wodospad Misol-Ha  

Misol-Ha – przemoczone w siódmym niebie;)

wodospad Misol-HaPo naszych odwiedzinach w Palenque, zapierającym dech w piersiach, ukrytym w dżungli ośrodku kultury majów, chciałyśmy udać się do wodospadów. Jednak zarówno czas, jak i siły wykończone ciągłymi podjazdami, nie pozwoliły nam dotrzeć tam jeszcze tego samego dnia. Rozbiłyśmy się więc gdzieś po drodze, w środku lasu równikowego i liczyłyśmy, że nic złego nas nie spotka (dziki zwierz czy groźny Meksykanin). Na szczęście była „tylko” równikowa zlewa, trochę nam podtopiło karimaty, ale wiedziałyśmy, że na słoneczku wszystko się wysuszy…

Ruszyłyśmy o świcie na podbój wodospadów Misol-Ha. Zachęcone opisem prawie 35-metrowego wodospadu spadającego do pięknego, szerokiego jeziorka, otoczonego bujną roślinnością, już nie mogłyśmy się doczekać! Do tego za główną kaskadą miała być ścieżka wiodąca do jaskini…czad!


la Luna  

Nevado de Toluca – zakończenie z przytupem

la LunaToluka (2660 m n.p.m.) to miasto położone 65 km na zachód od Meksyku i aż 400 m wyżej. Jak wiele meksykańskich miast ma za sobą aztecką przeszłość, a ze stolicy bez problemu można się do niego dostać autobusem. Jadąc z Toluki na południe widać na horyzoncie wygasły wulkan Nevado de Toluca o drugiej nazwie Xinantecatl, więc zostańmy lepiej przy tej pierwszej…

Wulkan ten wznosi się na 4690 m n.p.m., a jego krater jest wypełniony dwoma jeziorami, El Sol i La Luna (Słońce i Księżyc).


rowery na parkingu bicing  

BICING w Barcelonie

rowery na parkingu bicingTrudno wyobrazić sobie Barcelonę bez rowerów. Ten środek transportu jest z roku na rok coraz bardziej popularny, a Barcelona zdaje się być idealnym miastem na rower. Większość roku bez deszczu, wysokie temperatury, wąskie uliczki, zakorkowane godziny szczytu. Wszystko to sprzyja przemieszczaniu się po mieście na rowerze. Problemem może być dla niektórych brak parkingów rowerowych, niebezpieczeństwo kradzieży, niewygoda wożenia roweru transportem publicznym na większe odległości. Ale nie w Barcelonie.

Odpowiedzią władz miasta na zapotrzebowanie mieszkańców jest system publicznej dostępności rowerów – bicing.


lapiemy stopa z rowerami...  

Rowerem na stopa

lapiemy stopa z rowerami...Wielu z nas na pewno jeździ na rowerze – bliżej lub dalej. Niejeden próbował też podróżowania autostopem. Oba sposoby zawsze bardzo mi pasowały. Powstaje pytanie – czy da się je połączyć? Nigdy o tym na poważnie nie myślałyśmy, aż zaistniała taka „potrzeba”. A co ciekawsze, zaistniała ona w Meksyku.

Jak do tego doszło? Otóż, żeby łapać stopa z rowerem trzeba być naprawdę zdeterminowanym. Na przykład może to być perspektywa kilkuset kilometrów płaskiej, monotonnej drogi na południu Jukatanu. Bagniste okolice, gęsta roślinność uniemożliwiająca zejście z pobocza no i wszechobecne czarne owłosione pająki masowo zaskakujące nas na drodze. I żadnych atrakcji po drodze – decyzja wydaje się być prosta.


bilet na metro T-10  

Jak zwiedzać Barcelonę

bilet na metro T-10Barcelona to drugie co do wielkości miasto w Hiszpanii. Nie jest jednak aż tak bardzo rozległe, ponieważ otaczające je wzgórza ograniczają możliwości rozprzestrzeniania się. Główne atrakcje turystyczne znajdują się w granicach średniowiecznych murów miasta – dzielnica gotycka. Tam też można bardzo sympatycznie spędzić czas spacerując wąskimi uliczkami, niejednokrotnie gubiąc się i znajdując. Po drodze spotkamy niezliczoną ilość sklepików i kawiarenek.

Kolejną atrakcją Barcelony są oczywiście projekty Gaudiego – począwszy od Sagrada Familia, przez Park Guell aż po wszystkie inne budynki, latarnie i ławki przez niego zaprojektowane. Są one porozrzucane po Barcelonie i zapewne tylko mieszkańcy, fascynaci albo turyści przebywający w okolicy dłuższy czas zobaczyli je wszystkie. Jeżeli mamy czas albo chęci, możemy jeszcze przespacerować się dzielnicami Gracia czy Eixample – każda posiadająca niepowtarzalny charakter. Warto również przejść się nabrzeżem – tam średniowieczne budynki portowe wtapiają się w nowoczesną zabudowę, powstałą przed igrzyskami olimpijskimi w 1992 roku.


"prawie autostrada"  

Drogi w Meksyku – na własną odpowiedzialność

ciężarówkiMeksyk ma bardzo dobrze rozwiniętą sieć dróg mimo, iż stosunkowo nieduży odsetek mieszkańców posiada własny samochód. Na meksykańskich drogach można spotkać luksusowe samochody najczęściej typu pick-up, wypuszczające z siebie kłęby nieprzyjemnych zapachów ciężarówki pnące się pod górę, zdezelowane samochody osobowe albo totalnie rozpadające się autobusy, którymi miejscowa ludność przemieszcza się z miejscowości do miejscowości, na zakupy lub do pracy.

Dużo można by pisać o bezpieczeństwie na meksykańskich drogach… Priorytetem tutejszych kierowców jest oczywiście wyprzedzanie, a punktem honoru wyprzedzenie tego,który Cię właśnie wyprzedził. I dotyczy to wszystkich wehikułów, od tych luksusowych z przyciemnianymi szybami po ledwo zipiące autobusy. To na tych bardziej uczęszczanych drogach.


Argentyna -  centrum Buenos Aires  

Centrum Buenos Aires

Zwiedzania Buenos po swojemu ciąg dalszy.

Po godzinie jazdy autobusem dojeżdżamy do centrum stolicy Argentyny. Główna część miasta to coś w stylu połączenia Nowego Jorku z Honolulu. Wieżowce po obu stronach jednokierunkowej, szerokiej, zawalonej kupą samochodów i motocykli ulicy. Budynki może i nie za piękne, ale z pewnością robiące wrażenie. Chodniki wciśnięte pomiędzy witryny sklepów a rozhuczaną ulicę zapchane są pędzącymi w swoich kierunkach portenios (tak tytułuje się mieszkańców Buenos Aires).

Mimo zapowiedzi, czuję się dość bezpiecznie. Tu grają tango, tam zagaduje mnie brazylijski kelner, tam zatrąbi na mnie taksówkarz. Miał prawo. Tak mi się nie chciało czekać na to zielone. A, że akurat musiał podjechać, to cóż.. Chyba wtapiam się w tłum. Dla Argentyńczyka bowiem coś takiego jak światło dla pieszych praktycznie nie istnieje. Zresztą, dla kierowców też tylko sporadycznie. :)


rower w uliczce  

Skutery i inne jednoślady…

skutery zachód sloncaPowszechnie wiadomo, że Włochy zalewają wszelkiego rodzaju jednoślady, a w szczególności te z napędem mechanicznym. Motory, motorowery, a przede wszystkim skutery, są wszędzie i bzyczą pieszym w uszach. Zwłaszcza w bardziej zabytkowych kątach miast, gdzie stare uliczki pozostały wąskie i urokliwe jak za dawnych czasów. Tam samochody nie mają szans, tym bardziej, że często natrafiają na zakaz wjazdu. Skuterem za to można sprawnie lawirować między pieszymi po kocich łbach bruku ulicznego oraz bez trudu zaparkować w centrum miasta.


Meksyk  

Dlaczego Meksyk?

Skąd się wzięła moja fascynacja Meksykiem? Jak to się stało, że za cel naszej podróży wybrałyśmy Meksyk? Otóż był to zupełny przypadek…no, może nie całkowicie, ponieważ w naszych planach brałyśmy pod uwagę tylko Amerykę Łacińską. Ale od początku….

Wszystko zaczęło się od dwóch kółek. Zapragnęłyśmy z Anią wybrać się na rowerach gdzieś dalej niż Polska, gdzieś dalej niż Europa i na dłużej niż dwa tygodnie;). Tak się złożyło, że miałyśmy możliwości, czas, pieniądze i naprawdę wielkie chęci. Wystarczyło tylko sprecyzować trochę nasz pomysł. Zaczęłyśmy od poszukiwań połączeń. Jak najtańszych połączeń. Trafiłyśmy na bardzo konkurencyjne ceny lotów do Meksyku – dlaczego by nie? Wypytałyśmy o dostępne terminy promocji, dopasowałyśmy do swoich planów, zarezerwowałyśmy miejsca dla nas i naszych rowerków i… zaczęłyśmy czytać o miejscu naszego przeznaczenia. Bo muszę przyznać, że o Meksyku wiedziałyśmy niewiele.