Kto jest tym pierwszym? Tego nie wie nikt… :)


zdjęcie-Hiszpania-Wielki Tydzień w Kadyksie  

Na południu Hiszpanii – Kadyks cz.II

zdjęcie-Hiszpania-Wielki Tydzień w KadyksieKażdego roku w Kadyksie hucznie obchodzi się Wielki Tydzień. Rozmachem i sławą ustępuje uroczystościom w Sevilli. Podobnie jak w innych regionach Andaluzji, ulicami przemierzają procesje nazarenos ubranych w długie tuniki i spiczaste czapy, jedynie z otworami na oczy. Z kościołów wynoszone są ogromne pasos czyli platformy z figurami Matki Boskiej, Chrystusa i scenami Pasji. Przybycie procesji oznajmiają dźwięki trąb i werbli. Ulice wypełniają się tłumami gaditanos, wśród których niektórzy modlą się, inni obserwują i gawędzą ze znajomymi.

Bardziej osławionym wydarzeniem w Kadyksie jest karnawał. W szalonych paradach uczestniczą wszyscy, starzy i młodzi.


 

Białostockie Dni Sztuki Współczesnej

Od 20 do 28 maja Białystok zaprasza na Dni Sztuki Współczesnej. Na każdy festiwalowy dzień, zaplanowano liczne spektakle teatralne, koncerty i spotkania z gośćmi festiwalu. Jest to już 26. edycja festiwalu, który co roku przyciąga więcej zainteresowanych oraz coraz to bardziej wybitne gwiazdy artystycznego świata. Zobaczymy nie tylko wykonawców z Polski, ale i grupy z Rosji, Łotwy, Austrii, Belgii, Włoch i Niemiec.

Tematem tegorocznych DSW są – Transgresje, wykraczanie poza, niekoniecznie ponad tradycyjne formy wyrazu teatru.

Festiwal pokazuje dorobek z różnych dziedzin kultury: muzyki, filmu, sztuk wizualnych czy literatury. Interesującą propozycją jest wystawa  Film Matters pokazującą dorobek wielu artystów filmowych, a niektórzy z nich będą pokazywali swe prace po raz pierwszy.

Tegoroczną edycję DSW podzielono na dwa bloki tematyczne: współczesny teatr formy z wykorzystaniem nowych mediów oraz sztuka w przestrzeni publicznej. Szczególnie dzięki temu drugiemu blokowi, Białystok, chociaż na te parę dni, zamieni się w prawdziwą stolicę kultury! Sztukę zauważymy wszędzie, pojawi się w mieście za sprawą performerów, twórców instalacji i street-artu.

– Przybywa ich z roku na rok. Dzięki temu na te kilka dni zawłaszczamy coraz większe przestrzenie naszego miasta, każdego roku inne. Od czterech lat w kilku zakątkach Białegostoku twórcy graffiti i murali zamalowują ogromne szare ściany w ramach akcji East Side Street Art. W tym roku będzie to m.in. ściana budynku zakładu karnego. Nowością będzie spektakl flamandzkiego Needcompany w budynku Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej –  powiedziała Grażyna Dworakowska, dyrektor Białostockiego Ośrodka Kultury, organizatora imprezy.

Jeśli chodzi o muzykę, warto zawsze zaglądać do festiwalowej kawiarni FAMA, gdzie w ciągu dnia spotkamy gości festiwalowych, a wieczorem – pobawimy się przy rytmach zaproponowanych przez DJ’a lub jedną z formacji zaproszonych na festiwal. W sobotę, wyposażeni w bezprzewodowe słuchawki, będziemy mogli sami wybrać, kogo chcemy słuchać (tzw. Silent Disco). Zaplanowano ponadto koncerty polsko-ukraińskiego tria Dagadana (niedziela), formacji Radiotechnika (wtorek), grupy The Lollipops (środa), Jazzpospolitej (czwartek), w piątek zaś odbędzie się koncert Mariki.

Bilety są zwykle dostępne jeszcze w dniu spektaklu, w cenie od 8 do 30 zł. Karnet na wszystkie przedstawienia: 150 zł.


zdjęcie-Hiszpania - widok na Kadyks  

Na południu Hiszpanii – Kadyks cz.I

zdjęcie-Hiszpania - widok na KadyksKadyks to miasto wyjątkowe pod wieloma względami. Po pierwsze jest to jedno z najstarszych miast na Półwyspie Iberyjskim. Według legendy zostało założone przez Herkulesa. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że założyli je Fenicjanie około 1100 roku p.n.e. Około 500 lat później osiedlili się tam Kartagińczycy, a w 206 roku p.n.e. przybyli Rzymianie. Przez długi okres Kadyks znajdował się pod panowaniem arabskim. Przejęcie miasta przez świat chrześcijański nastąpiło w 1262 roku za sprawą Alfonsa X. Kadyks miał również swój udział w podboju Nowego Świata. W 1493 roku z tamtejszego portu wyruszył Krzysztof Kolumb w drugą podróż do Ameryki. Kadyks był najważniejszym portem, odgrywającym kluczową rolę


zdjęcie-Chorwacja-potrawa z owoców morza  

O kuchni chorwackiej słów kilka cz.II

zdjęcie-Chorwacja-potrawa z owoców morzaKuchnia Dalmacji z racji popularności regionu wśród turystów jest najbardziej znana i kojarzona z Chorwacją. Położenie w bezpośrednim kontakcie z wybrzeżem przesądza o charakterze kuchni. Nie trudno zgadnąć, że czołowe pozycje w menu zajmują potrawy z ryb morskich i owoców morza. Ryby podaje się często grillowane, gotowane lub marynowane. Jako przekąskę podaje się carppacio z tuńczyka. Można zamówić na przykład talerz ryb smażonych na oliwie, jedynie z dodatkiem świeżych ryb. Owoce morza serwuje się jako dania samodzielne lub jako dodatek do makaronów i ryżu, bądź jako składnik rybnego gulaszu. Prawdziwą rozkoszą dla podniebienia mogą być kalmary z rusztu


Peru - Susana Baca  

Afroperuwiańska muzyka we Wrocławiu!

Dziś news nietypowy, bo taki… bardziej rodzimy. ;) Mało o tym wydarzeniu w rodzimych mediach. Wiadomo. To nie Doda. Ani Lady Gaga. A chyba warto, by ktoś się dowiedział. A zatem. Kto z Państwa lubuje się w muzyce afroperuwiańskiej, nich już dziś rezerwuje sobie 19 września. I bukuje sobie bilety do Wrocławia. tamże bowiem przybędzie ówczas chyba najbardziej znana piosenkarka tego gatunku na świecie: nijaka Susana Baca. Wielbiciele jej twórczości pewnie już wiedzą o tym wydarzeniu od dawna. Dla tych zaś, którzy nie mieli szczęścia obcowania z jej głosem, warto skreślić kilka słów poświęconych artystce.


 

Setna rocznica otrzymania Nagrody Nobla przez Marię Skłodowską-Curie

W 2011 roku obchodzimy 100-tną rocznicę otrzymania Nagrody Nobla w dziedzinie chemii przez Marię Skłodowską-Curie. Jak wszyscy zapewne wiecie, Polka została nagrodzona dwa razy, pierwszy raz miał miejsce w 1903 roku, w dziedzinie fizyki.

Od 1911 r., przez kolejne 51 lat, Maria była jedynym dwukrotnym laureatem Nagrody Nobla. Urodziła się 7 listopada 1867 r. w Warszawie, jako najmłodsza z pięciorga rodzeństwa. Jej ojciec wykładał matematykę i fizykę, matka była zaś przełożoną jednej ze znanych wówczas  warszawskich pensji dla dziewcząt.

Maria pracowała początkowo jako nauczycielka, później jednak podjęła pracę badawczą w skromnym laboratorium fizycznym Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie. Prace eksperymentalne z dziedziny fizyki i chemii pozwoliły przyszłej uczonej podjąć decyzję o kierunku studiów na paryskiej Sorbonie, gdzie wyjechała w 1891 r. Tutaj poznała swego męża, Piotra Curie – wielokrotnie podkreślała łączące ich podobieństwa w sposobie myślenia, zafascynowanie nauką.

Wspólna intensywna praca małżonków Curie zaowocowała odkryciem promieniotwórczego metalu, który Maria, na cześć swojej ojczyzny, nazwała polonem. Podczas dalszych badań, udało się wyodrębnić jeszcze jeden pierwiastek – rad. W listopadzie 1903 r. przyszła ze Szwecji wiadomość o przyznaniu małżonkom Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki za badania zjawiska promieniotwórczości. Jednak sprawy osobiste (śmierć ojca, narodziny córki oraz choroby obydwu małżonków) spowodowały, że uczeni dopiero dwa lata później pojechali do Sztokholmu po odbiór nagrody.

Rok później, w 1906 r., pod kołami wozu konnego tragicznie zginął Piotr. Była to ogromna tragedia dla Marii, wkrótce nastąpiło jednak wyjątkowe wydarzenie – nasza noblistka, jako pierwsza kobieta w historii paryskiej Sorbony, objęła po mężu katedrę uniwersytecką jako profesor.

Kolejny ważny rok w życiu noblistki to 1911. Maria ukończyła prace nad międzynarodowym wzorcem radu, który został złożony w Biurze Międzynarodowym Wag i Miar w Sevres pod Paryżem.  Za to osiągnięcie, Szwedzka Akademia Nauk przyznała drugą Nagrodę Nobla (tym razem w dziedzinie chemii). Na uroczystości Maria zjawiła się w towarzystwie siostry i córki, a odbierając nagrodę, nie zapomniała również o mężu podkreślając, iż odkrycie jest ich wspólnym dziełem. Było to wyrazem jej niezwykłej skromności.

Maria Skłodowska-Curie zmarła 4 lipca 1934 r. w Sanceilemoz we Francji. Pogrzeb, zgodnie z wolą zmarłej, mimo jej dużej popularności, był cichy, bez przemówień i obecności osób urzędowych. Jednakże w 1995 r. zorganizowano niezwykle huczną uroczystość – prochy Marii i jej męża Piotra przeniesiono do Panteonu – miejsca spoczynku najznamienitszych Francuzów.


zdjęcie-Chorwacja-potrawa z Chorwacji  

O kuchni chorwackiej słów kilka cz.I

zdjęcie-Chorwacja-potrawa z ChorwacjiSwój wyrazisty charakter mają tradycje kulinarne w Slavonii i Baranji, w regionach Chorwacji wysuniętych najdalej na wschód. Krajobraz jest spokojny i równinny. Dominującym jego elementem są pola uprawne, a niewielkie wzgórza porasta winna latorośl. Pejzaż zmienia się w zależności od poziomu wody. Co roku Drawa wylewa, tworząc rozległy obszar zabagniony. W jej rozlewisku utworzono Park Krajobrazowy Kopački Rit.

Region ze względu na najżyźniejsze ziemie nazywany jest często spichlerzem Chorwacji. Obfituje w różne gatunki chleba, który uważany jest za jeden z najlepszych w kraju.


święta krowa  

Tylko w Indiach!

Kiwanie. Charakterystyczne dla hindusów kiwanie głową na boki, spotykane w Indiach na każdym kroku, wygląda jakby mięli oni o jedną kość w szyi więcej. :) Jest to coś pomiędzy przytakującym kiwnięciem a zaprzeczającym potrząśnięciem głowy. Spotykane po raz pierwszy powoduje niemałą konsternację – nie wiadomo oznacza ono „tak” czy „nie”. Gest ten używany jest w Indiach na znak zgody, przytaknięcia lub okazania zrozumienia. Pamiętam jak mój przyjaciel, podczas swego pierwszego pobytu na subkontynencie, chciał dostać się na Goa. Nie chcąc przegapić swego przystanku, pytał otaczających go hindusów czy już jest na miejscu, ci zaś, zamiast jednoznacznie odpowiedzieć, kiwali tylko głowami, w znamienny dla siebie sposób. Chłopak nie miał pojęcia o co im chodzi, ale jak się później okazało odczytał ten ruch prawidłowo i wysiadł we właściwym miejscu. Dodać można, że gest ten staje się być dosyć „zaraźliwy” i po czasie, prawie każdy podróżujący po subkontynencie łapie się na całkowicie nieświadomym kiwaniu głową na boki. :)

Święte krowy. W Indiach zupełnie normalnym widokiem są spacerujące po ulicach, a nawet plażach, krowy. Wyglądają one zupełnie inaczej niż w Polsce – są dosyć chude i kanciaste. Nie należy się ich jednak obawiać (gdyż są całkowicie nieszkodliwe), a raczej uważać na pozostawiane przez nie „placki”. Zwierzęta te potrafią czasem być dosyć uparte i przykładowo nie schodzić z drogi, torując przejazd nawet na kilka godzin. Ponieważ zaś są uważane za święte, kierowcy nie mogą ich stamtąd zabrać siłą więc cierpliwie czekają w samochodach, aż same odejdą…

Ciekawostką jest, że wspomniane wcześniej krowie „placki” wykorzystywane są w wielu domach, zwłaszcza tych najbiedniejszych, do rozpalania ognia. Najpierw suszy się je, zazwyczaj na ścianach domów, chatek czy murów, a potem używa jako podpałki.

Można dodać, że nie tylko krowy chodzą po indyjskich ulicach, ale także osły, woły, a w Radżastanie – wielbłądy.

Trzymanie się za ręce - szczególnie w odniesieniu do męskiej części społeczeństwa, jest dla większości przyjezdnych dosyć szokujące. Widok trzymających się za ręce mężczyzn czy objętych chłopców jest tutaj czymś zupełnie normalnym i wynika przede wszystkim z mocno ograniczonych stosunków damsko-męskich, które w wielu miejscach Indii są do dzisiaj tematem tabu. Nie rzadko zdarza się zobaczyć patrolujących ulice policjantów, ściskających się za ręce, co wywołuje wielki uśmiech na twarzach podróżujących po Indiach obcokrajowców.

„W Indiach wszystko jest możliwe” – jak mawiają lokalni, po chwili dodając: „wymaga jedynie trochę czasu i pieniędzy na boku” :) Wiele razy zdarzyło mi się tego na własnej skórze doświadczyć. Hindusi widząc zatroskanego turystę kombinują jak potrafią, by mu pomóc – dzwonią do rodziny i znajomych szukając kogoś, kto zna kogoś, kto może pomóc. I to w Indiach kocham najbardziej!